Dyskoteka gra

Nie ma dnia, żebyśmy z Karoliną nie... tańczyły. Solo, w duecie, taniec klasyczny i nowoczesny, w strojach frywolnych i zwyczajnych. 


Gdy przychodzi nam ochota na tańce solo, wcielam się w rolę trenerki fitness: "Ręce do góry!", "Ku-ca-my! Wsta-je-my!", "Iiii do przodu, iiii do tylu!", "Tupiemy nogami jak pingwiny!" (kto zgadnie, skąd ta inspiracja taneczna?), "I za ręce, i bez mamy!". Oczywiście ja też tańczę... bo jak nie, jak tak.

Natomiast jeśli Karola stwierdza "na ręce!", tworzymy ramę i tańczymy klasyki. Poleczka? Proszę bardzo. Tango? Phi! Samba? Co mi tam, pewien Kubańczyk (w Czechach :D) powiedział mi, że Słowianki i tak nie potrafią tańczyć, więc nikt ode mnie wiele wymagać nie będzie i mogę tańczyć tak, jak gra moja słowiańska dusza.  



Obserwuję od jakiegoś czasu, że dzięki oswajaniu jej z muzyką wszelaką (od pieśni patriotycznych śpeiwanych z dziadkiem w święta narodowe), przez piosenki dla dzieci, po Dire Straits czy Karolaka, sprawia, że gdy tylko wychwyci uchem pojedyncze nutki, nogi same zaczynają jej chodzić. Cieszy mnie to, a co! Na zdjęciach wczorajsza charakteryzacja do tańca w duecie, ale nie z mamą, a... chłopcem, pluszowym chłopcem ("Jak ona szybko rośnie, zaraz się wyprowadzi!").


6 komentarzy:

  1. Hahaha, a ja z moją siostrą tak tańcowałam co niedzielę :D
    PS. Karola - cały Tata!

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas też balety na całego - a co, życiem trzeba się cieszyć :)
    Pierwsze zdjęcie - czad !

    OdpowiedzUsuń
  3. a u nas coś nam tańce nie wychodzą ;) śpiewanie tak, ale tańczenie bardzo rzadko.

    OdpowiedzUsuń
  4. my też codziennie dajemy czadu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ach te uśmiechy Karolinkowe- cudne ! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. My też urządzamy dyskoteką codziennie wstęp ma tylko mama i Hania Vip-y znaczy się:)a czasem balety kończą się zaśnięciem na ramieniu mamy bo kończymy zawsze wolnymi kawałkami.

    OdpowiedzUsuń

Tekst alternatywny