Gonimy dziecko!

Gdy czytałam miesiąc temu posty Margot, o tym, co potrafi już Zocha, nie mogłam uwierzyć, że nasza maa też niedługo załapie (bo nasze dziewczyny podobne tempo mają). Patrzyłam na tę naszą Kaorolinę, która nieśpiesznie i leniwie uczyła się raczkować (a gdzie tam do pokazywania palcem, wstawania, jedzenia łyżką)wał i myślałam: "No tak, wcześniak. Zocha jednak starsza jest. Itp. itd.". Gocha, mama Zochy, prezkonywała mnie, że to lada moment nastąpi, że wszystkie umiejętności się pojawią, ale ja niedowiarek jestem ;)
Oto przekroczony został rok życia i co? NAgły skok rozwojowy - wszystko na raz - wstawanie, pokazywanie, jedzenie łyżką, gadanie, ale to nie wszystko. Pragnę donieść, że od przedwczoraj mała nie tylko wstaje i stoi, ale też trawersuje przy sofie i łóżeczku oraz dmucha w gwizdek (!) i pije przez słomkę (z kubeczka już dużo wcześniej umiała).

Co nam pozostaje? Gonić to nasze dziecko, bo pędzie z rozwoje jak szalone :)

9 komentarzy:

  1. Ależ uwielbiam to zdanie: a nie mówiłam?:) na wszystko przychodzi właściwy czas. Karlajn, brawo:) przyczepnosci!

    OdpowiedzUsuń
  2. to teraz uważajcie, bo się nie obejrzycie, a zostaniecie w tyle! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow! Zaraz będzie wam zwiewać na nóżkach ;D
    P.S. Książka doszła wczoraj, dzięki! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Brawo brawo ! Super Karola ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. To super :) Karolinka wszystko na raz a nie powoli leci :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja sobie myślę, że taki to już los mamy, czekać i być cierpliwym:)
    a wszystko przyjdzie w swoim czasie:))

    OdpowiedzUsuń

Tekst alternatywny