Moja

Czego chcieć więcej, gdy w ramiona wpada mały człowiek i głaszcząc po policzku, mówi delikatnie "Moja mama". Gdy przytula się i zaciskając drobne paluszki na moich rękach, próbuje zrobić to najmocniej, jak potrafi. Gdy odrywa się nagle od zabawy, szuka mnie wzrokiem i nie patrząc pod nogi, gna co tchu, aby pogłaskać mnie po kolanie...

Smile!

Ja wiem, że nieostre, wiem też, że światło nie takie, ale... czyż to nie jest skondensowana radość?


Ku-ku!

Jest tu kto? Wracamy do bloga. Hurra! Zamknęłam milion projektów i w końcu wracam do standardowego trybu życia i pracy. Co u nas nowego? Karolina mówi coraz więcej, jej pojmowanie świata i zasad nim rządzących wprawia mnie co najmniej raz dziennie w konsternację, a jej grzeczność (serio!) w osłupienie. Od jutra będziemy już regularnie, bo dziadkowie, ciocie, wujkowie i wirtualni przyjaciele stęsknili się za nami, co? ;)

Czas ucieka

Cicho u nas strasznie, prawa? Ale nie jest ona spowodowana strasznymi rzeczami, więc spokojnie... Po prostu listopad okazał się obfity w wiele projektów - zawodowych, parazawodowych, charytatywnych i... sekretnych. O tym ostatnim możecie poczytać tu - KLIK. Zaprasza, do polubienia i obserwowania, bo będzie się działo.


Tekst alternatywny