Trudny post

Blogosfera matczyno-dziecięcia milczy, choć media krzyczą. Temat ten nie daje mi spokoju - wraca jak bumerang, ilekroć spojrzę na Karolinę. Męczy mnie, wżyna się w głowę i buczy przy uchu: "A co, gdybyś to była na ich miejscu?".

Zagłodzone dziecko pod Nowym Sączem... 

Nie oglądam wiadomości, radia słucham z pobudek czysto rozrywkowych, portale internetowe przeglądam, ograniczając się do nagłówków, ale obok tego nie potrafiłam przejść obojętnie.

Jak to!? Zagłodzili dziecko - w cywilizowanym kraju, w 2014 roku? Najpierw szybki ogląd sprawy w mediach: "zabójcy!", "nienormalni", "sadyści", "okrucieństwo", "znęcanie się" itp. itd.

Potem refleksja własna - "Poczekajmy z wyrokami na sąd. Spójrzmy na sprawę szerzej". Oczywiście nie neguję, że stała się straszna tragedia - ZMARŁA Z GŁODU półroczna dziewczynka i osoby za to odpowiedzialne powinny ponieść karę, ale...

Nie jestem w stanie powiedzieć o jej rodzicach, że są zabójcami, że z zimną krwią i okrucieństwem zabili własne dziecko. Patrzę na nich jak na ofiary - naiwności, bezgranicznego zaufania komuś, kto na to zaufanie nie zasłużył, ofiary oparcia się na mrzonkach i zdaniu kogoś obcego, a nie na faktach - a takim faktem było powolne umieranie ich własnego dziecka z powodu decyzji podjętych przez nich, ale pod wpływem tego mężczyzny.

Ci rodzice nie głodzili dziecka z okrucieństwa, jak piszą media. "Kaszki na wodzie, kozie mleko..." to był początek "diety" małej dziewczynki. Hieny medialne uchwyciły się tych dwóch sformułowań i opisywały je niczym trucizny. Karmili je - źle, za mało, nieodpowiedzialnie, nie reagowali na zły stan dziecka. Później , niestety, przyszła pora na "cudowne głodówki", które miały pomóc w problemach z cerą, brakiem apetytu. Rodzice pozwolili temu dziecku umrzeć, to fakt, ale...

Oni też będą cierpieć (nieopatrznie przesłucham kilkadziesiąt sekund nagrania ich rozmowy z dyspozytorem karetki - to nie były wypowiedzi morderców, a zrozpaczonych rodziców, cierpiących tak, że miałam wrażenie, że serce tej matki rozpada się na milion kawałków. PS ten, kto pozwolił na publikację nagrania powinien się wstydzić - oni też mają prawo do zachowania tych tragicznych chwil dla siebie). Najgorszą karą dla nich będzie świadomość, że zabili własne dziecko. Że zabili je z miłości (i nie wiem, czy dać tu cudzysłów, nie mi to oceniać) - nie wiem czy z miłości pokracznej, chorej, nieumiejętnej.

Wszystko wydarzyło się z jakiejś formy troski. Udali się do znachora, stosowali "diety" (niestety głodówki też), unikali szczepień - przecież wiele z nas robi podobnie (szczepienia, zdrowe diety, leczenie alternatywne). I robili to nie dlatego, aby dziecku celowo szkodzić, ale by zapewnić mu to, co ich zdaniem było najlepsze. Zupełnie jak my. Ale...

Większości rodziców (tych "alternatywnych" również) udaje się jednak zachować zdrowy rozsądek - gdy z dzieckiem dzieje się coś złego, gnamy do lekarza, a nie uciekamy od niego jak najdalej. Oni byli przekonani o "wiedzy" tego pana. Zabrakło im rozsądku, być może byli ślepo zapatrzeni w niego podobnie jak członkowie sekt - nie wiem, znowu nie wiem. 

Wiem jednak jedno - obok przecież byli inni ludzie. Gdy ktoś głodzi dziecko, to chyba to widać. Ta mała miała 3,5 kg w wieku 6 miesięcy. Nawet nasza wcześniaczka miała więcej! Gdzie była kontrola z ośrodka zdrowia lub MOPS-u po wycofaniu karty zdrowia dziecka. Gdzie była rodzina - dziadkowie, wujkowie, ciotki!? Rozumiem, że każdy stanowi sam o sobie i dziadkowie często nie chcą się wtrącać, ale - na Boga! - dziecko nie umierało godzinę, a dwa tygodnie!!! Gdzie byli sąsiedzi, znajomi rodziców. Ktokolwiek. Znowu okazuje się, że wszyscy wiedzieli, widzieli, ale nikt nie reagował. Dlaczego jesteśmy społeczeństwem opanowanym znieczulicą? Uprawiamy te swoje ogródki i nosie mamy, co dzieje się obok nas.

Ta sprawa nie daje mi spokoju. "Co by było, gdybyś była na ich miejscu?". Co by się stało, gdybym ja padła ofiarą ślepej wiary w kogoś, coś i doprowadziła swoje dziecko do takiego stanu? Byłby ktoś, kto za nadrzędne postawiłby dobro dziecka a nie spokój rodziny, samostanowienie o losach mojej rodziny, niewtrącanie się... Mam nadzieję, że tak. Wierzę, że tak.

Zastanawia mnie jeszcze jedno. Dlaczego blogosfera milczy, gdy powinna krzyczeć?

16 komentarzy:

  1. Trudno cokolwiek mówić na ten temat. Nie jestem sobie w stanie nawet tego wyobrazić. Ale również nie pojmuje zachowania Matki dziewczynki. Przecież do cholery widziała co się dzieje! Świadomie czy nie ponoszą odpowiedzialność za męczeńską śmierć tego dziecka i powinie ponieść kare.Nie chce oceniać, tym zajmie się sąd. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że ponoszą winę za śmierć i poniosą konsekwencje, ale nie wszystko jest czarno-białe i na pewno nie takie, jak pokazują to media niższych lotów.

      Usuń
  2. Czy zostało jeszcze coś do powiedzenia, Gosiu? Czy krzyki blogosfery coś mogą wnieść do tej sprawy? Tak sobie myślę, temat poważny, tragedia straszna, tylko wydaje mi się, że odbiorcy i nadawcy w blogosferze rodzicielskiej nie mają tu nic do wniesienia. Możemy o tym pisać, ale myślę, że w tym środowisku są jednak ludzie, którzy nie zachowaliby się jak rodzice tego zagłodzonego dziecka.
    Chyba, że masz na myśli pisanie o niewtrącaniu się- to tak! Rzeczywiście, tu powinniśmy głośniej o tym mówić, ze sprzeciw wobec krzywdy innych nie jest zły. Sama niejednokrotnie zastanawiałam się nad granicami tego nietrącania się. W sprawie, którą opisujesz, rzecz jest jasna- absolutnie każdy powinien się wtrącić. Strach strachem, ale tu o życie chodziło. Tak, jeśli chodzi o niewtrącanie się, to powinniśmy krzyczeć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzi mi właśnie o to stanie z boku, zero reakcji. Wina rodziców jest niewątpliwa i tym zajmie się sąd. Ale przecież to nie działo się na odludziu...

      Usuń
  3. Ponoć dziadkowie nie byli dopuszczani do dziecka, jak również i dalsza rodzina ze względu na to, że mogliby przynieść do domu jakieś infekcje. Ale to tylko zasłyszane, więc nie mam pewności. Co do tego koziego mleka, to pisałam o nim ostatnio u siebie http://codziennosc-malego-czlowieka.blogspot.com/2014/05/mleko-kozie-za-czy-przeciw.html . Zalecenie, by dawać kozie mleko gdy dziecko ma skazę białkową, już nie jest rekomendowane, więc poddaje się tę praktykę ostrej krytyce, jednak jeśli już mleko kozie ktoś poleci, to popularnym stwierdzeniem jest jego rozcieńczanie z wodą. Owszem - ci rodzice są ofiarami, ale padli ofiarą przede wszystkim własnej naiwności a przecież są ludźmi dorosłymi.
    Przyznaję, że znam sytuację, gdy dziecko w wieku 8 miesięcy ważyło jakieś 5kg i jedyny pokarm, jaki znało to mleko matki (która notabene sama jest wychudzona i zaniedbana), jednak to zdarzyło się w rodzinie, można by rzec, patologicznej. Ciężko jest mi uwierzyć, że normalni, inteligentni ludzie byli aż tak zaślepieni, że nie potrafili powiedzieć 'basta'. Przerażające.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie - to jest przerażające - dorośli ludzie... Ale nie jest mi łatwo ich osądzać - ludzie błądzą - ot choćby sekty są pełne. Przeraża mnie, że to dzieje się obok nas i nikt się tym nie zajmuje.

      Usuń
  4. Nie potrafię zrozumieć jak rodzice, widząc, że dziecko z głodu nie ma siły nawet płakać, nie reagują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wlasnie, jak trzeba byc oglupionym/zmanipulowanym przez "znachora", zeby nie sluchac swojego glosu rozsadku.

      Usuń
    2. Też mnie to zastanawia - przecież nikt o zdrowych zmysłach (czyli również niezmanipulowani i nieogłupieni) by tego nie zniósł i na to by nie pozwolił...

      Usuń
  5. Mi tylko łzy cisną się do oczu jak pomyślę o tym biednym Maleństwie, o tym jak cierpiało. Łzy, mnóstwo łez...

    OdpowiedzUsuń
  6. W głowie mi się nie mieści, jak rodzice mogą krzywdzić swoje dziecko?!? Jak rodzice mogą doprowadzić do śmierci dziecka w taki okropny sposób!?! To co ostatnio nagłaśnia telewizja to jakiś koszmar!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja nie mogę pojąć jednego - rodzice tej dziewczynki to byli ludzie wykształceni, a uwierzyli znachorowi. I gdzie rodzicielska intuicja - przecież chyba każdy, kto widziałby, że dziecku dzieje się krzywda opamiętałby się. Tak przynajmniej myślałam do tej pory...
    Zastanawiam się jeszcze, na ile w ich głowach namieszał medialny obraz świata i piękna, że uważali głodówki za korzystne dla dziecka. Może matka miała obsesję na punkcie diet, odchudzania i sama stosowała głodówki, więc stwierdziła, że dziecko też może? Tak czy inaczej, jest to dla mnie nie do pojęcia...

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak dla mnie to ludzie nienormalni, okrutni i podli. Masz dziecko, więc wiesz jak płacze głodne dziecko. Nie wyobrażam sobie jak można zagłodzić włąsne maleństwo, tak skrzywdzić. Ja ich nie tłumaczę, nie chcę... chcę dla nich kary- zamknąć ich na miesiąc o wodzie... niech poczują co to znaczy głód, a i tak to nie pokaże im cierpień ich malutkiego dziecka, które umarło... CHorzy ludzie, chory świat.

    OdpowiedzUsuń
  9. Widzisz, ja nie mam tv i nie czytam "onetów" więc o sprawie dowiaduję się od Ciebie. I rozumiem Twój post. Brak odwagi cywilnej to trąd w dzisiejszej Polsce. Wiadomo są wyjątki, ale to niestety tylko wyjątki.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czy my mamy z blogosfery pisząc o tym możemy coś zniemić? Oczywiście czytałam o tym, przeżywałam to w środku i zrozumieć nie mogę jak to się mogło stać. Jak?!
    Nie próbuję sobie nawet wyobrazić bólu i cierpienia tej małej dziewczynki.

    Nie wiem, naprawdę nie wiem co myśleli i czym się kierowali rodzice, którzy rzekomo nie są żadną rodziną patologiczną, a zamożnymi, wykształconymi ludźmi...

    Brak słów.

    OdpowiedzUsuń

Tekst alternatywny