Album rodzinny


Dziś byliśmy na rodzinnym obiedzie u mojej mamy. Oprócz naszej trójki i mojej mamy byli też moi bracia z drugimi połówkami i nie tylko. Skład zacny: mama Teresa, Paulina i Paweł z Matyldą, Marta z Kamilem, ja i Daniel z Karoliną. Zabrakło mojego taty - musiał, niestety, zadowolić się zdjęciami i rozmową telefoniczną.

Lubię takie spotkania - nie tylko dlatego że w końcu jest możliwość poopowiadać, co u kogo słychać. Jest miło, jest spokojnie, jest bezstresowo. Nasze małe kruszynki - Karola i jej kuzynka Matylda - sprawiają, że przy stole jednoczymy się zdecydowanie dłużej niż kiedyś. O tak! Lubię to.

Widok Karolki i Matyni na kocyku rozczula każdego z nas. Dziewczynki miały pojawić się na świecie w tym samym miesiącu - obie w kwietniu. Los chciał inaczej - nasza mała urodziła się w lutym, a Matylda... w maju. Teraz obie są podobnej wielkości i wagi - jak bliźniaczki, tylko dwujajowe. Zupełnie jak ich... rodzice (ja i mój brat). Nie ma to jak synchronizacja! :)

Mam nadzieję, że moja rodzina nie zabije mnie za umieszczenie tutaj zdjęć, ale w końcu blog to nasz album rodzinnych zdjęć - zaglądają tu dziadkowie, wujkowie, ciocie. Licząc na łagodną karę, wklejam zdjęcia z dzisiejszego miłego dnia rodzinnego.







10 komentarzy:

  1. Ależ cudnie :) Nie ma to jak rodzina :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ojejku, ile miłości w jednym miejscu:)
    malutkie wyglądają bosko!

    OdpowiedzUsuń
  3. Malutkie wyglądają razem prześlicznie. Ja też lubię takie rodzinne spotkania, sielankowe. Scalają rodzinę, pozwalają utrzymać kontakt. U nas też praktykowane :)

    OdpowiedzUsuń
  4. fajnie mieć taką dużą rodzinę. :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Najpiękniejsze jest to, że nad takimi Rozkoszniakami można siedzieć i patrzeć się godzinami...:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ostatnie zdjęcie mnie rozczuliło...piękna istotka:-)

    OdpowiedzUsuń
  7. piękny widok !!
    super słodziaki z tych maluchów

    OdpowiedzUsuń
  8. ale super się zsynchronizowaliście :) Pięknie Karolcia goni Matyldę :)
    Ja z moją siostrą synchronizowałam się tak; najpierw ja urodziłam 23, pół roku później Ona 24, a teraz Ona znowu urodziła 7, a ja pół roku później 6 :)

    OdpowiedzUsuń

Tekst alternatywny