Dziecko i praca


Kusi mnie, nęci i przywołuje do siebie moje... poprzednie miejsce pracy. Nie jestem związana już umową, nic nie muszę, ale jakoś tak brakuje mi pracy poza domem - dokładniej rzecz ujmując - tej pracy. Nie żebym nic nie robiła, bo pracuję co nieco i nie zawsze w domu, ale... Właśnie zwolniło się stanowisko i zaczęło się wydzwanianie "wróć", "najlepiej będzie nam się razem pracowało".

Nie powiem - zaczęłam gorączkowo kombinować, rozmyślać "a może by tak na pół etatu?", "dodatkowa kasa zawsze się przyda" itp. itd. Ale, ale... Co zrobić z Karolką? Zostawić takiego szkraba kochanego? Pracować tylko po to, aby oddać wypłatę niani? 





Ostatnie pytanie nie pojawiło się przypadkowo. Nie mamy niestety, możliwości przekazania opieki nad dzieckiem dziadkom (zupełnie tak samo jak większość młodych). Moi rodzice są daleko, Daniela blisko (i to bardzo), ale są aktywni zawodowo. Pozostawałby żłobek (w naszym mieście jest trudno o miejsce w państwowym, a prywatny to koszt niebagatelny) lub niania (sama pracowałam w takim charakterze, ale musiałabym mieć kogoś zaufanego i... taniego, a o to trudno).

Inna (najważniejsza) kwestia to nasza Karoleczka. Toć to maleńkie jak sześciomiesięczniak (choć niedługo roczek), wymaga rehabilitacji dwa razy w tygodniu, wizyt lekarskich (kontrolnych). No i ona ciągle się rozwija (wiem, wiem... do końca życia będzie, ale teraz jest ten najważniejszy czas). Szkoda by mi było, to przegapić. Choć... pół etatu to jeszcze nie najgorsze rozwiązanie, jeśli chodzi o czas spędzony z małą.

I tak rozmyślałam, biłam się z myślami, aż poskładam do kupy wszystkie "za" i "przeciw". To nie ten moment, to nie ten czas i miejsce. W tej chwili jeszcze nie ma przymusu mojej pracy, ale za pół roku... Wtedy praca w domu może nie wystarczyć finansowo i temat powróci. 

Co by post nie był bez zdjęcia, na fali podsumowań roku 2013 Karolina z mamą. No i jak tu się rozstać? ;)

10 komentarzy:

  1. Ciężko i dobrze Cie rozumiem... Ale ja niestety ( i stety) jak tylko dostanę dofinansowanie ruszam do pracy...

    OdpowiedzUsuń
  2. brawo, przeanalizowano i wyboru dokonano

    OdpowiedzUsuń
  3. jak przyjdzie czas, to napewno coś się pojawi:) a teraz cudowny czas z Karolinką przed Wami:))

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj wiem jak praca kusi, wiem...ale zobaczysz, że nie będziesz żałować tego czasu z Córą:D

    OdpowiedzUsuń
  5. a mnie kompletnie się do pracy nie śpieszy... Jestem przerażona, że to już w kwietniu... Masakra....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się kończy lada chwila macierzyński... Nie spieszy mi się jakoś specjalnie, ale finanse.. ech. Na razie mogę sobie pozwolić na ten luksus pozostania z dzieckiem, ale później...

      Usuń
  6. Powiem Ci szczerze, że ja nie zostawię chyba Gabi do 2 latek jej życia nie wyobrażam sobie powrotu do pracy w lipcu :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda mama (no prawie każda) chciałaby móc być z dzieckiem, ale czasami do pracy wrócić trzeba... Poważnie muszę rozpatrzeć każdy aspekt sprawy.

      Usuń
  7. Ciężko wybrać, jedno nęci, drugie kusi :)
    Cieszę się, że chwilowo tego typu decyzje mam darowane :)

    OdpowiedzUsuń
  8. To na pewno ciężki temat do rozmyślenia. Życzę Ci żebyś sobie go dokładnie przemyślała-słuchaj głosu serca i kieruj się dobrej swoim i swojej córeczki :) Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń

Tekst alternatywny