I po spotkaniu...

Od razu zaznaczam - było tak sympatycznie i aktywnie, że... zapomniałam robić zdjęcia. Zamieszczam kilka, które mam i czekam z niecierpliwością na oficjalne, profesjonalne fotografie pospotkaniowe (jak ta niżej) - wtedy będzie post typowo zdjęciowy, a dziś... dużo gadania :)

Spotkanie na szczycie - to tam spędziliśmy trzy niepełne dni minionego weekendu. Oczekiwania były duże - oto mieliśmy spotkać się twarzą w twarz z blogerkami (uwaga, użyję tego słowa na moim blogu pierwszy i ostatni raz!) parentingowymi i ich rodzinami. I to nie na kilka, ale na ok. 44 godziny! Dla mnie taka perspektywa była zarówno pociągająca, jak i przerażająca. Co, jeśli się nie dogadamy; co, jeśli okażemy się niepasującym elementem układanki, a co, jeśli po kilku godzinach znudzimy się swoim towarzystwem? Kolejne dylematy dotyczyły pensjonatu - czy kierownik będzie nas traktował jak pełnoprawnych gości...

Takie myśli kłębiły się w mojej głowie, gdy pokonywaliśmy kolejne kilometry w drodze do Kościeliska. Gdy wreszcie skręcaliśmy z głównej drogi do hotelu, wzięłam głęboki oddech i pomyślałam "Niech się dzieje, co chce". Moje życzenie było jak najbardziej na miejscu, ponieważ sprawy pozostawione samym sobie (a raczej Monice - organizatorce i panu Karolowi - kierownikowi pensjonatu Reymontówka) okazały się działać bez zarzutu i żadna z moich obaw nie miała pokrycia w rzeczywistości. Ale wracając do początku...

PIĄTEK: 
Pewnie każda z rodzin czuła się, jakby wchodziła do paszczy lwa, gdy trzeba było jej przekroczyć prób pensjonatu i znaleźć się w hallu, gdzie zgromadzone były inne rodziny, które przyjechały szybciej... "Raz, dwa, trzy..." drzwi się otworzyły i powitała nas Monika, szybka wymiana zdań, powitanie z pozostałymi osobami i - co bardzo pozytywnie nas zaskoczyło - powitanie pana Karola i pełna informacja o tym, co gdzie się znajduje, co dzieciom wolno ("Wszystko wolno!"), jakie udogodnienia są przygotowane w razie potrzeby (wypożyczenie wszelkich około dziecięcych sprzętów - w tym niani elektronicznych i nosidła górskiego) itp., itd.

Dotarliśmy do pokoju - wrażanie jak najbardziej pozytywne. Szybkie przygotowanie łóżka dla Karoliny, pobieżne rozpakowanie i wracamy do LUDZI, bo dla nich tu przyjechaliśmy. Od razu trafiliśmy na zabawy dla dzieci przygotowane przez animatorki - dzieci neico starsze niż Karolina z wypiekami na twarzy brały w nich udział, a te  młodsze obserwowały  z boku lub bawiły się w pokoju zabaw, w którym dozwolone jest wszystko, nawet malowanie po ścianach. Gdy dzieci rozbiły (z niemałą pomocą rodziców) piniatę i rozdzieliły między siebie lizaki, gdy emocje neico opadły, przyszła pora usypiania tej niemałej grupy dzieci. Późnym wieczorem rodzice zaopatrzeni w nianie elektroniczne usiedli w spokoju na sofach w hallu (i nie tylko) i oddali się rozmowom o... życiu, dzieciach, blogach i wszystkim innym. Mogę zdradzić, że spać poszliśmy bardzo późno!


SOBOTA:
Karolina wstała o 7.30 i od razu zaczęła wzywać nas do pośpiesznego zbierania się i pójścia na dół do "Nienie" (dzieci). Tylu dzieci w jednym miejscu jeszcze nie widziała! Gdzie się nie obrócić jakiś szkrab większy lub mniejszy, wszystkie w dobrym humorze i chętne do zabawy - raj :) Karolinowe buczenie nad głową ("nienie, nienie, nienie") rzeczywiście skłoniło nad do szybkiego stawienia się na śniadaniu, a zaraz po nim (w ramach czasu wolnego) wybraliśmy się na wycieczkę do Doliny Kościeliskiej. Postanowiliśmy skorzystać z możliwości, jakie daje pensjonat, i wypożyczylismy nosidło górskie. O ile bardzo kocham naszą tulę, o tyle - komfort przy dłuższych wycieczkach (nasza - 17 km) jest większy, no i plus za daszek i folię przeciwdeszczową. Po wycieczce obiad i powrót do pensjonatu na... Warsztaty i prelekcje: Katarzyny Targosz (autorki książki Wiosna po wiedeńsku) oraz Honoraty Dyjasek (blogerki, która opowiadała o tym, jak być przedsiębiorczym w sieci). 





Po wystąpieniach obu pań czekała nas uroczysta kolacja Brawo dla obsługi pensjonatu - było elegancko i smacznie (i co najważniejsze - jedno menu odpowiadało potrzebom dzieci - także tych mniejszych jak Karolina, jak i rodziców). Śmialiśmy się wszyscy, że jesteśmy na weselu - i nie byłoby to nieprawidłowe porównanie, gdyby nie fakt, że nikt z nas nie widział tylu dzieci na jednej imprezie weselnej ;) Potem długie, długie, długie czekanie aż z dzieci zejdą emocje nagromadzone w ciągu dnia i zechcą udać się na spoczynek. Karola miała trzy podejścia do spania, finalnie zasnęła ok. 23 i spała do rana, a rodzice w tym czasie... Oddali się zajęciom charakterystycznym dla spotkań dorosłych, czyli rozmowom do białego rana i śpiewom przy akompaniamencie gitary (Daniel!).








NIEDZIELA:
Znowu pobudka niewnoszącym sprzeciwu tonem "Nienie, tam!". Śniadanie w skąpanej słońcem stołówce z widokami na Giewont! Po śniadaniu pora na zdjęcia grupowe wykonane przez fotografów Szczepańskich (dzięki wielkie!) i kontynuacja warsztatów i prelekcji. Niedzielne przedpołudnie należało do Asi Kani (blogerka szyjąca cudne ubranka i zabawki) oraz Żanety Kruk (blogerki robiącej cuda z drewna) oraz Marzenie Kopcie (trenerce komunikacji, pedagożce i właścicielce firmy Farbyka Szczęśliwości). O ile dwa pierwsze wystąpienia dały każdej z nas "kopa", aby wziąć sprawy we własne ręce i zacząć robić COŚ, bo każdy ma jakiś talent (szczęśliwcy mogli też zabrać do domu wytwory dziewczyn), o tyle warsztaty z Marzeną (nie wszystkie uczestniczki spotkania brały w nich udział z różnych powodów) były doskonałym przypomnieniem, co jest najważniejsze w relacjach z dziećmi, były też nauką, jak podnosić wiarę w siebie i poczucie własnej wartości naszych dzieci - było to idealne zakończenie tego weekendu.




PODSUMOWANIE:
Nasze obawy związane z tym weekendem nie znalazły pokrycia w rzeczywistości. Rodzice i dzieci okazali się sympatyczni i przyjaźnie nastawieni. Większość osób, z którymi się żegnaliśmy, żałowała, że to koniec... Myślę, że spokojnie mogę mówić o zawiązaniu (jeśli nie przyjaźni blogowej to) mocnej zażyłości z kilkoma blogerkami. Takie spotkanie naprawdę daje bardzo dużo - pozwala zobaczyć, jak do rodzicielstwa czy blogowania podchodzą inni, ale dla mnie najważniejszy był inny, pozablogowy aspekt - że rodzice - niezależnie od miejsca zamieszkania, statusu materialnego czy poglądów dotyczących wychowania dziecka są w stanie, nie znając się wcześniej, spędzić ze sobą sporo czasu w miłej atmosferze - to takie budujące!

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
UCZESTNICY:
Ponieważ lista uczestników zmieniała się z godziny na godzinę (blogerzy, których dzieci pochorowały się przed wyjazdem, rezygnowali, na ich miejsce zapraszani byli kolejni), pozwalam sobie zamieścić poniżej listę ostateczną (wielu tych blogów nie znałam, wstyd się przyzać):





------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
SPONSORZY:
Oczywiście nie sposób nie wspomnieć o naszych sponsorach. Przede wszystkim Pensjonat Reymontówka w Kościelisku - bardzo dziękujemy za te trzy dni, w ciągu których każdy z nas mógł odpocząć w komfortowych warunkach od prozy dnia codziennego. Poza przystosowaniem budynku (przewijak w toalecie, pokój zabaw, krzesełka do karmienia, łóżeczka, pościele, sprzęty dla dzieci, dostosowane menu), bardzo ważna była atmosfera, która mówiła "tu najważniejsze jest dziecko i odpoczynek jego rodziców" - brawo! Dobrym pomysłem były również posiłki (śniadania i kolacja w piątek) w formie bufetu, niezależnie od pory przyjazdu/pobudki każdy mógł posilić się wtedy, gdy mu to odpowiadało. 

Gdy piszę o posiłkach muszę (no muszę, bo jest o czym) wspomnieć, że wszystko było smaczne, ładnie podane, no i nieprzesolne, co dla nas istotne (ze względu na Karolinę, jak i nasze przyzwyczajenie). Wybór był duży - i dla miesożerców, i dla wegetarian (produkty sojowe od PolSoja), i dla dzieci (zdrowa żywność od Stragan Zdrowia i nabiał od Robico), i dla dorosłych (kawa od Ziarenka Kawy). Jako słodkości dla dzieci: duuuużo chrupek od Tygrysków oraz lizaki od 
Infavit. Dopytywałam pana Karola o standardy dotyczące jedzenia w pensjonacie - okazuje się, ze nabiał, mięso, pieczywo, warzywa i owoce pochodzą z okolicznych, podhalańskich miejscowości i wybierane są tylko te, których jakość nie budzi wątpliwości. 

Pozostali sponsorzy: Zula Mol (książeczki), Osmoza Care (kosmetyki m.in. antybakteryjna pianka - rewelacja!), AWM (książki i kalendarze), Bobmowe Piniaty, Allbag (bawełniane torby z nadrukiem), Suplementy Online (książki), Coquishoes (kupony rabatowe i buciki),

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
ORGANIZATORKA:
Monika z bloga Zawód Kobieta klik - dzięki Ci wielkie! Jeśli miałaś chwile zwątpienia, to wiedz, że wszystko, co zrobiłaś, wyszło super :) Dziękujemy i do zobaczenia gdzieś w świecie - realnym i blogowym. 

21 komentarzy:

  1. Szalenie miło było Cię poznać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Potwierdzam, żal było wyjeżdżać. Ale...do zobaczenia już w piątek! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że mogĺyśmy poznać się osobiście i przegadać niejedną godzinę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że jeszcze niejedną przegadamy na żywo ;) Pieniny nie są znowu tak daleko ;)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Pomimo naprawdę wielkiego strachu przed niewiadomą, muszą przyznać, że było rewelacyjnie :)

      Usuń
  5. Ojej! Musiało być wspaniale! Z resztą, było - przecież piszesz o tym:) chętnie wzięłabym udział w takim wyjeździe:)
    Czekam na zdjęcia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic straconego, pewnie będą kontynuacje :)

      Usuń
  6. BARDZO Wam dziękuję za przybycie:) byliście tam jedną z najbardziej pozytywnych Rodzinek:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jedno zdanie ciśnie mi się na klawiaturę "Było za krótko!!!" choć z drugiej strony przeraża mnie myśl ile mogłybyśmy gadać :D Ogromnie się cieszę, że mogłyśmy się poznać i dziękuję :*
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany :) Myślę, że jeszcze będzie okazja do spotkania, prawda? :)

      Usuń
  8. Bardzo się cieszę, e miałam przyjemność poznać Waszą rodzinę :) Jesteście niesamowici!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem wszyscy rodzice, którzy tam byli, są niesamowici :) Dzięki!

      Usuń
  9. Ja też tak uważam! Byłam oczarowana Waszą rodzinką! Cieszę się, że było mi dane Was poznać! Wszystkiego dobrego :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie - ja nadal pozostaję pod wrażaniem wyjazdu, ale szczególnie ludzi - cieszę się, że mogłam CIĘ poznać i porozmawiać jak ze starą znajomą :)

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. A zgłosiłaś się? ;) Nie ma co zazdrościć, trzeba działać :)

      Usuń
  11. Miło było Cię poznać :) Podziwiam Was za te 17km wędrówki z Karoliną w nosidle w taką lichą pogodę :D

    OdpowiedzUsuń

Tekst alternatywny