Wzdechy


Powrót z wakacji wiąże się u nas z nadrabianiem zaległości w wizytach lekarskich, rehabilitacjach, spotkaniach, zakupach (w lodówce zastałam tylko ketchup, śledzie marynowane i... światełko). Czasu brakuje na wszystko, więc toniemy w brudzie (takim pozornym, bo wynikającym z chwilowego zagracenia). Zdjęcia z wyjazdu starzeją się na karcie pamięci, a uwiecznieni na nich usychają z tęsknoty, aby je obejrzeć. Cóż zrobić? Nic, no nic.

Muszę wrzucić ważne informacje -

TADAM 1! Karolina w sobotę przewróciła się z brzucha na plecy. I to nie raz, nie dwa razy, a tryliard razy - ilekroć znalazła się a brzuchu. Duma nas rozpiera, ale, ale... Gdzie przewrót z pleców na brzuch?

ECH 2! Dziś było drugie szczepienie hexą. Ech, szkoda gadać. Głowa bolała mnie od trzech dni, a ja głupia zwalałam to na pogodę (dziś pogoda bez zmian, a głowa w porządku). Małą przystawiłam do piersi - kolejny raz już tak robię. Płakała 5 sekund (pomiędzy oderwaniem się od piersi, a ponownym przyssaniem). Zwróciłam uwagę na moment wkłuwania - tu w ogóle nie zareagowała, a przecież to zastrzyk domięśniowy. Płacz był w momencie wstrzykiwania. Ech... Na razie jest ok - myślałam, że jak poprzednio będzie senna, a tu na odwrót pobudzenie mimo zmęczenia. Dopiero koło 19 (szczepienie było o 14) zapłakała tak dziwnie, tak niespokojnie, tak ech... Nakarmiłam ją i położyłam spać bez kąpieli - serca nie miałam jej męczyć. Teraz byle do soboty - niech nic się nie wydarzy - plis!

O 3! Pani doktor podczas badania stwierdziła, że mała ma dziwnie szorstką plamkę na twarzy i pod kolanem - widziałam je i spodziewałam się diagnozy - alergia pokarmowa, ale bardzo delikatna. Obstawiam orzechy z "michałków", ale pewności nie mam (tak, tak - objadam się na całego, tzn. objadałam się na wakacjach, teraz już nie :P). Mimo tych plam, mała została dopuszczona do szczepienia.

13 komentarzy:

  1. Olek na początku zaczął się obracać z brzucha na plecy, później zaczął z pleców na brzuch i... zapomniał jak to się robi w drugą stronę ;D

    trzymam kciuki żeby się obyło bez marudzenia poszczepiennego!

    no i oczywiście! widzimy się w Krakowie, o ile się doczołgam i nie stchórzę (godzinna jazda pociągiem z na_pewno_marudzącym dzieckiem, już to widzę) :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie boję się marudzenia, ale aby nie był nic gorszego. Co do Krakowa - nie tchórz! Musimy się spotkać i zapoznać nasze dzieciory ze sobą :)

      Usuń
    2. Moja Julka ma tak samo z obrotami jak Olek:-)

      Usuń
    3. Imprezka się szykuje?
      Zosia też kiedyś miała jakieś pojęcie o przewrocie z brzucha na plecy, a teraz jej pamięć kompletnie wymazało.

      Usuń
    4. Imprezka... Spotkanie Mam Blogerek w Krakowie ;) Nie wiem, co mnie podkusiło, ale wysłałam zgłoszenie - jak już dostałam się na tę cudowną listę, to pojadę :P

      Usuń
    5. buu, przegapiłam termin zgłoszeń :( gdybyś była chętna na nieoficjalne after party daj znać:)

      Usuń
  2. Ah jak dobrze, że u Nas maly bez marudzenia szczepienia przechodzil. teraz dopiero na roczek.

    OdpowiedzUsuń
  3. na te zmiany skórne polecam krem emolium. na pewno pomoże i plamki szybko znikną :)

    OdpowiedzUsuń
  4. :) Och, och! Gratuluję kolejnych postępów Małej :) Ciesze się razem z Wami :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oł jea! Dajesz Karola, dajesz! (w sensie przewroty):)

    OdpowiedzUsuń
  6. dzielna K., my też po drugiej dawce, ale miałyśmy znieczulający żel i plasterki, bo zastrzyki w oba uda - zadziałały, zero płaczu, polecam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę spróbować - teraz za późno na to wpadłam, szczepiłyśmy się zaraz o powrocie z wakacji.

      Usuń

Tekst alternatywny