Do notatnika mamy

Dziś było kolejne obowiązkowe badanie u neurologa w ośrodku wczesnej interwencji. Spodziewałam się, że będzie kręcenie nosem, że Karola jeszcze nie raczkuje. Nawet przygotowałam kontrargumenty:


- że wcześniak, na dodatek z HIPOTROFIĄ (tj. przestała rosnąć w moim brzuchu), więc urodzona w 33. tygodniu, de facto jest (fizycznie) z 31. = zamiast wymagać od niej umiejętności poruszania się jak od 9-miesięczniaka (wiek korygowany), powinno się raczej liczyć z tym, że da radę (fizycznie, a nie intelektualnie) co najwyżej jak 8-miesięczniak,

- że byłą chora i na antybiotyku  wyraźne ZAHAMOWANIE rozwoju w tym okresie.

Gdy pani neurolog w ciągu TRZECH minut stwierdziła, kręcąc z rezygnacją [sic!] głową, że mała może i zrobiła postępy, ale jest jak 8-miesięczniak fizycznie, a powinna zdecydowanie więcej, to ręce mi opadały. Nawet się kobiecie do karty nie chciało zajrzeć, jaki realnie wiek możemy nadać Karolinie. 

Argumenty pozostawiłam dla siebie, bo poganiana przez lekarkę ("Se pani skończy na korytarzu ubierać..."), w biegu i na ręku ubierałam małą. Ja się pytam, dlaczego neurolog nie poświęci co najmniej 10 minut na zbadanie jednego dziecka, nie skupi się na rozwoju ogólnym - fizycznym i intelektualnym? Chyba za dużo oczekuję od OWI, bo... 

Jeszcze dzięki skierowaniu ze szpitala po urodzeniu małej chodzimy do innej neurolog - cudownej, cierpliwej (40 min na dziecko!), nieoczekującej od dzieci cudów np. "No, jak taka drobina, wyglądające na pięć miesięcy mniej niż ma, dziecko ma dźwigać się długo na rękach, jak ma raczkować, skoro jej barki, miednica, ręce nie są gotowe do tego zadania".

Pociesza mnie również fakt, że intelektualnie ani jedna lekarka nie ma zastrzeżeń (choć nie wiem, na jakiej podstawie pani z OWI to stwierdza - być może czyta w myślach dzieciom?), bo mała nadrabia braki "mięśniowe" umiejętnościami społecznymi i rozwojem intelektualnym, przewyższając niejednokrotnie swój wiek urodzeniowy (czyli prawie 11 miesięcy). AMEN

PS co za różnica kiedy zacznie raczkować lub chodzić - jeszcze się nachodzi, nie?

PS 2 ciekawostka od neurolog z OWI - na moje stwierdzenie, że i ja, i mój bliźniak ominęliśmy etap raczkowania, pani doktor stwierdziła, że musiałam być "nogą" z matematyki, bo taka jest zasada - nie raczkujesz = nie pojmujesz matematyki. Wychodzi na to, że oboje z bratem jesteśmy genialni ;)

16 komentarzy:

  1. różnica zerowa. syn mój biegał już jak stary mając 10 miesięcy.nie raczkował. pediatra marudził i narzekał a ja pytałam czy siłą mam dziecko na ziemi trzymac... w wieku tych 7 przy meblach się przemieszczał na nogach dwóch. Mia za chwilę 8 będzie miała a nawet nie siedzi;) sama mowy nie ma, a posadzona wytrzymuje chwile a jak się zorientuje, że nikt nie trzyma to gleba.
    ale co tam! ruszy jak będzie gotowa:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój synek jest z początku maja (trochę przenoszony). Więc mogę odnieść się do Twojego wcześniejszego wpisu, bo nasze dzieci powinny być z jednego miesiąca .
    Jeżeli córcia pełza do tyłu, to jest etap przed raczkowaniem, potem dziecko wypina śmiesznie pupcię w górze, później kiwa się na czworakach tył - przód, a później rusza do przodu). U syna etap cofania się do tyłu trwał ileś tygodni. I ogólnie raczkuje, wstaje, stoi, sam siada itd itp ale .... ( i tu robię to czego nie porównuje się)
    Mój chłopczyk nie potrafi nastawić buziaka do pocałowania.
    Pokazuje Twoja córcia tyle rzeczy! Mój syncio nic nie chce pokazać! Z mowy nie powtarza nic, ani mama ani baba ani kukuryku.
    Także widzisz. :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Hahaha! Ale Wam nie neurolog trafila - skoro takie osądy...

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie i tak jesteście wielkie. Podziwiam też Twoją walkę o karmienie piersią. Wiele dzieci urodzonych przedwcześnie nigdy nie osiągnie pełnej sprawności, a Twoja córa ładnie siedzi, za jakiś czas pewnie zacznie wstawać, raczkować może faktycznie nie będzie, nie wszystkie dzieci raczkują. Ale też nie wszystkie dzieci, nawet terminowo urodzone, w wieku niespełna roku tak ładnie mówią i pokazują. A neurolog z OWI niech się wypcha. My też taką przerabialiśmy w poradni Wad i Zaburzeń Rozwoju. Jednym uchem wpuszczać, drugim wypuszczać, tym bardziej, że chodzicie do innej, z prawdziwego zdarzenia:)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Gosiu! Wiem jak przykre bywa podejście niektórych lekarzy do naszych dzieciaków. Miałam bardzo podobną sytuację w OWI. Trafiłam tam kiedy nasz maluch miał 9 miesięcy. Pani doktor potraktowała mnie jak najgorszą patologię, która nic nie wie o dzieciach i mieć ich nie powinna, odnosząc sie dodatkowo do mnie na TY :/ Postawiła krzyżyk na Filipie i skierowała na rehabilitacje. Długo dochodziłam do siebie po tej wizycie, aż do momentu kiedy trafiliśmy do genialnej pani neurolog (nie wiem czy nie byłaś u tej samej) do Katowic, ale wiem że przyjmuje też w Tychach. Rzeczywiście wizyta długa, bo w naszym przypadku trwała 50 min. Dzięki niej odzyskałam pozytywne nastawienie, bo nasz bąbel do niedawna nie robił praktycznie nic. Obecnie po 1,5 msc-a rehabilitacji pełza, czasami siada i podejmuje próby raczkowania. Powracając do ferelnej wizyty - zostałam poinformowana, że moje dziecko nie będzie raczkować, a co za tym idzie wpłynie to bardzo negatywnie na jego rozwój. Bzdura! Co więcej i o tym musisz pamiętać. Zrobiłam szybki research wśród znanych mi osób i spora część z nich nie raczkowała, a osiągnęli w swoim życiu naprawdę wiele, są mega inteligentni i niczego im nie brakuje umysłowo. Nie przejmuj się więc! Będzie dobrze, wszystko przyjdzie w swoim czasie. Twoja Karolcia ma prawo do tego aby pewne umiejętności nabywać z opóźnieniem. Trzymajcie się i głowa do góry!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie ta sama pani doktor. A Karola robi postępy - pełza, siada saodzielnie, chce raczkować, ale... jako wcześniak ma jeszcze czas. O to mi chodziło - że lekarka nawet nie spojrzała, ile miesięcy powinna mieć mała i tylko tyle od niej wymagać. Poza tym, każde dziecko ma swoje tempo -prędzej czy później każde chodzi ;) Cieszę się, że rehabilitacja przynosi Filipowi efekty!

      Usuń
  6. No i powiedz jak tu sie nie wkurzyć do takiego podejscia. Ja juz się boję naszej wizyty! Byle mi neurolog nie zaśpiewała ze Matylda" i wygląda jak 48smutkow, taka mala taka chuda...lalala" ranyyyy! Se pani ubierze! Tak do inteligencji polskiej się zwracać! Wezmę ze sobą Pawła jak jej pocalkuje to się zdziwi:)

    OdpowiedzUsuń
  7. oj, znowu na bardzo 'fajna' lekarkę trafiliście ;/
    pewnie, że się nachodzi! :))

    OdpowiedzUsuń
  8. człowiek idzie do lekarza po pomoc a dostaje w głowę ech

    OdpowiedzUsuń
  9. jak czytam o tym jacy potrafią być niektórzy lekarze dochodzę do wniosku że strach do jakiegokolwiek iść, nigdy nie wiadomo co Cię spotka i co usłyszysz...

    OdpowiedzUsuń
  10. O tym właśnie i ja pisałam. Co lekarz to lekarz i inne podejście do dziecka.
    Bardzo mnie to denerwuje. Bo czasami już sama nie wiem kogo mam słuchać. Przecież oni są dla nas, żeby nam/dzieciom pomagać.
    Ehhh....

    OdpowiedzUsuń
  11. ja czuje ze moje dziecko jest dobrze zbadane ale tylko i wylacznie gdy zaplace prywatnie, bardzo to przykre jest :(

    OdpowiedzUsuń
  12. Uuu, od pani z OWi powiało entelegencją na kilometr. :) Jacieszpierdziele, skąd oni takie teorie biorą, przecież to jest śmiech na sali.
    Niektóre dzieci po prostu nie raczkują i już. Mogą być (choć nie muszą, czasem się to zdarza) z tego tytułu takie późniejsze konsekwencje, jak np. trudności z lateralizacją czy nierównomierny rozwój sprawności prawej i lewej strony ciała, ale to też nie jest żadna zasada. Może Karola po rodzicach też nie będzie chciała raczkować i nie ma co panikować. Nie wolno tylko świadomie zachęcać czy nawet zmuszać jej do wstawania, jeśli jeszcze nie raczkuje. Na wszystko ma czas.

    I rzeczywiście, jeszcze się nachodzi. ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. pisałam o Oli raczkowaniu jakbyś miała ochotę :-) a jak nie chcesz spamu to skasuj ten komentarz. pozdrawiam :*
    http://dolinamaminkow.blogspot.com/2013/08/idzie-raczek-nieboraczek.html

    OdpowiedzUsuń
  14. Jaki spam? ;) Już przeczytałam, dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak żartuję sobie, niektórzy blogerzy baardzo nie lubią kiedy umieszcza się u nich jakieś linki ;-) a my się jeszcze nie znamy więc nie wiem jakie u was zasady obowiązują :-)
      pozdrowienia dla was :*

      Usuń

Tekst alternatywny