Czas, start!

Zaczęło się - spineczki, gumeczki i frotki do włosów. Dziś dwa kucyki, jutro trzy, pojutrze warkoczyki, a w czwartek rozpuszczone włosy. Dziś ubiorę sukienkę, jutro spodnie, a pojutrze spódniczkę z tiulu, o! Czy to już sygnał, że nasz maluszek robi się coraz bardziej samodzielny?



Nasze wakacje

Jak co roku chociaż kilka dni spędzamy na Mazurach. W te wakacje wyjątkowo udała nam się pogoda. Można było siedzieć nad wodą lub w wodzie przez cały dzień. Oprócz budowania zamków na plaży (Daniel i Karolina), czytania książek (Gosia), pływania (Gosia, Daniel i Karolina) spędziliśmy czas inaczej niż do tej pory. Inaczej, ponieważ Karolina dorosła już do innych ciekawych aktywności wakacyjnych. Byliśmy na spływie Krutynią (dwugodzinną trasą) oraz na przejażdżce koniem w pobliskiej stadninie. Oczywiście co to za mazurskie wakacje bez grzybów i jagód :) Uraczyła nas nimi babcia :)

Biskupia Kopa

Pierwszy raz podczas pobytu na wsi u dziadków wybraliśmy się w pobliskie góry. Zawsze Beskidy i Beskidy... Postanowiliśmy wybrać dosyć prostą i krótką trasę na Biskupią Kopę (Karolina była kilka dni po chorobie z 40-stopniową gorączką i nie chcieliśmy jej przeciążać). Wrażenia - piękna okolica, trasa przyjemna również dla dziecka, w schronisku można było zjeść przyzwoity obiad. Po posileniu się wybraliśmy się jeszcze na czeską stronę góry, aby wejść na wieżę widokową - widoki, ach piękne. Czechy górzyste i zielone, Polska płaska i upstrzona tysiącami pól uprawnych. Było pięknie!


Tekst alternatywny