Dobra literatura

Jak to mówi Daniel, Karolina ma po mamie jedno - lubi książki. Ale... jest to miłość dość specyficzna, bo przezpaszczowa ;) Patrząc na małą, gdy ślini kolejne strony książeczek, nie można nie skomentować, że to musi być bardzo dobra literatura...



Mamy jeszcze w biblioteczce Karoli:
- literaturę ciężką (ciężko spod niej wyjść)
- literaturę lekką (daje się przerzucić jedną ręką)
- pozycje niesmaczne (dziecko krzywi się)
- literaturę wielką (najczęściej = lit. ciężka)

Oczywiście żarty żartami, ale Karolka jest nadal na etapie ślinienia, wyrywania i rzucania książkami - stąd dostaje do zabawy jedynie pancerne egzemplarze. Ciekawsze książeczki czytam jej sama, czekając aż przyjdzie dzień, w którym po położeniu książeczki przed małą, ta z prędkością światła nie zechce jej: pognieść, obślinić, pogryźć, wyrwać...

I nie dajcie się zwieść tej niewinnej mince ;)
Bo biblioteczka czeka (a w niej naprawdę ciekawe pozycje).



13 komentarzy:

  1. U mojej Podopiecznej też był etap konsumpcji książeczek - mówiliśmy, że dziecko ma głód wiedzy ;) Potem przestała, ładnie oglądała sobie książeczki (mowy nie ma o czytaniu, próbujesz to dziecko...uszy zatyka ;( mimo moich prób ze zmienianiem głosu itd), a teraz niszczy je w ten sposób, że jak już poogląda, to próbuje to zamknąć ale okładkami do siebie, czyli wygina, a książeczki (mamy te same co Karolka konsumuje :) ) się niszczą. Albo nosi je za jedną kartkę trzymając...
    Pozdrawiam,
    www.swiat-wg-anuli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas też póki co Maks tylko wcina książki :) Czekam na ten moment aż będę mogła mu jakąś przeczytać :)
    A Karolka słodka jest... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Widać, że wyśmienita literatura! Zajada z takim apetytem, że chyba wezmę przykład i spróbuję rozgryźć co nieco ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. No tak, książki są cennym źródłem celulozy, która jest chyba dzieciaczkom niezbędna do życia ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. To, faktycznie, specyficzna miłość;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czekam na moment kiedy z Zuzą usiądziemy i przeczytamy książeczkę. Jak na razie Zuza bardzo szybko czyta książeczki, albo się krzywi i kręci głową, że nie chce!
    Do schrupania Karola!

    OdpowiedzUsuń
  7. U nas to samo z tym, że Ala obgryza wierzchy zjada. Normalnie obgryza i kawałki pomyła. Ja już nie mam na to siły bo szkoda mi tych wszystkich książeczek. Karolcia cudowna.

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj u nas podobnie. Chociaż najzabawniej jest jak Julian chwyci książkę jakby naprawdę ją czytal i patrzy z zadowoleniem. A zaraz potem rzuca albo zaczyna jeść :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Hahaha u nas podobne początki były - organoleptyczne :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Maja też zasmakowała w książkach. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zupełnie mnie rozbił ten opis. Pozytywnie :) siedzę i chichoczę w kułak obok śpiacego dziecka :)

    OdpowiedzUsuń

Tekst alternatywny