Serio?

Jest zima, więc jest zimno... Wróć! Jest zima, ale nie jest zimno. Nie, żebym narzekała - ja lubię taką przedwiosenną pogodę "z pazurem". Korzystając ze słonecznych dni, wybrałyśmy się na wieś do babci Karoli. A tam - słońce, piękne widoki, codzienne wycieczki do kurnika po jajka, odwiedziny u sąsiadów i rodziny, dużo śmiechu, zabawy, objadania się i świeżego powietrza.


Pogoda tak zwariowała, że - nie bacząc na nic i nikogo - ubieram i siebie, i Karolinę zgodnie z temperaturą, a nie datą widniejącą w kalendarzu. Tak oto, dziecię me w STYCZNIU paraduje w podkoszulku po domu, a po dworze w swetrze oraz (o zgrozo!) niedbale nałożonej i niezawiązanej czapeczce ;)



9 komentarzy:

  1. Ja sama biegam w bluzie. Dzieciaki też lekko ubrane. Krytycznemu oku na spacerach umykamy. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdjęcie z "wilkiem" fantastyczne. Szkoda tylko, że kapturek taki mało czerwony :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja! :) Muszę poszukać czerwonej czapeczki ;)

      Usuń
  3. Ojej! Ale u Was wiosennie!
    A drugie zdjęcie skojarzyło mi się z bajeczką Masza i niedźwiedź. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to akurat komplement :) To ostatnio "nasza" bajka :D

      Usuń
  4. U nas też ciepło, ale nawet rękawiczki potrzebne.... do lepienia bałwana :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Śnieg macie? Nie wiem, czy zazdrościć ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakie piękne to drugie zdjęcie! :)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj tęskno za takim krajobrazem i ciepłem :) Pozdrawiamy/ smyknapokladzie.pl

    OdpowiedzUsuń

Tekst alternatywny