Szybka wycieczka

Korzystając z dodatkowej godziny dzisiaj (dzięki zmianie czasu), postanowiliśmy pojechać na króciutką wycieczkę w Beskid Śląski (najbliżej). Po iście królewskim śniadaniu, skapowałam plecak, przytroczyłam do niego misiola od tulankowej Klaudyny (tak, tak - jeździ z nami wszędzie :P) i ruszyliśmy. Wycieczka mało wymagająca, rejon rodzinnie-turystyczny,a  jednak... Zapomnieliśmy zabrać nosidło! Zorientowaliśmy się na miejscu - co było robić? Daniel stwierdził, że będzie niósł na rękach. Oj, byłam zła... Ale - wypad udany bardzo. Mała była tak szczęśliwa, że zapomniałam o jednym karmieniu! Cały czas gadała, śmiała się, dziwiła wszystkiemu, zaczepiała mijanych ludzi i psy ;)

Po krótkiej trasie w górę, chwila przerwy na jedzenie i powrót, bo o 16... urodziny u babci, tzn. prababci. Obecność obowiązkowa! Zdjęć niewiele i bez widoków, bo wycieczka ekspresowa (ale akurat, by się zmęczyć :P).

PS sobota też obfitowała w wycieczki na łono natury - byli u nas Ania i Łukasz z Pawełkiem, ale o tym jutro ;)



 

6 komentarzy:

  1. My też wczoraj bawiliśmy w Ustroniu, ale chyba w innym wymiarze pogodowym :)
    W południe zrobiło się 25 stopni i dzieciaki biegały po kamieniach w rzece, ubrani w krótkie rękawki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My w Bielsku - pogoda była dobra, ale na górze wiałoooooo ;)

      Usuń
  2. taką słodycz to bym i na Giewont na rękach wyniosła :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ślicznie Wam razem z tym Beskidem ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetna wycieczka, my z katarem włóczyliśmy się po parku :)

    OdpowiedzUsuń
  5. to było troszkę noszenia słodkiego ciężaru:)) dobrze, że wypad udany i Karolcia szczęśliwa:))

    OdpowiedzUsuń

Tekst alternatywny