Dziecko dla...


Pamiętam, gdy będąc jeszcze niedoradką (tj. niedorosłą nastolatką) czytywałam felietony w GW. Autorów było kilku, m.in. pan Talko. O! Jak ja się śmiałam. O! Ileż tam było dla mnie wtedy niezrozumiałych, ale arcyzabawnych sytuacji i gagów. Tak - mogę przyznać to z czystym sumieniem - te felietony (i pani Piątkowskiej, teraz Talko - również), wykreowały w mojej głowie pewien obraz rodzicielstwa. Nie pamiętam szczegółów, ale ogólnie - że pomimo trudności, rutyny, stereotypów itp. itd. trzeba się śmiać, trzeba szukać powodów do rozładowania emocji, tych trudnych również.



Misiek


Chodzimy na spacery właściwe codziennie. Nie poszłyśmy, gdy było mroźnie i bardzo wietrznie. Nie byłyśmy też wtedy, gdy czułam się nie najlepiej. Wymówek innych nie przyjmujemy i choć czasem ciężko, oj ciężko, się zebrać, wskakujemy w ciepłe ubrania i maszerujemy na spacer. O tak...


Mamy!

Weekend spędziliśmy w Krakowie u ciotek (i wujków) Karoliny.
To właśnie tam, w sobotę wieczorem, dostrzegałam i poczułam, że...


Pra...


Karolina ma szczęście - ma prababcię. Myślę, że te zdjęcia nie wymagają dłuższego komentarza...

Cyrk w domu!


Karola jest mobilna! Stało się faktem, że ten mały bąbel:

- pełza do tyłu z prędkością rakiety
- obraca się swobodnie wokół własnej osi (siedząc)
- z pozycji czworakowej potraf zrobić jeden "raczek"
- na klęczkach buja się w tył i przód jak samochodzik na monety w supermarkecie 
  (żeby nie było - to porównanie, li tylko środek artystyczny)
- domaga się stawiania na nogi (czemu mówimy stanowczo - nie!)
- próbuje wstawać przy sofie, meblach, nogach ludzkich, w wannie itp.

Oprócz tego, odkryła uroki:

- zaglądania ludziom do garów
- szperania po szufladach
- włażenia na głowę człekokształtnym (kot sobie nie pozwoli - wiecie, duma; a pies za duży)
- wtykania wszędzie nosa
- pukania się na każdym kroku (raczku) w czoło (szczególnie o drzwiczki szafek...)

Malutka potrafi zająć się sobą (tzn. miskami, garnkami, chochlą itp.) na cały czas potrzebny do ugotowania ciepłej, dość smacznej (i tu powinno być: "No coś Ty, była smaczna!" :P), kalorycznej, zimowej zupy. A gdy już znudzą jej się takie małe "gabaryty", zawsze można przytulić się do...krzesła. 

Komu, komu - cyrk mamy w domu!


PS nie przypomina Wam to tego

21 i 22


Karolinka ma dwie babcie, dwóch dziadków i prababcię.
2 + 2 + 1 = nieskończone obustronne szczęście

Do notatnika mamy

Dziś było kolejne obowiązkowe badanie u neurologa w ośrodku wczesnej interwencji. Spodziewałam się, że będzie kręcenie nosem, że Karola jeszcze nie raczkuje. Nawet przygotowałam kontrargumenty:

Dobra literatura

Jak to mówi Daniel, Karolina ma po mamie jedno - lubi książki. Ale... jest to miłość dość specyficzna, bo przezpaszczowa ;) Patrząc na małą, gdy ślini kolejne strony książeczek, nie można nie skomentować, że to musi być bardzo dobra literatura...

W oczekiwaniu...

Dzisiejszy poranek. Karolina, czekając na śniadanie, rozgościła się w kuchni. Co ciekawe (i warte odnotowania) pierwszy raz oczekiwanie nie było równoznaczne z poganianiem matki/ojca - "E e e!". Dziś było inaczej, o tak...



10,5


Tyle miesięcy ma właśnie Karolina, a to już prawie rok...

 Miniony weekend spędziliśmy u znajomych w Krakowie (dzięki, Państwo Dz.!). Wizyta miła niezwykle, ale owocna jeszcze bardziej... Karolinka miała możliwość podpatrywać starszego (o całe 2,5 miesiąca) kolegę Pawełka. A ten - raczkuje, wstaje, prowadzony chodzi, gada jak najęty itp. itd.

Naprawdę nie sądziłam, że naśladownictwo małej jest aż tak silne, bo po powrocie zawzięła się w sobie i prawie, prawie raczkuje, próbuje wstawać (o matko! szczególnie w wannie), pełza w tył. Wcześniej (w zeszłym tygodniu) opanowała do perfekcji obroty i turlanie - żegnajcie spokojne przewijanie i przebieranie ;)



Am...mniam...mniam!


Nasza mała je już prawie wszystko. Z zasady nie dajemy jej cukru i soli oraz jedzenia i napojów zawierających te składniki. Oczywiście, bez przesady, gdy jesteśmy poza domem, Karoli oberwie się tym, co akurat jest na miejscu. 

Z owoców i warzyw - je wszystko, co dostanie. Najbardziej smakują jej: cebula gotowana, ogórki kiszone + kapusta kiszona oraz jabłka gotowane, truskawki, śliwki.

Jakże pomocna w żywieniu tego szkraba jest zamrażarka. Niestety, nasze zapasy od babci i dziadka się kończą. Trzeba będzie polegać na kupionych mrożonkach.

Za radą pediatry wprowadziliśmy już cytrusy, nabiał i białko jajka kurzego. Przymierzam się, aby spróbowała jedzenia z dodatkiem kakao oraz orzechów - ale to jeszcze chwilkę.




Wielo...


Ada Karolowa zapytała mnie jakiś czas temu o nasze doświadczenia z pieluchowaniem wielorazowym. Pisałam o tym tutaj i tutaj, ale były to początki. Teraz minęło sporo czasu, a być może zainteresowanych jest więcej, więc z ogromną przyjemnością napiszę znowu kilka subiektywnych opinii na temat wielorazówek.



Nastraja nas

Karolinka ma jedno po mamie - słońce nastraja ją optymistycznie. Mogłaby cały dzień szaleć, gadać, śpiewać. Tak dobrego dnia nie było od czasu choroby. A dodatkowo, dziś spędziłyśmy przemiło poranek z kolegą Karolki (Krisem) ze szpitala (no i jego mamą - hej, Aga!).  No i tak mnie ten poranek i słońce nastroiły, że zrealizowałam jedno z postanowień noworocznych i zadzwoniłam do dawno niesłyszanej osoby. Dobry dzień!


Dziecko i praca


Kusi mnie, nęci i przywołuje do siebie moje... poprzednie miejsce pracy. Nie jestem związana już umową, nic nie muszę, ale jakoś tak brakuje mi pracy poza domem - dokładniej rzecz ujmując - tej pracy. Nie żebym nic nie robiła, bo pracuję co nieco i nie zawsze w domu, ale... Właśnie zwolniło się stanowisko i zaczęło się wydzwanianie "wróć", "najlepiej będzie nam się razem pracowało".

Nie powiem - zaczęłam gorączkowo kombinować, rozmyślać "a może by tak na pół etatu?", "dodatkowa kasa zawsze się przyda" itp. itd. Ale, ale... Co zrobić z Karolką? Zostawić takiego szkraba kochanego? Pracować tylko po to, aby oddać wypłatę niani? 



Tekst alternatywny