Turystka

Takie słońce za oknem (nota bene brudnym, przydałoby się umyć...) i jak tu siedzieć w domu, sprzątać, pucować, prać, prasować, zmywać naczynia, no jak? Nie zastanawiając się długo, wpakowaliśmy siebie, nosidło i plecak z kocem i heja przed siebie. Pozazdrościłam Oldze i  musiałam, no musiałam przekonać resztę rodziny do spędzenia choć kilku godzin w górach.


W górach niezbyt wysokich, niezbyt dalekich i niezbyt wymagających wysiłku - niestety/"stety" przy ograniczonej ilości czasu i małym dziecku, dla którego większą atrakcją jest zbieranie kwiatów na łące niż siedzenie w nosidle i podziwianie widoków, taka opcja była najrozsądniejsza.


Było wszystko, co na poważnej wycieczce w góry znaleźć się musi: plecak, koc, termos z herbatą, butelka z wodą, prowiant, czapki na głowę (serio - mieliśmy, ale tylko Karolina nie ściągała :P), kurtki, miniapteczka itp. itd. Karolina weszła w rolę znakomicie i niczym stary wyjadacz górski zajadała gotowane jajko i kanapki, popijając gorącą herbatą ;)


Była też lekcja botaniki - liście różnych gatunków drzew w wielu barwach, ostatnie kwiaty łąkowe, robaki, dużo psów (zero kotów - choć nasza kocica spacerowała z nami swego czasu po szlakach dostojnie niczym husky...). 


Nie zabrakło przejażdżki kolejką krzesełkową, pierogów ze schroniska, rozmów z innymi turystami (łącznie z obowiązkowym "dzień dobry" - nauka od najmłodszych lat i przez doświadczenie :P). Istotne było też poczucie humoru i poszanowanie wspólnie spędzonego czasu... Bo po powrocie do domu, tata znowu gnał w Polskę.


No i niech ktoś powie, że Karolina nie wygląda jak urodzona turystka?

10 komentarzy:

  1. Mały słodziak :) Turystka jak nic!

    Pozdrawiamy i zapraszamy
    www.olinkowyblog.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Niżej ;) Dębowiec. Trochę połaziliśmy, ale czasu było naprawdę niewiele... Marzy mi się cały dzień i trasa z prawdziwego zdarzenia - pogoda ma być do końca października, więc mam nadzieję, że się uda.

      Usuń
  3. No właśnie , jak tu siedzieć w domu jak za oknem taka cudna złota jesień.... no jak?

    OdpowiedzUsuń
  4. O jak ja Wam zazdroszczę! Uwielbiam takie wypady w góry. Super zdjęcia. My się próbujemy wybrać w końcu w Bieszczady, bo podobno teraz tam jest przepięknie, ale... no właśnie, zawsze jest jakieś ale :-( Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  5. No i dobrze ,widac ,że mały zadowolony ! :)pozdrawiam
    http://swiatamelki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko się zgadza, tylko... to jest turystka Karolina ;)

      Usuń
  6. Absolutnie wygląda!

    Miałam właśnie pytać czy ciągle nosicie, ale odpowiedź sama się znalazła:D


    Och, chciałabym tak w góry w tę piękną pogodę <3 albo chociaż nad jeziorko nasze miejskie... Alem już ograniczona wydolnościowo;) hihi

    OdpowiedzUsuń
  7. zdecydowanie natural born hiker :)
    gdybym mogła Chłopa wsadzić do nosidła to też chodzilibyśmy całą rodziną po górach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może niech Mania go weźmie do nosidła ;)

      Usuń

Tekst alternatywny