Wzrusza mnie...


Jak to matka, rozczulam się nad dziecięciem swoim, ale ostatnio serce mięknie, a gardło zaciska się znacznie częściej.


Z dziadkiem

Pogoda w ostatni dzień naszego pobytu na wsi zdecydowanie się polepszyła, pozwalając nam na pluskanie się w baseniku, bieganie boso po sadzie, zrywanie warzyw w ogrodzie, jeżdżenie taczką (Karolina, a nie mama) itp.  Sobota zdecydowanie należała do udanych, tym bardziej że przyjechał dziadek... 

W ogrodzie

Jesteśmy na wsi. Wyjazd był spontaniczny. Już jutro/może pojutrze powrót, bo Karolina tęskni za tatą. Pogoda jak zwykle, gdy przyjeżdżamy - miały być upały, jest przeplatanka chłodu/wilgoci i skwaru/suszy.

Olsztyn

Wstyd się przyznać, ale w Olsztynie byliśmy pierwszy raz. O tym, że miasto jest piękne (przynajmniej jego stara część) słyszeliśmy wielokrotnie. To, co zobaczyliśmy, nie zawiodło naszych oczekiwań. Naszym zdaniem - i po krótkiej wizycie - Olsztyn można podsumować kilkoma słowami: młodość, inicjatywa, kultura, mniam-mniam...

Nadal wakacyjnie

Jeszcze wakacyjnie, a co mi tam... Strzałem w dziesiątkę, jeśli chodzi o atrakcje dla dziecka naszego podczas wakacji, okazała się wizyta w Parku Dzikich Zwierząt w Kadzidłowie. Nie będę rozpisywać się, co tam jest, a czego nie ma. Mogę natomiast zapewnić, że dziecko (ani rodzice) nie będzie się nudzić. Z resztą zobaczcie sami:



O Karoli

Piękne dni nastały! Karolina porozumiewa się w większości zrozumiale, pojmuje wszystko, co mamy jej do przekazania, ale ma również swoje zdanie. O ileż życie jest prostsze! 

Rejs

Ja przepraszam, ja się kajam, jeśli komuś za dużo tych wakacyjnych, hiperoptymistycznych i kipiących urlopowym wypoczynkiem zdjęć ;) Jeszcze trochę, bo wiecie - w wakacje to i matka ma więcej czasu. W moim przypadku wiąże się to z większą częstotliwością pstrykania.

W klasztorze

Jak wspomniałam w poprzednim poście, nasze wakacyjne plany objęły również wycieczki w okolice Rucianego-Nidy oraz Olsztyna i Warszawy. Ponieważ Karolina wstawała najpóźniej o 6.30, czasu w ciągu dnia nie brakowało na nic - ani lenistwo nad wodą, ani spacer do pani "Jagodzianki" (pyszne, domowe jagodzianki z samego rana sprzedawane na progu domu), ani zakupy u pani Marysi, ani spacer, ani... wycieczki.

(Po)urlopowo


Trochę nas tu nie było. A gdzie się włóczyliśmy? To tu, to tam, odwiedzając przy okazji dwie blogowe bratnie dusze (i ich rodziny). Celem głównym były Krzyże na Mazurach. Miejsce znane Danielowi od dziecka, a mi odkąd znam Daniela, czyli już 11 lat.


Tekst alternatywny