Ciii...

Karola nie chciała iść dzisiaj na drzemkę. Nie znaczy nie, więc bawiłyśmy się, czytałyśmy książki, lepiłyśmy z modeliny i przyszedł czas na zajęcia samodzielne, tj. mama do pracy, Karolina do czego tam chce. Siedzę przed komputerem, przychodzi dziecię nasze, każe wziąć się na ręce, wtula się we mnie i... po trzech minutach słyszę miarowy oddech  czuję, że ręce przed chwilą kurczowo trzymające się moich ramion, teraz opadają bezwładnie. Zasnęła tak jak siedziała.

2 komentarze:

Tekst alternatywny