Ku ku!

Jakoś umknęło mi, że nie podzieliłam się tutaj informacją o tym, że Karola nie ma już asymetrii oraz wzmożonego napięcia mięśniowego :) Hurra! Jest to opinia dwóch niezależnych rehabilitantów i neurologa. Nadal mamy kontynuować rehabilitację, aby utrwalić prawidłowe wzorce.

Od razu po tak dobrej informacji zabrałam się za pytanie tych osób o noszenie Karoli w nosidle ergonomicznym. Opinie były na tak. Od trzech dni siedzę i szukam informacji o tym, które wybrać. Miałam okazję przymierzyć Tulę i niespecjalnie nam (niestety :( ) pasowała. Myślę nad Beco lub Manducą. Ktoś ma jakieś doświadczenia? Chciałabym je przymierzyć i wybrać najbardziej odpowiednie dla nas, ale... Czy ktoś ze Śląska lub z Krakowa ma i chciałby użyczyć na 15 minut do przymiarki?




O trwaniu

Ulubione miejsce i ukochana zabawka - Karolina w swoim żywiole :) Pszczółka, ważka, pajączek - każde już poznało paszczę naszej córy. Dzięki ich poświęceniu, ja mogę w miarę spokojnie ugotować obiad lub wstawić pranie. Spokój jest niepełny, ponieważ przerywany piskami radości Karoli - trwaj chwilo!




1/2!

O godz. 19 45 Karolina skończyła pół roku. Śmignęło niczym błyskawica. Nie pamiętamy już złego, kumulujemy dobre i skupiamy się na tym, aby każdy dzień był wyjątkowy, pełen miłości i wyśmienitego nastroju. Oczywiście przez te sześć miesięcy Karola rozwinęła się z cudownej małej kruszyny w jeszcze cudowniejszą większą kruszynę :)

Wiek urodzeniowy - 6 miesięcy
Wiek korygowany - 4 miesiące, 1 tydzień
Wzrost - 63 cm
Waga - 5 220 g (nawet na wcześniaczych siatkach centylowych stale niziutko)
Pieluchy - rozmiar 3 (ale pewności nie ma, ponieważ jesteśmy już tylko na wielorazowych!)

Lubi:
- ciumkać wszystko, co ma w zasięgu ręki (szczególnie sukienki - łatwo się podwijają pod brodę)
- łapać za noc, powiekę, policzek i... ramię lub przedramię (dla zabawy trzy pierwsze, dla poczucia bezpieczeństwa dwa kolejne)
- gryźć w noc w ramach okazywania uczuć (głupia matka nauczyła :P)
- piszczeć z radości
- wierzgać nogami (pierwsze złapanie za stópki mamy za sobą)
- gadać do drzew, ludzi, zabawek
- miłych dorosłych (dzieci jej nie fascynują)
- spędzać czas z mamą, tatą, dziadkami i wujowstem
- przewracać się na boki i z brzucha na plecy
- puszczać bańki ze śliny ustami (nowa umiejętność)
- łapać się za uszy, sprawdzając, czy są nadal na miejscu

Ach, czego ona nie potrafi! (żart :P) Wg pani neurolog i psycholog - posiada umiejętności społeczno-rozwojowe na poziomie dziecka 5-6-miesięcznego (czyli zgodnie z wiekiem urodzeniowym), a fizycznie na poziomie 4,5-5-miesięcznego dziecka (zgodnie z wiekiem korygowanym).

Nie jest ważne, co potrafi, a czego nie. Istotne jest, że od pół roku jest z nami stale i ani na minutę (serio, serio) nie znudziło nam się być rodzicami. Nie pojawiły się myśli w stylu: po co nam to było. Nawet dziś podczas kąpieli stwierdziliśmy zgodnie, że bez niej (i Karoli, i kąpieli :P) byłoby pusto, jakoś niepełno. Tak więc dziękujemy za tę pełnię i jedność.

A tak wygląda nasz półroczny szkrab:



Pytanie


Dziewczyny, chciałam zapytać o jedną sprawę.  Nasza Karolina od jakiegoś czasu codziennie około północy zawodzi przez sen. Ciężko nazwać to płaczem, jest to raczej krótki, kilkusekundowy pisk, jęk z zamkniętymi oczami. Mała chodzi spać zawsze o 21 - jak w zegarku, więc powtarzalność płaczu wydaje mi się łączyć ze zmianą fazy snu. Nie wybudza się. Zazwyczaj stałam koło łóżeczka tylko chwilę, gdy usłyszałam jęk, ale wczoraj poczekałam kilka minut i okazało się, że po jęku była chwilę całkowicie spokojna, a po minucie lub dwóch zaczęła przyginać nóżki do brzucha, ruszać się, machać paluszkami tak, jakby jej się coś śniło, a następnie zasnęła twardym snem. Różne myśli chodzą mi po głowie - oczywiście zapytam o tę kwestię neurologa, ale wcześniej chciałam podpytać Was. Ktoś, coś?

Chwila nieuwagi...

... i dziecko, które słodko spało przed kilkoma minutami, wymachuje nożycami poza łóżeczkiem :) Nie wiem, jak dzieci to robią, ale zaledwie chwila wystarcza Karoli, aby leżeć w poprzek materaca. 

PS W ostatnim tygodniu (i podczas pobytu na wsi u rodziców) zdawało mi się, że coś słyszałam. Dziś przekonałam się, że to nie omamy - Karolina potrafi śmiać się w głos! Jak na dobrze wychowaną damę przystało, nie okazuje tego zbyt często, ale całusy i łaskotki nawet ją przekonują do eleganckiego "ha, ha, ha" ;)

Mam cię!



Wzdechy


Powrót z wakacji wiąże się u nas z nadrabianiem zaległości w wizytach lekarskich, rehabilitacjach, spotkaniach, zakupach (w lodówce zastałam tylko ketchup, śledzie marynowane i... światełko). Czasu brakuje na wszystko, więc toniemy w brudzie (takim pozornym, bo wynikającym z chwilowego zagracenia). Zdjęcia z wyjazdu starzeją się na karcie pamięci, a uwiecznieni na nich usychają z tęsknoty, aby je obejrzeć. Cóż zrobić? Nic, no nic.

Muszę wrzucić ważne informacje -

TADAM 1! Karolina w sobotę przewróciła się z brzucha na plecy. I to nie raz, nie dwa razy, a tryliard razy - ilekroć znalazła się a brzuchu. Duma nas rozpiera, ale, ale... Gdzie przewrót z pleców na brzuch?

ECH 2! Dziś było drugie szczepienie hexą. Ech, szkoda gadać. Głowa bolała mnie od trzech dni, a ja głupia zwalałam to na pogodę (dziś pogoda bez zmian, a głowa w porządku). Małą przystawiłam do piersi - kolejny raz już tak robię. Płakała 5 sekund (pomiędzy oderwaniem się od piersi, a ponownym przyssaniem). Zwróciłam uwagę na moment wkłuwania - tu w ogóle nie zareagowała, a przecież to zastrzyk domięśniowy. Płacz był w momencie wstrzykiwania. Ech... Na razie jest ok - myślałam, że jak poprzednio będzie senna, a tu na odwrót pobudzenie mimo zmęczenia. Dopiero koło 19 (szczepienie było o 14) zapłakała tak dziwnie, tak niespokojnie, tak ech... Nakarmiłam ją i położyłam spać bez kąpieli - serca nie miałam jej męczyć. Teraz byle do soboty - niech nic się nie wydarzy - plis!

O 3! Pani doktor podczas badania stwierdziła, że mała ma dziwnie szorstką plamkę na twarzy i pod kolanem - widziałam je i spodziewałam się diagnozy - alergia pokarmowa, ale bardzo delikatna. Obstawiam orzechy z "michałków", ale pewności nie mam (tak, tak - objadam się na całego, tzn. objadałam się na wakacjach, teraz już nie :P). Mimo tych plam, mała została dopuszczona do szczepienia.

Nowe! Nowe!


Karola podczas pobytu u dziadków nabyła kilka nowych umiejętności:

- zaczyna śmiać się na głos (udało się dwa razy)

- leżąc na brzuchu, pięknie podkurcza nogi i wypycha się to do przodu, to do tyłu (sama nie wiem, jak :P), zmieniając pozycję - zaczyna się pełzanie!

- dziś przy usypianiu podczas mojego monologu (skierowanego do niej) wzięła i się odwróciła, ot myk! I zasnęła w minutę na boku (nudzić musiałam strasznie, bo zawsze zasypia dość długo)

- bez problemu łapie przedmioty w obie rączki (przekłada z ręki do ręki jedynie oballa)

- wskazuje palcem i mówi "e!", gdy chce aby coś jej pokazać lub, żeby ktoś zwrócił na nią uwagę

- skubana nauczyła się szczypać (ałć - wypróbowała mój sutek i policzek babci)

- i najważniejsze - tamtatatam! Reaguje na swoje imię :)



Jak to dobrze, że w tempie jej rozwoju ja się nie starzeję, bo chyba bym już była siwiuteńka!

Tatusina

Weekend z Danielem minął szybciutko, ale za to w świetnej atmosferze, z doskonałą pogodą i dobrym towarzystwem :) Obawiałam się, że mała po kilku dniach rozłąki nie pozna w Danielu swojego ukochanego tatusia i będzie musiała chwilę się oswoić.

O, jakże się myliłam! Od razu pojawił się na jej twarzy uśmiech - ten jeden, wyjątkowy, zarezerwowany jedynie dla niego. Odkleić ich od siebie nawet nie próbowałam przez całe trzy dni - oczywiście Daniel znalazł łaskawie chwilę również dla mnie :P (żart taki, drogi mężu).

Noszenie, tulenie, głaskanie, zabawa, długie rozmowy - to tylko kilka zajęć z szerokiego repertuaru tego duetu. Cóż tu dużo mówić - pięknie!

Zostajemy na wsi jeszcze tydzień. My tu, tata tam - damy radę. Widzimy się już w piątek, a po weekendzie wracamy wspólnie do domu.


Ma...ma...


Tak, tak - otworzył się przed nami kolejny etap w mowie naszej Karoli. Parę dni temu padło z jej ust "gba", a dziś "ma-ma" (dwukrotnie). Oczywiście do świadomego użycia tego najważniejszego (bynajmniej do czasu buntu młodzieńczego) słowa, mamy jeszcze trochę czasu, ale... Jakby nie było, idzie do przodu z gadaniem jak błyskawica!

Cały czas jesteśmy na wsi, zagaduje tu wszystkich i wszystko. Pozostawiona sama na kocu pod starym orzechem, gada jak najęta do liści. Każdy spacer to okazja do skomentowania drzew. Śmiejemy się, że zostanie dendrologiem ;)

Poza mówieniem - nauczyła się ściągać rozmówcom okulary ;) Łapać cudzą twarz oburącz i próbować zassać nos lub policzek (czasami się udaje!). 

Zmienił się też system komunikowania o głodzie. Karmię ją właściwie tylko na leżąco (najwygodniej) i gdy leży i nagle zaczyna obracać się na boki i szukać jedzenia, wiem, że to nie przelewki i już, teraz, natychmiast trzeba szykować się do jedzenia.

Wyrywa się do siadania - na razie tylko gdy jest noszona na rękach (próbuje uzyskać pozycję pionową). Nie sadzamy jej, nie obkładamy poduchami - ma czas. Najpierw musi nauczyć się podnosić głowę z podłoża (gdy leży), niemniej jest to ważna informacja - kochani rodzice, jeszcze chwila, jeszcze trochę i nie będzie ze mną już tak łatwo ;)

Zdjęcia z zeszłego tygodnia - nie ma jak u mamy!

 



Wypoczynku cd.


Hej, hej! Wywędrowałyśmy (ja i Karola) na wieś do moich rodziców. Niestraszne nam pakowanie i podróż samochodem ;) Czas płynie leniwie. Szkoda go na siedzenie przed komputerem, dlatego czysto informacyjnie piszę - żyjemy, korzystamy z dobrej pogody, zwiedzamy okolicę. Na weekend dołączył do nas również Daniel - żyć, nie umierać!

Karola rozwija się szybciusieńko - chwytanie opanowane do perfekcji (każdy rodzaj materiału, każdej grubości). Wszystko ląduje w buzi. Obroty piękne na oba boki - lada dzień będzie obrót na brzuch ;) Ślini się na potęgę. Rozbraja i zjednuje sobie dokładnie wszystkich :)


Zdjęcie jedno (poglądowe :P) - internet jest, ale niezbyt szybki.


Tekst alternatywny