Oda do KP

Jak nieraz tu pisałam, bardzo chciałam karmić Karolinę piersią. Przed porodem myślałam, że po prostu - odbędzie się poród, dostanę małą na dwie godziny i laktacja sama ruszy, a mała będzie pięknie ssała. 

Rzeczywistość była inna. Poród przez cesarskie cięcie w 33 tygodniu ciąży... Walczyłam w szpitalu o każdą kroplę siary. Niejednokrotnie moje wysiłki szły na marne, gdy pielęgniarki nie chciały jej podać dziecku lub odsyłały mnie z oddziału ze słowami "Niech pani wróci, jak będzie miała pokarm". Szkoda to komentować.

Na mojej drodze stanęła wtedy dobra duszyczka - Martyna w blogowym świecie znana jako Tina. Nie znałyśmy się. Jedyne co nas łączyło to fakt, że byłyśmy z jednego miasta, obie rodziłyśmy prze cc w naszym miejskim szpitalu. Okazało się, że Tina ma wielką wiedzę na temat KP. Pomogła mi wsparciem sprzętowym (pożyczyłam od niej elektryczną medelę mini electric), duchowym (pocieszające maile) oraz merytorycznym (odpowiadała na moje pytania). Dzięki niej byłam pewna, że będę mogła karmić małą swoim mlekiem. Pokarm się w końcu pojawił, z każdym dniem było go trochę więcej, ale... Mała była od urodzenia w inkubatorze i była karmiona butelką z moim pokarmem (wcześniem MM i mój pokarm).

Tak było podczas naszego pobytu w szpitalu (przez ponad trzy tygodnie). Nawet gdy wyciągnięto Karolę z inkubatora, zabrakło osoby, która pokazałaby, jak przystawić ją do piersi, opowiedziałaby o tym, że wcześniaki są słabe i ssą nieefektywnie lub zasypiają po kilku pociągnięciach. Spróbowałam raz - mała pociągnęła tylko dwa razy. Gdy zobaczyła to pielęgniarka - wszystkim innym pracownicom oddziału przekazała, że "Mała Lewi...a (nazwisko) nie potrafi ssać, więc nie ma co się męczyć z asystą przy jej karmieniu piersią". Ręce opadły, ale wiedziałam, że zaraz pójdziemy do domu - poddałam się.

W domu Karola miała 2200 g i od razu pierwszego dnia pojawiła się kolejna dobra dusza - położna - pani Gabrysia. Pomogła przystawić małą - hurra - pociągnęła pięć razy i... zasnęła. Widziałyśmy obie, że jest jeszcze za słaba, aby ssać. Położna doradziła mi kupno silikonowych nakładek na pierś. Dlaczego? Moje sutki okazały się zbyt drobne dla dziecka przyzwyczajonego do butelki ze smoczkiem. Pani Garbysia zostawiła nam na weekend wagę, abym mogła sprawdzać, czy mała cokolwiek pokarmu ściąga z piersi.

Minął weekend - klapa. Mała piła około godziny i przybyło jej tylko 10 g... Nie potrafiła ssać efektywnie. Poddałam się - stwierdziłam, że musi podrosnąć i zainwestowałam w zestaw SNS medeli. Niestety u nas się nie sprawdził - dla mnie było kłopotliwe jego zakładanie i byłam rozczarowana, gdy po półtoragodzinnych przygotowaniach i ssaniu, mała nie ściągała z pojemnika nawet 10 ml.

Ostatecznie stwierdziłam, że trudno - próbowałam. Widocznie dziecko, które piło od urodzenia jedynie z butelki (i to zwykłej, a nie medeli calma czy habermanna) nie potrafi ssać piersi. Do tego czasu wstrzymywałam się również z podaniem małej smoczka uspokajającego (choć domagała sie bardzo ssania). Gdy zaczęła 7-8 tydzień, dostała smoczek. Nie ukrywam, że przy jej wzmożonej potrzebie ssania, spełnia swoją rolę doskonale.

Oczywiście codziennie próbowałam przystawiać małą - z różnym skutkiem, przeważnie kończyło się histerią, gdy nie potrafiła ściągnąć pokarmu do buzi. Trudno było ją uspokoić. Dodatkowo w szostym tygodniu złapał nas kryzys laktacyjny - dokarmiałam małą MM, ponieważ nie potrafiła sama ssać z piersi. Spędzałam godziny z laktatorem, aby ją zastąpić. Piłam herbatki laktacyjne. Kryzys trwał ponad tydzień, już pogodziłam się z tym, że będę musiała karmić ją pól na pół moim mlekiem i mm. Po tygodniu mleka było dwa razy więcej! Karmiłam małą butelką tylko moim pokarmem, ale byłam dumna :)

Przyszedł też dzień, w którym aż łzy napłynęły mi do oczu ze szczęścia. Oto nasz wcześniak w dziewiątym tygodniu życia załapał o co chodzi z piersią!

Tak, tak moi mili! Karolina od trzech tygodni bardzo ładnie karmi się moim pokarmem prosto z piersi :) Nie pisałam o tym wcześniej, ponieważ obserwowałam jak sytuacja się rozwinie. Odkąd jej waga przekroczyła trzy kilogramy, pije z piersi. Od trzech i pół pije z piersi przy każdym karmieniu (ze względu na leki, do każdego karmienia dostaje w butli trochę mleka z odpowiednimi specyfikami). Oczywiście zdarzają się chwile, że próbuje łapać sutek płytko, gdy bawi się nim lub szarpie, ale tak zachowują się też dzieci ssące od urodzenia.

Nie ukrywam, że jestem dumna z nas obu. Udało się, choć po drodze było tyle przeszkód. 
Jakie problemy w karmieniu napotkałyśmy na swojej drodze?

- poród przez cesarskie cięcie
- oddzielenie przez trzy tygodnie od siebie (jedynie dotyk dłonią w inkubatorze)
- personel mający swoje poglądy na temat karmienia dzieci, podkopanie mojej wiary w KP
- karmienie butelką od urodzenia aż do skończenia drugiego miesiąca życia (i nadal)
- podanie smoczka uspokajającego w drugim miesiącu
- przymus podawania leków w butelce
- dokarmianie mm
- kryzys laktacyjny w 6. tygodniu

Karmienie piersią zaczyna się od głowy. Jestem tego potwierdzeniem, a moja mała to niesamowity twardziel! Ot co! Wiem, że będą kolejne kryzysy, ale będzie łatwiej z moim najlepszym ssakiem w okolicy :)

PS Bardzo dziękuję Tinie, pani Gabrysi, Danielowi i mojej Mamie oraz wszystkim, którzy wsparli nas dobrym słowem :)




20 komentarzy:

  1. no to pięknie! oby tak dalej :) ps. Martynę znam od wielu lat :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję!
    Aż się wzruszyłam :) Życzę powodzenia w dalszym KP!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale śliczna ! Cudne wieści, nie poddawajcie się Dziewczyny ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Obie jesteście Twarde Babki! Cieszę się, gratuluję i szczerze podziwiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakbym czytała o sobie - też urodziłam wcześniaka przez cc, ale u mnie niestety historia trochę inaczej się zakończyła. Ja się poddałam, nie spotkałam tylu życzliwych osób co Ty. Karmiłam swoim odciągnętym mlekiem przez butlę - tylko to mi pozostało. Super, że sobie tak poradziłyście, brawa :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ale się cieszę! :))) gratulacje Dziewczyny :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nic, tylko gratulować :) Też mam plan karmić piersią. Mam nadzieję że się uda i że nie będzie na mojej drodze tyle przeszkód, co na Twojej, bo chyba nie jestem na tyle silna, by poradzić sobie z tyloma przeciwnościami. Możesz być z siebie dumna!

    OdpowiedzUsuń
  8. Super! Gratuluję odwagi i wytrwałości. Mamo - jesteś wzorem :) dla innych.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Gratuluję! Wiem co to znaczy bój o każdą kroplę pokarmu.
    Wszystkim przyszłym mamom zdecydowanym na karmienie piersią polecam lekturę książki Hannah Lothrop Sztuka karmienia piersią. Ja dzięki niej się nie poddałam a początki były naprawdę ciężkie... Dobrze pamiętam łzy i strach czy aby nie zagłodzę własnego dziecka...

    OdpowiedzUsuń
  11. Gratuluję. z całego serca! Ciężka walka, którą wygralyscie po mistrzowsku!

    Wzruszyłam się bardzo. Cieszę się z Tobą!

    OdpowiedzUsuń
  12. Super, bardzo byłyście wytrwałe, gratuluję! A mała śliczna jak zwykle :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Super :) ciesze się z Wami ;*

    OdpowiedzUsuń

Tekst alternatywny