Mam to!


Tak zapewne pomyślała Karolina, gdy po kilku dniach prób, w końcu udało jej się umieścić w otworze gębowym (zwanym przez niektórych buzią) dużego palucha stopy. Wcześniej też się udawało, ale dziś każda próba zwieńczona była sukcesem.

Z innych umiejętności:
- piszczy znakomicie
- wie, że płacz, marudzenie, wyciąganie rączek = ręce mamy
- je wszystko, co znajdzie się w zasięgu jej (lub rodziców) dłoni
- ulubione jedzenie - gotowany korzeń pietruszki ;)
- wskazuje palcem i mówi "e!", gdy czegoś chce dotknąć lub nawiązać kontakt
- potrafi bawić się dwiema zabawkami jednocześnie (eee...)

Pewnie jest tego więcej, ale jak na spowiedzi, ja więcej nie pamiętam w tej chwili ;)


 



14 komentarzy:

  1. Hehe...
    Pamiętam jak Zuza odkryła, że ma stopy. Biedna, po tym jak zrobiłam jej zdjęcie złapanych stópek rozpłakała się, bo nie wiedziała jak ma je puścić :)
    A Karolina pięknie się rozwija!

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwsze zdjęcie = mega! :)
    Lubię widok dzieciaczków ze stopą w buzi. Nie wiem, ale jak dla mnie to kwintesencja niemowlęctwa (jest w ogóle takie słowo??) ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Stopy to najlepsze zabawki! Zawsze pod ręką i nigdy nie uciekną przed łapkami:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdolna bestia :) my czekamy na palucha w buzi. Póki co jest dużo errr no i wszystko do buzi :)





    OdpowiedzUsuń
  5. Karolcia ma super osiągi. Ja też czekałam na ten palec od nogi zapakowany do buziaka. Był ale Łucja fanką żucia stóp nie została... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uch, za miesiąc nas to wszystko czeka :) cudnie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mój Iwo jest na etapie odkrywania kolan ;) Smacznego dla Karoli ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. paluszki są pycha, smacznego :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Pamiętam, że też czekałam na ten moment by zobaczyć dużego palucha w buzi Maksia :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nic lepiej nie smakuje jak duży paluch u nogi :)

    OdpowiedzUsuń
  11. omnomnom, smacznego Karola! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. przeurocza jest! Karolciu, smacznego paluszka! :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudna kruszynka, dzięki takim zdjęciom zalewają mnie wspomnienia jak to było kiedy mój synek leżał spokojnie i zachwycał się własnymi stopami:) Teraz woli wdrapywać sie na parapet i straszyć mamę, że skoczy więc doceniaj chwile takiego spokoju z Karolinką:) Pozdrawiam jesiennie

    OdpowiedzUsuń

Tekst alternatywny