O choroba!

Karolina od tygodnia ma katar, przedwczoraj doszedł do tego mokry kaszel (po przebudzeniu). Gorączki brak, gardło w porządku, oskrzela i płuca osłuchowo dobre (tzn. coś jest, ale bez stanu zapalnego). Ominęła nas jelitówka, która zgromiła jakieś 90 proc. dzieci, które były w Kościelisku - być może Karolina po majowym chorowaniu uzyskała odporność akurat na ten szczep wirusa, albo te jej luźniejsze kupki to nie jest wynik ząbkowania, a właśnie lekka forma wirusa... Jakby nie było - nie jest źle. Ba! Jest dobrze.



Jeszcze lepiej jest, gdy pomyślę o naszej pani doktor. Kobiecie, która do dziś (a minęło 20 miesięcy) pamięta i wspomina pierwszą wizytę u Karoliny - tak, tak - to ona była u nas w domu na wizycie, a nie my w przychodni. To kobieta, która każe przychodzić zawsze, gdy coś mnie niepokoi i mówi: "Pani jest mamą, pani będzie pani wiedziała, że coś jest nie tak, intuicja podpowie". No i najważniejsze, to lekarka, która po zbadaniu Karoliny wczoraj, osłuchaniu jej powiedziała, że stanu zapalnego jeszcze nie ma, coś się dzieje, ale: "Antybiotyku nie przepiszę!". Stanowczo acz miło - nie  już.

Gdy byłam w ciąży chciałam właśnie takiej lekarki dla Karoliny - bez niepotrzebnych antybiotyków i leków. Bez zbędnej paniki i szukania chorób, pomimo wczęśniactwa i stwierdzonego badaniami małego progu odporności. Leczymy się domowymi sposobami, traktujemy Karolinę normalnie, ale za namową lekarki reagujemy zawsze, gdy widzę, że coś odbiega od normy. Co do leków - są ostatecznością. W zeszłym tygodniu po kilku dniach obfitego kataru została tylko zbadana i zalecono nam standardowo higienę nosa, wyższe ułożenie, częste wietrzenie mieszkania i dużo spacerów na świeżym powietrzu. Wczoraj, gdy do kataru doszedł niepokojący, mokry kaszel, przepisała wyłącznie clemastinum, bowiem wszystko wskazuje (kolejny raz) na alergię i... kaszel po jednej dawce prawie całkowicie ustał. No, jak nie chwalić?

PS Na pytanie pani doktor, co podaję dziecku, zgodnie z prawdą odpowiadam, że - syrop z kwiatów czarnego bzu, sok malinowy domowy, sok z aronii, syrop z cebuli i czyszczę nos. "Brawo!"- uśmiech i dumny wzrok lekarki - bezcenne :) Jeszcze lepszy jest wzrok Karoli, jak zawsze radosny, pomimo kataru ciągnącego się kolejne dni.





17 komentarzy:

  1. Gosiu, musisz mi zdradzić prywatnie co to za lekarka. Za chwilę zaczynamy żłobkowanie-chorowanie, a ja nie mam zaufanego pediatry w Tychach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o muszenie, to musimy się spotkać :P Napiszę Ci mail, a jak Karola wydobrzeje, umówimy spotkanie - wreszcie... ;)

      Usuń
  2. u nas też już od dłuższego czasu katar + mokry kaszel, ale gorączki nie ma. póki co nie mamy antybiotyku. mam nadzieje, że przejdzie.
    Takiej doktorki to tylko pozazdrościć!! pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najśmieszniejsze jest to, że upierałam się na inną, ale nie mogła już przyjmować nowych pacjentów i ta była polecona przez pielęgniarkę z rejestracji :)

      Usuń
  3. Zdróweczka Ślicznotko:*

    Jest bardzo podobna do Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rany, rany - serio?! :)
      A my i nasze spotkanie?

      Usuń
  4. Taka pani doktor to SKARB! My również mieliśmy podobną ale odeszła :( i tułamy się teraz od jednego pediatry do drugiego ale co do antybiotyków to wszyscy są zgodni - ostateczność!
    Nas również ominęła jelitówka ale Kuba od niedzieli cierpi na zapalenie ucha a Krzyśka dopadła krtań :/
    Cały tydzień siedzę z dwójką a domu... jeszcze trochę i chyba oszaleję.....byle do piątku :D
    Pozdrawiam! Buźka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyobrażam sobie, jaką wielką głowę masz po tym tygodniu z chłopakami non stop ;) Trzymam kciuki, aby chłopcy wyleczyli się szybko, bo szkoda siedzieć w domu, gdy jeszcze słońce nas rozpieszcza :)

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Też mamy taką lekarkę. :) I nachwalić się nie może długiego kp! :)
    Ale my po miesiącu leczenia domowymi sposobami wróciliśmy dziś z antybiotykiem. Angina ropna :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz, na bakteryjne anginy nie ma sposoby :( Antybiotyk to nie trucizna, byle używany w umiarze, nie? ;) Będzie dobrze - kurujcie się!

      Usuń
  7. dzielna dziewczyna!
    zdrówka :*

    OdpowiedzUsuń
  8. U nas katar i kaszel od miesiąca, 3 razy osłuchany i diagnoza "Zdrowy!". Nasza lekarka też się nie roztkliwia. Czyścimy nos, spacerujemy, inhalujemy solą fizjologiczną. Ten kaszel to chyba od ogrzewania w p-lu, albo po prostu jakieś wirusiska w p-lu krążą i Miesio pierwszą linię obrony walczy, dobrze, że dalej się choróbsko nie posuwa. Nasz też wcześniak i też problemy z odpornością, ale ostatnie badania wskazały, że z tą odpornością nie jest aż tak źle. Oby i Karoli odporność podskoczyła, ale z tego co piszesz- nie jest źle:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczoraj skończyliśmy podawanie clemastinum i... wszystko przeszło :) Alergia jak nic. Karola, o dziwo (z jej wynikami badań odpornościowych) trzyma się dobrze,oby tak dalej :)

      Usuń
  9. Ja na naszą też nie narzekam. Antybiotyk to ostateczność, zawsze najpierw walczymy, czy raczej dajemy walczyć organizmowi :) Co nie znaczy, że nie latam do pediatry, latam, wolę mieć pewność, że kaszelek nie pochodzi z płuc czy oskrzeli...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też latam ;) Ale mnie nie gani, tylko chwali za trzymanie ręki na pulsie :P

      Usuń

Tekst alternatywny