Mama szyje #3


Są ubrania, które mają swoją historię, które uwielbiałam kiedyś nosić, ale - cóż - po wejściu w rolę matki i powiększeniu tego i owego nosić nie mogę. Tak było z bluzką w kwiatową łączkę. Kojarzyła mi się ona z zarobkowymi wakacjami w Norwegii, podróżą, studenckimi latami... Nie miałam serca jej wyrzucić, bo przecież uszyta jest z pięknego materiału. Wpadłam więc na pomysł, aby...





Przerobić tę bluzkę na dokładną kopię, a w dużo mniejszym rozmiarze - dla Karolinki. Od pomysłu do realizacji minęło kilka godzin i oto jest. Myślę, że się udało - dla mnie efekt jest świetny ;) Patrząc na małą w tej tunice na pewno będę z nostalgią wracać do przygód, które mi się z nią kojarzą.



11 komentarzy:

  1. Zdolna jesteś niemożliwie! Podziwiam. Bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdolna to bym była, gdybym potrafiła wykroje rysować ;) A tak jedno wyjdzie, drugie nie - ale z efektów jestem zadowolona :)

      Usuń
  2. To teraz wrzuć swoje zdjęcie w niej i Karolinki:)

    Brawo, brawo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moich musiałabym szukać, a Karoli jak będzie okazja, to zrobię ;)

      Usuń
  3. Świetny pomysł :) a tunika rzeczywiście bardzo ładna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więcej moich ubrań mam zamiar poddać recyklingowi :)

      Usuń
  4. fantastycznie :)
    drugie życie ciucha :) jestem za :D brawo :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak to sukienka nabrała drugiego życia :)
    Ja unikam maszyny jak mogę hihi

    OdpowiedzUsuń
  6. No i kiedy Ty to zrobiłaś? kiedy? Skoro cały czas widzę, że pracujesz :D
    Sukieneczka wygląda przecudnie! Wdrażasz kolejny fach ????
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sukieneczka w planach była daaawno ;) A uszycie - jak pisałam - kilka godzin :)

      Usuń

Tekst alternatywny