Na dworze


Mamy to szczęście, że mieszkamy w domu i to nie byle jakim, bo wielopokoleniowym. Dzięki temu Karolina większość dnia spędza na dworze. Ze mną, z babcią, prababcią, tatą, dziadkiem... Spacer, zabawa i obiad na tarasie, piaskownica  - do wyboru do koloru.


Gdybym miała odpowiedzieć na pytanie (np. w ankiecie), ile czasu moje dziecko spędza na podwórku, odpowiedź zdziwiłaby mnie samą. Podliczyłam i wyszło mi, że ok. sześciu godzin. Jakie aktywności prowadzimy na zewnątrz? Konwersacje ze starszyzną rodzinną, gimnastykę i naukę chodzenia (przy pchaczu), spacerologię, huśtanie, piknikowanie, jedzenie posiłków, czytanie książeczek itp. itd. 


Na dworze dziecko jest łatwiej okiełznać, a dziadków nie trzeba wtedy namawiać szczególnie do podjęcia się nad nią opieki. Karolina myk na spacer z babcią, prababcią, dziadkiem, a mama z tatą do łopaty, taczki, taśmy mierniczej (po prostu na budowę).

Nie mogę również zapomnieć o tym, że świeże powietrze "wyciąga" równie dobrze co woda. Dowodem jest Karola, która po olbrzymiej dawce słońca i tlenu, padła dziś, wcześniej wzgardziwszy kaszką i kąpielą. Ot, co!

7 komentarzy:

  1. Czerwony kapturek! My blokowe stwory, potwory, ale na spacerach się staramy nadrabiać no i weekendy u dziadków w polu,lesie, nad jeziorem. Jednym słowem jestem ZA

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale słodki czerwony kapturek :D
    No i dobrze! Zazdroszczę Wam! Też chciałabym mieszkać w domu i przebywać tyle na dworze !

    OdpowiedzUsuń
  3. Kawałek własnego podwórka to jest to! Po trawie można pobiegać na bosaka be obaw. Karola kwitnąca:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ekstra! Tylko pozazdrościć. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Najbardziej pogodne dziecko jakie widziałam. Na każdym zdjęciu, w każdym poście uśmiechnięta.

    OdpowiedzUsuń
  6. My zablokowani, ale bez spacerów dnia sobie nie wyobrażamy:D Na szczęście mamy spore podwórze ogrodzone przed blokiem, więc Dzidziole wyszaleć się mogą.
    Ps. Ależ ma genialne pucki!:D

    OdpowiedzUsuń

Tekst alternatywny