Samo się vol. 1

Kto jeszcze nie wie, o co chodzi - szczegóły tutaj. Świetna inicjatywa! Temat na miniony tydzień - wstążka, sznurek, sznurowadło. Co ciekawe, mała była zachwycona zabawami z takim "sprzętem" ;).

Szczerze muszę napisać, że ten tydzień był niezwykle ciężki dla mnie pod względem wolnego czasu 
(terminy goniące w pracy,  wizyty lekarskie z małą), więc zdjęcia robiłam dziś i nie do wszystkich zabaw. 


W co/czym się bawiłyśmy? 

Pomysłów miałam sporo, ale czasu na wykonanie konkretnych zabawek brak, więc poszłam na łatwiznę (tak, tak - o ja niedobra - ale najlepsze są często proste pomysły ;) i mała dostała do zabawy:

- motki wełny
Karola dostała wełnę o różnej fakturze (bawełnę, moher itp.) i grubości. Najpierw je dotykała, śliniła, a dopiero później zaczęła kombinować, jak motki rozwinąć. Udało się jej to szybciej niż przypuszczałam! Oczywiście było turlanie po motkach ;), głaskanie gołych stópek i dłoni, łapanie paluszkami u stóp sznureczków - trudne, ale wykonalne.

 


- koraliki
Mała otrzymała sznur koralików (po rozerwaniu nie rozsypują się, więc są bezpieczne, bo ich się nie połknie). Poza przeciąganiem i lizaniem (jak zwykle), sprawdzała, jaki wydają dźwięk przy uderzeniu o blat stołu (bez wypuszczania z rączki), wymachiwała nimi nad głową. Przeciągałyśmy je również przez kartonową rolkę (z ręczników kuchennych), obwijałyśmy jej rączkę itp. itd.

- sznurki przyczepione do moskitiery nad łóżkiem/budy spacerówki
W miejscu doczepienia wstążek i sznurków do moskitiery przyczepiłam też pluszowe truskawki, które poruszały się przy pociągnięciu - ubaw i zdziwienie małej, bezcenne. W wózku - ekscytacja jedynie do momentu dostrzeżenia innych dzieci lub zwierząt ;)


 

- ciumkadełko uszyte ze wstążeczek przez babcię
Karolinowe love ;) Cóż napisać? Krótko - ulubiona zabawka dzieci!

- długie paski z materiału
Podstawowy sprzęt do przeciągania liny ;) O ile można zabawę z malutką tak nazwać. Dzięki temu, że mała pięknie już siedzi - bawiłyśmy się nie tylko na leżąco. Mała ćwiczyła utrzymanie równowagi w siadzie (mama nie ciągnęła, oczywiście, mocno, wręcz było to delikatne "podbieranie").



(Opisuję tylko niektóre wykorzystania przedmiotów - wyobraźnia szkraba jest olbrzymia, więc nie spamiętałam wszystkiego).



Co wyszło naturalnie
Mała - rozochocona pociąganiem, obwijaniem, ślinieniem itp. proponowanych jej przez mnie sznurków wszelakich - natychmiast zaczynała robić to samo z każdym "sznurkopodobnym" tworem tj.

- głaskała moje wiecznie rozpuszczone włosy i kazała się nimi "miziać" (pochylałam się nad nią - oczywiście były również próby ciagnięcia, ale... głaskanie milsze)

- ciągnęła sznurki przy bluzach z kapturem (np. u wujka - na szczęście nikogo nie udusiła)

- zainteresowała się kablami [sic!]



Minipodsumowanie tematu:

- niesamowite jest jak takie małe dziecko ławo przyswaja wiedzę na temat otaczającego świata i pojmuje ciąg przyczynowo-skutkowy - sznurki zawieszone przy moskitierze fascynowały ją bardzo, ale bardziej fakt, że dzięki ich pociągnięciu, a górze poruszały się przyczepione pluszowe truskaweczki - sprawiało jej to wielką frajdę!

- mała skupiała się na sznurkach zdecydowanie dłużej niż na najbardziej "edukacyjnych" zabawkach, potrafiła bawić się koralikami (pod moim nadzorem, ale samodzielnie) ponad 20 minut!

- obawiałam się trochę, że zabawa wstążkami itp. może skończyć się obwinięciem ich sobie wokół szyi (patrz - niebezpieczne)  lub rączki, nóżki = płacz ze złości, gdy nie uda się ich na czas odwiązać (tj. na czas, kiedy mała zechce akurat wykonać kolejny ruch, zmienić zabawę itp. :P) - nic  z tych rzeczy. Może pod nadzorem bawiła się tak grzecznie?

- zabawa w przeciąganie materiałowych pasków skutkuje tym, że mała zaczęła "walczyć o swoje" tj. nie puszcza już zabawek przy próbie ich odebrania.


3 komentarze:

Tekst alternatywny