Wracamy...

Kolejny trudny tydzień (pod względem ilości pracy) za nami. Jeszcze dziś ruszamy na wieś do dziadków, aby uczcić urodziny dziadka i odpocząć od miasta. mamy ambitny plan powrócić do życia w blogosferze, więc już możecie się bać liczby zdjęć ;) Fotografia poniżej prezentuje Karolinę podczas najbardziej lubianej aktywności w ostatnim czasie. Na szczęście mazaki są spieralne...

Kolejny...

Stan uzębienia na dziś: cztery jedynki, cztery dwójki i... jedna czwórka. Kolejny ząb wykluł się jak zwykle po kilku dniach okraszonych jedynie nieco gorszym snem (przebudzaniem się), mniejszym apetytem (a raczej apetytem w normie, ale niemożnością jedzenia) i dwudniowym katarem. 


Brzoskwinka...

Dni mijają jak szalone - matka trochę gotuje, trochę prowadzi dom, trochę zajmuje się sobą i dużo zajmuje się córką oraz pracą. Obiecałam przepis na dżem brzoskwiniowy bez cukru i w końcu zebrałam się za naskrobanie kilku słów (kto ciekawy - przepis na końcu).

Co robimy, gdy nas tu nie ma...


Wcale nie leniuchowałyśmy. Lubię szyć, ale zwyczajnie nie mam na to czasu. Udało mi się w ciągu paru ostatnich (jeszcze urlopowych) dni uszyć spódniczkę z koła dla Karoliny. Druga - dla kuzynki Matyldy - już skrojona czeka na szycie...

PS w osobnym poście pochwalę się Wam innymi ubrankami, które uszyłam dla małej na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy

Tekst alternatywny