Karolina my hero!

Niesamowite jest dla to, że Karolina...


- nie marudzi tak po prostu, żeby marudzić - zły humor zawsze jest uwarunkowany czymś istotnym (a jeszcze nie PMS-em...)

- nie przychodzi i nie mówi: "No fajnie, ale jednak niefajnie. W sumie to dobrze, ale jednak niedobrze"

- nie snuje planów, rozgadując się przy okazji, że i tak pewnie to wszystko jest poza jej zasięgiem

- nie mówi, że: 1) nie ma się w co ubrać, 2) pieniędzy jest za mało na to czy tamto, 3) pogoda kiepska, 4) drogowcy to już chyba żartują sobie z jadących do pracy ludzi

- po zjedzeniu czterech mandarynek, zupy i ciasta nie mówi: "O rany, znowu przesadziłam, od jutra dieta!"

- nie każe się nam domyślać, o co jej chodzi, tylko swoim karolinowym językiem przekazuje nam (do skutku) informację, np. "chcę pić, chcę pić, chcę pić, chcę pić, chcę pić, chcę pić..."

- itepe, itede

I gdy sobie tak o niej myślę dochodzi do mnie, że z wiekiem popadam w malkontenctwo. Jakoś mi z tym niewygodnie (jakbym chodziła w nie swoich butach) i pora co nieco zmienić. Na ten rok stawiam sobie jeden cel - BYĆ JAK KAROLINA

To, co chciałabym podejrzeć i zastosować u siebie to cieszenie się małymi rzeczami, przyjmowanie życia takim, jakie jest, uśmiechanie się zawsze i do wszystkich (a co) :)


PS Zdjęcie zrobione dziś - noga chyba nie boli ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tekst alternatywny