Album rodzinny


Jesteśmy. Wróciliśmy do domu i do życia po chorobie. Święta spędziliśmy u dziadków jednych i drugich (żeby nie było, że pierwszych i kolejnych...). Karoleczka zmarnowana strasznie kilkudniowym gorączkowaniem powyżej 39 st. i antybiotykiem mimo wszystko była dość pogodna i rozświetlała nam świąteczne dni. 

Pierwsze zetknięcie z choinką było zabawne - szybciutko chwyciła gałązkę żywego świerku i równie szybko ją wypuściła - ałć! Prezenty to osobna bajka - tyyyyle pięknie zapakowanych podarków, tyyyle wstążek do rozwiązania, tyyyyle papierów do podarcia. No, radość nie do opisania!

Kolacja wigilijna i kolejne posiłki przez całe święta Karolina spędzała przy stole razem z całą rodziną. Zamiast karpia i barszczu dostała łososia i bukiet warzyw z ryżem, ale nie narzekała ;) Hitem menu okazał się... opłatek. Podobało jej się również śpiewanie kolęd i zabawy pod choinką. 

Mam nadzieję, że poczuła to, co najważniejsze - magię wspólnie spędzonego, w rodzinnej atmosferze, czasu. 

PS babcia, dziadek, wujek, ciocia, tata - nie obrażą się za umieszczenie zdjęć, prawda? ;)


 





1 komentarz:

  1. Jaka radość z rozwiazania wstążki :) Maleństwo na pewno poczuło magię rodzinnych świąt!

    OdpowiedzUsuń

Tekst alternatywny