Tatusina

Weekend z Danielem minął szybciutko, ale za to w świetnej atmosferze, z doskonałą pogodą i dobrym towarzystwem :) Obawiałam się, że mała po kilku dniach rozłąki nie pozna w Danielu swojego ukochanego tatusia i będzie musiała chwilę się oswoić.

O, jakże się myliłam! Od razu pojawił się na jej twarzy uśmiech - ten jeden, wyjątkowy, zarezerwowany jedynie dla niego. Odkleić ich od siebie nawet nie próbowałam przez całe trzy dni - oczywiście Daniel znalazł łaskawie chwilę również dla mnie :P (żart taki, drogi mężu).

Noszenie, tulenie, głaskanie, zabawa, długie rozmowy - to tylko kilka zajęć z szerokiego repertuaru tego duetu. Cóż tu dużo mówić - pięknie!

Zostajemy na wsi jeszcze tydzień. My tu, tata tam - damy radę. Widzimy się już w piątek, a po weekendzie wracamy wspólnie do domu.


9 komentarzy:

  1. niczego więcej nie potrzeba :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Taty się nie zapomina:)
    p.s. Skąd ja to znam!

    OdpowiedzUsuń
  3. no, takich oczu się nie zapomina ;)
    uwielbiam patrzeć na tatusiów z dziećmi :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziewuszki w większości tatusine także nie ma co się obawiać:)

    OdpowiedzUsuń

Tekst alternatywny