Pytanie


Mam dylemat i liczę na to, że podpowiecie mi, co robić. 
Chodzi oczywiście o karmienie piersią, a dokładniej o to, co mogę jeść. 

Jak jest?

W szpitalu przez miesiąc jadłam wszystko, co mi podano. Tam nie miałam wglądu w pieluchę małej (dopiero kilka ostatnich dni, ale byłam tak podekscytowana, że nie zwróciłam uwagi, jakie kupy robiła) ani nie informowano mnie o problemach z brzuszkiem.

Po powrocie do domu starałam się jeść zdrowo, ale bez rygorystycznej diety. Drugiego dnia zaserwowałam... pstrąga uparowanego i się zaczęło. Mała miała bóle brzuszka i bardzo dużo śluzu w kupie. Położna powiedziała, że być może Karola nie była gotowa na takie specjały i żeby na razie odstawić. Po tym, jak mała miała bóle, zaczęłam świrować i zastanawiać się, co mogę jeść, żeby jej nie zaszkodzić (swoją drogą, tyle odpowiedzialności w macierzyństwie i jeszcze martw się, czy Twoje decyzje żywieniowe nie zaszkodzą dziecku...). Jadłam np. naleśniki z twarogiem i musem z jabłek. Po tym daniu pojawiła się wysypka i znowu bóle brzucha. Zaczęłam podejrzewać, że mała nie daje rady z nabiałem i... odstawiłam nabiał na tydzień (jutro minie). Co po tym terminie? Zjeść coś mlecznego i obserwować?

Gdy wyeliminowałam nabiał, okazało się, że tak naprawdę nie wiem, co jeść - tak niewiele "bezpiecznych" produktów zostało. Nawet jabłko (surowe lub świeżo wyciskany sok) powodowały, że kupki były śluzowate. Tzn. z moich obserwacji wynika, że tak może być, ale... przecież powód śluzu może być inny (jest on stale w kupie, ale po jabłku jego ilość się znacznie zwiększa). Wczoraj na obiad zjadłam... ryż, pierś z kurczaka upieczoną i marchewkę z groszkiem, do tego woda mineralna. Moja mama dziwiła się, że jeszcze nie mam anemii. 

Po groszku u małej pojawiły się gazy, ale nie zauważyłam, aby miała twardy brzuszek, nie płacze, kupa jest (fakt, że ze śluzem, ale jest).

Powód?

Zaczęłam drążyć temat i uruchomiłam szare komórki. Karola to wcześniak, więc jej układ pokarmowy nie jest do końca dojrzały. Niezależnie, co zjem, śluz w kupie jest- raz mniej, raz więcej. Wysypkę miała tylko po nabiale i pstrągu. Pytałam lekarza neonatologa o ten śluz - "póki kupa nie jest brzydka, nie martwić się". No niby tak, ale jak? ;)

Inna rzecz - natura jest chyba mądrzejsza od matek. Nasze mleko - niezależnie od diety - jest idealne dla dziecka, jaki jest więc sens katowania się dietą? Jakie macie poglądy i doświadczenia. Pomóżcie, bo zwariuję, jeśli nadal będę mogła jeść buraki, marchew, banany, jabłka, wędlinę, gotowana lub pieczone mięso drobiowe lub ryby morskie, chleb i biszkopty.

Zagraniczne źródła nakazują zbilansowaną dietę, pięć posiłków dziennie, zakaz papierosów i alkoholu. Ani słowa o ograniczeniu jakiegoś jedzenia. Wręcz namawiają do jedzenia kapusty - bo zdrowa. Czy w mleku mogą pojawić się składniki z kapusty, które powodują wzdęcia. Czy nie jest to przypadkiem loteria - raz dziecko ma problem, raz nie. Albo inaczej - dziecko ma stale problem, niezależnie od diety mamy.

Czy wasze dzieci też tak miały (śluz, prężenie po jedzeniu, gazy) - szczególnie wcześniaki? Czy znacie jakieś dobre źródło przepisów dla matek karmiących, bo się wykończę z tą marchewką (która, nota bene, powoduje zaparcia, bo zagęszcza kuki)...

Zdjęcie - nasze zapiski jedzeniowo-kupowe i pamiętnik małej.


15 komentarzy:

  1. Z problemami żywieniowymi niestety nie czuję się kompetentna żeby cokolwiek pisać, ale pewnie mnóstwo Mam pomoże.

    Majka też ma pamiętnik, w którym skrupulatnie staram się wszystko notować. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. musisz niestety metoda prob i bledow eliminowac z jadlospisu to, ze szkodzi Karolince. Kazde dziecko jest inne. My kolek uniknelismy i tak naprawde nigdy jakos specjalnej diety nie wprowadzalam, ale zauwazylam ze np po melonie maly mial problem z kupka. Wiadomo staralam sie jesc lekkostrawnie, ale tez nie mielismy problemu z nabialem, i jadlam / jem nabial. Unikalam smazonego. I naprawde problem z brzuszkiem u nas pojawil sie moze ze dwa trzy razy tylko - maly ma 4.5 miesiaca.
    ale synek mojej kuzynki, ktora urodzila 5 dni przede mna zupelnie inaczej reagowal na wszystko co jadla, bole brzuszka, zaparcia, brak kupki, prezenia.. koniec koncem jadla tylko gotowanego kurczaka i suche ziemniaki...

    to naprawde alezy wszystko do dziecka, musisz probowac. Mojemu cos moglo nie szkodzic ale synkowi mojej kuzynki juz szkodzilo.

    ja proponuje Ci zaczac od najprostrzej diety. Glownie gotowane. I wprowadzaj pomalu cos bardziej skomplikowanego i obserwuj jak mala reaguje. Teraz wiesz ze jeszcze nie jest gotowa na rybe.
    powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  3. zagraniczne źródła mają rację. jedz zdrowo, mądrze i nie eliminuj żadnych produktów "na wszelki wypadek"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co z tym nabiałem? Skąd ten śluz w kupie? Ech, ja bym najchętniej jadła wszystko, ale małej mi szkoda - tylko, czy jej problemy to wynik mojej diety? Czy w mleku mamy mogą być szkodliwe substancje z jedzenia?

      Usuń
    2. Z tego co mi wiadomo, mleko mamy jest idealnie zbilansowane. Jak matka ma ograniczoną dietę, to wszystkie niezbędne składniki są pobierane z organizmu matki. Dlatego Twoja mama się martwi czy nie masz aby anemii i ma rację.

      Usuń
    3. Tak jest. Zasada jest taka, że do mleka przenikają substancje "noszone" przez krew tj. alkohol, kofeina, nikotyna, leki, ale również witaminy i imunoskłądniki, takie jak żelazo. Ze względu na to, że śluz pojawia się w każdej kupce, to prawdopodobnie nie jest to nabiał, ale poczekaj z próbą 2-3 tygodnie, dopiero po takim czasie organizm oczyszcza się z potencjalnych alergenów. Bóle brzuszka wystąpią u 99,9% dzieci w którymś momencie życia, ponieważ układ pokarmowy jest niedojrzały. Dowodem na to jest to, że kilkumiesięczne niemowle nie reaguje już na pokarmy mamy. Noworodek niestety jeszcze tak. Taka uroda maluszków, trzeba przetrtwać pierwsze trzy miesiące. Umówmy się, że smażony kotlet ani substancje wiatropędne do dziecka nie docierają, a naukawcy już dawno orzekli że przyczyny kolki nie są znane i wykluczli związki z dietą :)

      Usuń
    4. Z nabiałem musisz moim zdaniem jeszcze przynajmniej tydzień poczekać. Potem zjedz go po prostu sporo jednego dnia i obserwowac czy jest gorzej
      W mieczyczasie stosuj zdrowa, ale nie uboga diete. Wyliminuj to co moze zawierac konserwanty (tzn duzo konserwantow - jakies tam ma prawie wszystko...), barwniki, aromaty. I silnie alergenne - orzechy, miód.

      Usuń
  4. dodam tylko, ze mieszkam w Anglii, tutaj nie ma czegos takiego jak dieta matek karmiacych, trzeba jesc wszystko. Jak kiedys wspomnialam przy ekspertce karmienia piersia, ze boje sie jesc czekolade to myslalam, ze mnie wzrokiem przerwoci i pytaniem "dlaczego"... wg tutejszych ekspertow dziecko powinno od malego przyzwyczajac sie do wszystkiego w mleku matki, dzieki temu sie unika alergii itd. Ale przyznam szczerze, ze zaufalam swojemu instynktowi i robilam po swojemu metoda prob i bledow...

    OdpowiedzUsuń
  5. I ja mam taki pamiętnik:)

    Antoni po mojej surowce skropionej cytryna dostał wysypki, odstawilam. Całą resztę jem, ale to dopiero 2 tygodnie. Jem zdrowo jak zawsze, ale bez smazenia, tłuszczu i cytrusów. Do picia mnóstwo wody niegazowanej i herbaty, o matko, slodzonej na potęgę - teraz taka mi po prostu smakuje.

    Niby nie ma diety matki karmiacej, ale rzeczywiście warto uważać co się je. Szkoda małego brzuszka i Waszych zmartwień.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak urodziłam Miśka niemieckie położne kazały mi jeść wszystko normalnie, uważać tylko na bardzo ostre, silnie alergizujące (np truskawka i cytrusy) i warzywa co jak drzewo wyglądają (brokuł, kalafior), ale uważać nie znaczy wyeliminować tylko obserwować jak dziecko reaguje. Możliwe, że mała ma problemy z nabiałem, ale nie każdym. Niestety to jedna wielka loteria jest i metoda prób i błędów. Ja bym na Twoim miejscu wróciła do normalnej diety, i jeśli coś by się działo to odstawiała np na tydzień. Ale nie cały nabiał a np tylko mleko, tylko jogurty itd.
    Niestety musicie się z malutką nauczyć siebie. Nie wiem czy masz w domu ale Sab Simplex się przydaje i termofor żeby ulżyć maluszkowi. Mam nadzieję, że szybko dojdziesz do porozumienia z dietą :)

    OdpowiedzUsuń
  7. nie mam pojecia jak to jest w przypadku wczesniaka - ja u zadnej z dziewczyn nie stosowalam zadnej diety... od poczatku jadlam wszystko to, co "zakazane" - tj. smazone, pieczone, ostre, kwasne, fasolke (tj. wzdymajace) zjadam obecnie prawie codziennie (szparagowa z mrozonek). Jem tez rzeczy uznawane za mocno alergizujace jak np. orzechy, pije duze ilosci mleka (nabial)... No ale za bardzo kup ze sluzem nie mielismy, wiec ciezko mi doradzac - najlepiej konsultowac z lekarzem, choc wiem, ze kazdy ma inny poglad, wiec ciezko znalezc zloty srodek... mnie sie wydaje, ze skoro tak odzywialam sie w ciazy, to i tak moge teraz... wrecz zmienianie czegos wydaje mi sie mniej logiczne.

    OdpowiedzUsuń
  8. Chętnie przypatrzę się radom :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Mi położna poradziła, żebym jadła nabiał, ale z mleka sfermentowanego czyli jogurty, chudy twarożek, kefir itd. Odkąd wyeliminowałam czyste mleko (jadłam manną na mleku i owsiankę), to Zosia nie ma problemów z brzuszkiem (tfu tfu tfu). No i nie jem surowych owoców i warzyw. Jabłka jem kilogramami, ale duszone. Dopiero teraz (Zosia ma miesiąc) zamierzam poszerzać swój jadłospis o świeże owoce i warzywa (ależ mi brakuje sałatek). Nie wiem, czy dobrze robię, bo każdy ma inne zdanie o diecie matki KP. Tak więc zdaję się na intuicję i obserwację jak Mała reaguje na moją dietę.
    A pisałaś, że do mleka musisz dodawać różne rzeczy (suplementy), żeby je wzbogacić: może od tego ten śluz? Zapytałabym lekarza na Twoim miejscu o ten śluz. U Zosi od czasu do czasu też się pokazuje, ale okazjonalnie, więc uznałam, że tak ma być i już.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wiesz dobrze, że ja miałam/mam podobną sytuację jak ty. I powiem szczerze sama nie wiem. Wydaje mi się, że nasza dieta w małym stopniu wpływa na maluszka ale wiadomo jak każda mama się bałam (szczególnie, że nasza położna wielką wagę przykłada do dieta i to chyba przez nią). Na początku jadłam tylko jabłka, banany, kurczaka z pary, ryby z pary,jajko (raz na 3 dni), marchewkę z pary, makarony, ryże, kasze, ziemniaki, buraki, chleb (ale jasny i nie na mleku), dżem z jagody, czarnej porzeczki i aronii. Nabiału nie bo sprawdzałam czy te jego wzdęcia to nietolerancja laktozy ale wyszło, że to i delicol nie pomaga więc do nabiału wróciłam ale wtedy mały dostał wysypki (utrzymywała się 3 tygodnie i tylko krem specjalny z Emolium pomógł) więc znów nabiał odstawiłam. Emil jakie wzdęcia miał takie miał (dieta nie pomagała ale ja i tak wolałam nie ryzykować choć wg. pediatry taka dieta jest niepotrzeba - dla niej ta wysypka to ATS i przez najprawdopodobniej kurz i mam usunąć dywany, firany, misie itd.- co lekarz to inna opinia) ale ja miałam idealną morfologię więc dla czystego sumienia dietę mam do tej pory tylko, że już wprowadziłam: sałatę, pieczarki, kukurydzę, szpinak, pomidora, ogórka, winogrona no i zaczynam powoli smażone jeść. Odkryłam też, że bez problemu mogę jeść ciasto francuskie bo nie jest na mleku, tortille (dobre źródło białka) a jako słodkie ciasteczka owsiane (bez mleka) i chałwę. Wzdęć Emil nie ma już (ale to chyba dzięki Debridatowi, który przepisał nam neonatolog w szpitalu) no i planuje teraz spróbować nabiału - Emil ma 11 tygodni więc już układ pokarmowy jest sprawniejszy no i będę odstawiać debridat.
    3-mam za ciebie kciuki - pamiętaj, że te problemy za niedługo przejdą same gdy Karolinka podrośnie - nie będziesz o nich pamiętać. Musisz sama zdecydować czy jesteś w stanie się tak poświęcić i widzisz w tym sen (zrób sobie też badania czy ta dieta nie niszczy twojego organizmu no i witaminki bierz). Jeśli chodzi o nabiał poczekaj bo faktycznie alergeny się trzymają długo w organizmie. Ach te dylematy mam :)

    OdpowiedzUsuń

Tekst alternatywny