Och!


W telegraficznym skrócie:

- pogoda w weekend majowy niestety była "pod psem", nici z hamaka, leżenia pod gruszką. W zamian było wygrzewanie się przy piecu kaflowym, gotowanie, gra w scrabble, długie rozmowy, spanie z małą w wielkim łożu; Karola pierwszego dnia była trochę nieswoja i płaczliwa, drugiego dziecko idealne;

- ten tydzień zapowiada się jako kolejny z serii maratonu po lekarzach; mamy usg bioderek, usg główki w poradni patologii noworodka i rehabilitację; nadal nie udało mi się zarejestrować małej do centrum zdrowia dziecka - poddaję się, nie mam możliwości tam jechać, pójdziemy do tego lekarza prywatnie; dodatkowo muszę wyczarować szybki termin do neurologa - albo w szpitalu, albo prywatnie, aby dostać zaświadczenie o możliwości wykonania szczepień (wizyta u neurologa już była, ale trwała trzy minuty i lekarka powiedziała, że nic nie wystawi dla pediatry...);

- Daniel wyjechał w delegację na tydzień ;/ Po pierwsze - smutno, po drugie - trudno. Dzieliliśmy się obowiązkami o połowie. Przy moim systemie karmienia (ściąganie pokarmu siedem razy na dobę po 30-40 minut) okazuje się, że czasu brakuje na jedzenie lub spanie (do tego posta przymierzałam się dwa dni!);

-  pierwszy raz obcięłam małej pazurki, w końcu nie drapie nas przy karmieniu ;)

6 komentarzy:

  1. Początki są trudne, a sporym wyzwaniem dla mnie było obdzwonienie learzy i szpitali na obowiązkowe wizyty lekarskie..
    trzymam kciuki i serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zobaczycie jak ten tydzień szybko minie, nawet się nie obejrzycie:)
    Powodzenia:-)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Dasz radę, jesteś silna! Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  4. jesteś moją wzorcową superwoman :) dasz radę i to w pięknym stylu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystko jest do ogarnięcia. Już wkrótce będziesz mistrzynią logistyki!

    OdpowiedzUsuń
  6. O kurcze no to masz teraz niezły młyn. Dasz radę - matki już tak mają, że sobie z każda sytuacją poradzą :) 3-mam kciuki za lekarzy.

    OdpowiedzUsuń

Tekst alternatywny