Spacerologia stosowana


Udało się! Znienacka (bynajmniej dla mnie, bo nie oglądam telewizji) poprawiła się pogoda. Dzień był już spisany na straty - ze względu na aurę - mimo to postanowiłyśmy w cztery kobiety  (ja, mama, Karolina i Nora - suczka) wybrać się na spacer polami.

Nie uszłyśmy daleko, gdy zza chmur wydobyły się promienie słońca. I to jakie promienie! Ach, och - wędrówka przez pola udana, cóż tu dużo pisać, popatrzcie (i wybaczcie liczbę zdjęć) ;)

Urlop w kolorze stalowym


Halo, halo - meldujemy się (Karolina i mama) z urlopu u babci i dziadka. Jak jest? Deszczowo - chyba z wszystkich rejonów Polski trafiłyśmy obecnie w ten meteorologiczne najgorszy, z niebem w kolorze stalowo-szarym. Nie przeszkadza nam to jednak w odpoczynku (zdjęcia zrobione podczas dobrej pogody jeszcze w domu).

Jak jest?


Czasu na bloga mam ostatnio niewiele (lub nie mam go wcale). Taka praca - dwa, trzy tygodnie harówki po nocach (bo w dzień zajmuję się małą) i tydzień w porywach dwa spokoju i odpoczynku. Właśnie od jutra zaczynam tę urlopową część. 

Oczy tej...


Wracam do optymistycznych postów o naszej córce. Karolinka rekompensuje mi wszystkie smutki i troski o los świata oraz ludzkości (tak, tak...). No, bo czy nie warto odpuścić sobie i innym i spojrzeć w oczy tej małej?

Trudny post

Blogosfera matczyno-dziecięcia milczy, choć media krzyczą. Temat ten nie daje mi spokoju - wraca jak bumerang, ilekroć spojrzę na Karolinę. Męczy mnie, wżyna się w głowę i buczy przy uchu: "A co, gdybyś to była na ich miejscu?".

Cudna


Dzień w samochodzie. Od rana do wieczora błąkałyśmy się między gabinetami lekarskimi. Wizyty na szczęście kontrolne i wszystko jest dobrze. Udało nam się złapać chwilę - dosłownie godzinę - w domu i wtedy matce, czyli mi, udało się zrobić takie oto coś:

Zawrotne tempo


Mam problem z odpowiadaniem na pytanie, jak zmieniła się ostatnio Karolka. Wszystko dzieje się tak szybko, że o wielu sytuacjach zapominam. Jedna umiejętność goni drugą, wymazując poprzednie z pamięci. Nie sądziłam, że po roczku rozwój ulegnie przyspieszeniu, choć powinnam raczej powiedzieć, że skupia się na innych obszarach.


Na tronie


Dziś krótko - o tronie dla księżniczki, czyli foteliku następnym. Wybrałyśmy się (ja, moja mama i Karola) na wycieczkę 200 km, aby kupić fotelik... Jest z nami już prawie drugi miesiąc, ale nie było okazji, aby napisać.



Na dworze


Mamy to szczęście, że mieszkamy w domu i to nie byle jakim, bo wielopokoleniowym. Dzięki temu Karolina większość dnia spędza na dworze. Ze mną, z babcią, prababcią, tatą, dziadkiem... Spacer, zabawa i obiad na tarasie, piaskownica  - do wyboru do koloru.

Pomoc od zaraz

Karolinka weszła w etap "będę niezwykle miła, uczynna i pomocna". Gdy widzi kosz z praniem, wręcz z uciechy piszczy. Biegusiem (raczkując) dopada sterty wypranych ubrań i dalej, wciąga, przekłada, odkłada i... podaje mamie, która wiesza je na suszarce. 

Opowiem Wam o...

Zastanawiałam się, czy o tym pisać. W sumie szpital jest już za nami, po co sobie głowę tym zawracać, ale... Coś jednak nie daje mi spokoju i muszę się tym podzielić z kimś, kto (mam nadzieję) myśli podobnie do mnie.

Mam na myśli zachowanie, które pobudza obecność w szpitalu. I nie chodzi mi o zachowanie dzieci, a dorosłych. Miałyśmy z Karolinką pojedynczą salę - super, ale tylko po kilkoma względami. Olbrzymim minusem było sąsiedztwo (przez szklaną szybę) z salą zabiegową, w której pojawiał się każdy pacjent co najmniej raz dziennie.

Po

Karolina wróciła do formy. Je za dwóch, śpi za dwóch, rozrabia jak zwykle, czyli też za dwóch. Od piątku wieczorem jesteśmy w domu i mogę napisać, że to był dobry weekend. Spędziliśmy go w trójkę, nieco leniuchując, sporo spacerując i obserwując Karolkę.

Szpital

Od urodzenia Karoliny wydawało nam się, że jednak zdążyła złapać nieco z mojej odporności przed porodem, bo przecież poza anginą i drobnymi katarkami okołoząbkowymi nic jej nie było. Urodzona ostatniego dnia 33. tygodnia ciąży miała 50 proc. szans na to, że moje przeciwciała zdążą pępowiną dojść do niej (dzieje się to na przełomie 33-34 tygodnia ciąży). Jak się okazało, nie do końca się to sprawdziło.


Telegram

Jesteśmy. Za nam 10 dni w szpitalu. Już w miarę OK. Odezwę się.
Tekst alternatywny