Potrafię...


Ostrzegam, to nie będzie dobry post do przeczytania przy śniadaniu ;)
Karola do tej pory miała straszne problemy z jelitami - każdej nocy stękała, jęczała, płakała nawet przez sen. Pytałam lekarzy neonatologów i naszą pediatrę, czy dzieje się coś złego. Uspokajali - noworodki, a szczególnie wcześniaki, mają niedojrzały układ pokarmowy i takie zachowanie dziecka jest normą.

Gdy mała zasypiała, a my siedzieliśmy w drugim pokoju, sądząc po odgłosach, myśleliśmy, że ktoś ją morduje. Wystarczyło stanąć obok niej, aby zobaczyć, że nie cierpi- nie widać było po niej bólu, ale te odgłosy...

Jakoś miesiąc temu, gdy mała osiągnęła swój wiek urodzeniowy (data porodu wyznaczona wg usg), wszystko minęło. Nagle noce były spokojne. Minęło coś jeszcze - do tej pory każde wypróżnienie wiązało się z silnym parciem, płaczem itp. Dodatkowo odgłosu robienia kupy nie można było nie usłyszeć nawet w drugim pokoju (wystrzał ;P). Nagle - cisza.

Mała nie informuje nas o tym, że ma mokro lub coś innego w pieluszce, więc muszę sama sprawdzać, czy pora na zmianę i mycie.

Żeby nie było tak różowo... W zamian pojawił się inny jelitowy problem. GAZY! Mała ma okropne wzdęcia (dieta ta sama co zwykle, a gazów mnóstwo). Czasami popłakuje przy próbie puszczenia bąka, ale w większości czasu po prostu po każdym karmieniu w łóżeczku wymachuje nóżkami tak długo, aż nie wypuści bąków z brzuszka. Zdarza jej się to także w miejscach publicznych - musiałybyście zobaczyć miny innych mam w poczekalni u lekarza, gdy tłumaczę, że to moje dziecko, a nie ja... ;)

Układ pokarmowy naszej małej dojrzewa i będzie nadal się rozwijał aż do siódmego miesiąca życia (u nas do prawie dziewiątego - wiek korygowany). Po co ten post? Aby mamy, które martwią się o swoje dziecko znalazły pocieszającą informację - wszystko mija. My czekamy, aż pożegnamy się z bąkami.

Na osłodę tego "jelitowego" posta - Karola z mamą



11 komentarzy:

  1. U nas nie ma takich problemów, ale masz rację-wszystko mija :)
    Śliczna Karolka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas też się obyło bez sensacji. Szybko przejdzie. Ślicznie zdjęcie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mądra i śliczna mama :) I Karola też śliczna :)

    OdpowiedzUsuń
  4. u nas było bardzo podobnie mimo iż ada urodziła się w 41 tygodniu...Jej układ pokarmowy nie był jeszcze dojrzały...Ile my się nachodzilismy po lekarzach...leżała nawet w szpitalu z podejrzeniem strasznej choroby (nazwy już nie pamiętam )no i wszystko samo przeszło jak ręką odjąć koło początków 3 miesiąca...Teraz zazwyczaj jest spokój no chyba że ja coś zjem:)

    OdpowiedzUsuń
  5. eh, u nas to samo. ale ostatnio wydaje mi się, że przy bąkach jakoś mniej się denerwuje, a lecą przepiękne. mam nadzieję, że niedługo minie.
    a bąki w miejscach publicznych normalka :D ostatnio w poczekalni całą serię wypuścił ;D

    ślicznoty dwie! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. śliczne dziewczyny!
    u nas dziś w nocy tak przy kupie płakał, że aż go obudziłam, bo bałam się, że od zanoszenia się udusi... Mam nadzieję, że szybko minie...

    OdpowiedzUsuń
  7. jak bym czytała o moim Iwo. Dokładnie mamy to samo...mam nadzieję, że też minie. Zauważyłam, że przez te bąki i prężenia częściej się budzi. Jakoś przetrwamy...

    OdpowiedzUsuń
  8. Obie śliczne!

    Mój Antoni też puszcza bąki, na początku męczył się z nimi, ale teraz puszcza zawodowo;) podajemy Espumisan, może to dlatego przestały być problemem?

    OdpowiedzUsuń
  9. ŚLiczne jesteście:)
    U nas też bąki na sto dwa ale dzięki temu wiem, że mała nie ma zaparć.

    U nas też Ala nie sygnalizowała że ma pełną pieluszkę ale teraz już to robi także i u Was ten etap powinien niedługo nastąpić:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Boskie jesteście obie :)

    U nas do tej pory nie ma sygnałów pełnej pieluchy :)

    OdpowiedzUsuń
  11. U nas bylo ppdobnie. Z czasem reka odiol :-)

    OdpowiedzUsuń

Tekst alternatywny