Poranki i wieczory

Codziennie pyta o to, gdzie jest i kiedy wróci. Czy już pojechał, a może lada moment będzie z nami. Gdy zbliża się pora obiadu, zaczyna przestępować z nogi na nogę, niecierpliwiąc się i każąc podnosić, aby mogła wyjrzeć przez okno. Kąpiel to ich rytuał, gdy pojawiam się w drzwiach łazienki zamiast niego, obserwuję malutki smuteczek, który plącze się po jej twarzy. I choć za chwilę śmieje się do rozpuku, potrafi zatrzymać się, zamyślić i zapytać: "Tata?".


Nie cierpi wstawać wcześnie rano - najlepiej w ostatniej rozsądnej sekundzie wciągnąłby spodnie, ubrał buty i wyszedł po angielsku. Odkąd jest ona, jego poranki są inne. Stara się wstawać na tyle wcześnie, aby spokojnie przeczytać jej ulubioną bajkę. Celebrują chwile sam na sam - przy delikatnym świetle, w blasku wschodzącego dopiero słońca. Mają dla siebie kilka chwil - gdy on parzy kawę i robi kanapki, a ona plącze się między kuchnią, gdzie jest on, a sypialnią, gdzie po cichutku podsłuchuję ich dialogi... Potem przychodzi popołudnie - w progu rzuca plecak. Choćby zmęczenie rysowało się na jego twarzy, bierze książkę, tę z rana, i czyta po raz trzydziesty, setny, tysięczny...

6 komentarzy:

  1. Wspaniała więź się między nimi tworzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że zaprocentuje to np. w okresie dojrzewania, kiedy relacje z matką ulegają pogorszeniu ;)

      Usuń
  2. Slicznie to opisalas, az milo sie zrobiloo :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudownie! Wspaniały tata! Mają tę więź niesamowitą, życzę by to się nigdy nie zmieniło!

    OdpowiedzUsuń
  4. Prawdziwa więź między tatą a córką :) Coś nie do przecenienia, coś nie do kupienia.

    OdpowiedzUsuń

Tekst alternatywny