Co u nas?


Korzystając z chwili, gdy Karolina śpi, napiszę coś więcej :)
Wyjście ze szpitala z trzytygodniową córką to był dopiero początek mojej matczynej przygody - pomimo tego że w szpitalu miałam ją już na koniec 24 h na dobę, dopiero u nas w domu poczułam się w pełni mamą. Pierwsza godzina po przestąpieniu progu była trudna - nagle okazało się, że wszystkie szpitale przyzwyczajenia, zabiegi itp. nie mają tu prawa bytu (poza godzinami posiłków, do których mała jest przywiązana).

Stanęłam z dzieckiem na ręku w pokoju i nie wiedziałam, co robić - rozpakować nas, pokazać Danielowi jak ją pielęgnować czy też nakarmić ją... Na szczęście spokój Daniela udzielił się także i mi, dzięki temu wpadliśmy dość szybko w plan działania, który stosujemy do dziś.

Mała je osiem (czasami więcej) razy na dobę - jak to wcześniak, potrafi budzić się co 1,5 godziny, aby coś przekąsić, ale zdarza się jej to niezmiernie rzadko. Kąpiel co dwa dni - z zaleceń lekarki i położnej. Spacer najwcześniej za dwa tygodnie (wcześniej mamy wizyty u lekarzy specjalistów różnej maści), odwiedziny za miesiąc. W mieszkaniu musimy utrzymywać wyższą niż zwykle temperaturę 25 stopni (dla wcześniaka to temp. optymalna). Nawilżenie powietrza na poziomie 50-60%.

Jak się karmimy? Butlą jak dotychczas - osiem karmień, a w każdym jakaś "dobroć" (żelazo, wzmacniacz mleka mamy z minerałami, witaminy).  W ten sposób jeszcze tydzień (do kontrolnych badań), jak wyniki będą dobre, więcej jak cztery karmienia będą mogły być przy piersi.

Mała ssie ładnie, ale tylko przez nakładki silikonowe - ma maleńką buźkę, a smoczki w szpitalnych butelkach były dość duże, teraz moje brodawki nie pobudzają jej do ssania. Z nakładkami jest ok. Poza tym sposobem, korzystamy z SNS medeli. Tutaj mała wycwaniła się na tyle, że potrafi ssać tylko dren, więc za radą położnej, też zakładam nakładkę silikonową i jest ok. No i sama pierś - idzie opornie, dwa, trzy pociągnięcia i wypuszcza sutek.

Malutka nie ma jeszcze 2,5 kg - ssanie to dla niej ogromny wysiłek i często przysypia mi przy piersi, ale za to, jak się obudzi... Jest jak tajfun ;)

Co do organizacji w domu - Daniel wszystko pięknie przygotował, nie było jednak czasu na realizację pokoiku dla małej wg mojego pomysłu (grochy na ścianie, mobil z ptaszkami), ponieważ zbyt szybko znalazłam się w szpitalu. Wielką radość sprawiła mi Aga - po narodzinach małej przysłałam nam paczkę z... uszytymi ptaszkami. Teraz stoją na poręczy łóżeczka, ale w końcu zrobimy mobil... lub nie ;) Na ścianę nakleiliśmy sowy - mała ma choć namiastkę swojej przestrzeni.

Wczoraj była u nas pani doktor - mała określona została jako "fajna" (neonantolog, ordynator - na sali operacyjnej powiedział przy narodzinach Karoli dokładnie to samo :) Odruchy ma prawidłowe, osłuchowo jest ok, zewnętrzne badanie w porządku. Pani doktor odpowiedziała na wiele naszych pytań - wizytę uznajemy za udaną.

Ja dwa dni spędziłam na umawianiu wizyt u specjalistów - wcześniak ma do odwiedzenie co najmniej kilu z nich. Nie było tragicznie, choć przeraziłam się, gdy w Tychach próbowałam małą zapisać do ośrodka wczesnej interwencji (rehabilitacja ruchowa, psycholog, logopeda, neurolog) i zaproponowano mi terminy na... wrzesień. Udało się w innym mieście - idziemy na wizytę za... miesiąc.


12 komentarzy:

  1. bardzo, bardzo, bardzo cieszę się, że tak świetnie sobie radzicie :) mała jest po prostu do schrupania, Filipek miał najniższą wagę 2500 gram więc mogę sobie wyobrazić te gabaryty :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mała jest taka śliczna, już widać że powoli wyrasta z wcześniactwa, nie jest już taka przezroczysta! :)
    A co do specjalistów to jakaś porażka, my mielieśmy problem z audiologiem, ale w końcu udało się małą zapisać, co prawda termin o miesiąc później niż planowano, ale jest już ok ;)
    Potem inni specjaliści, onkolodzy, ginekolodzy!
    Ale spokojnie zobaczysz, że szybko opanujesz co i jak :)
    Przesyłamy gorące pozdrowienia :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak - widać, że już kolorków nabiera. Śliczna jest i bardzo dzielna.
      Niezła cwaniara z niej - nasz Szkrabu nie opanował ssania samego drenu - Karola na pewno sobie w życiu poradzi ;)

      Usuń
  3. W moim mieście ( śląskie, w okolicach Beskidu, ok. 40 min od Tychów) na wizytę u neurologa w OWI czekałam 2 tygodnie, a rehabilitacja została wyznaczona tydzień po neurologu. Wcześniaki są jeszcze szybciej przyjmowane, ja nie miałam wskazań do szybkiej interwencji. Ze wszystkim radzicie sobie świetnie, podziwiam i trzymam kciuki, by było jeszcze lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mała jest piękne.
    Im dłużej na nią patrze, tym bardziej chciałabym tulić już mojego synka. Musze uzbroić się w cierpliwość, przed nami jeszcze 4 miesiące.

    OdpowiedzUsuń
  5. brawo za organizację!
    a Malutka jest przesłodka.

    pozdrowienia dla całej rodzinki! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale u Karolinki jest ładnie :-)

    Na wrzesień dopiero z takim małym dzieckiem? SZOK ważne, Że Wam się udało i świetnie sobie radzicie .

    Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  7. Karolinka jest cudowna, ja się na nią napatrzeć nie mogę.
    Super, że udało się wam tak wszystko zorganizować.

    Mnie nerwy biorą na tą naszą służbę zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
  8. Z dnia na dzień coraz lepiej :)) Radzicie sobie świetnie, oby tak dalej! Brawo :))

    OdpowiedzUsuń
  9. Nasz wcześniak wyszedł do domu z waga 2060. Po 3 tygodniach zaczął robić mu się trzeci podbródek 8)
    Tez dostaliśmy przy wypisie listę lekarzy do odwiedzenia. Wczoraj odhaczyliśmy ostatniego - kardiologa. I to by było na tyle jeśli chodzi o lekarzy, mam nadzieję, ze więcej nie będziemy musieli się z nimi spotykać, bo na razie wszystko jest ok.
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  10. Brawo! Radzicie sobie świetnie - najlepiej jak możecie, w końcu jesteście jej rodzicami!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Super, że sobie radzicie !
    jesteście dla Karoliny najlepszymi rodzicami na świecie

    A Karola jest po prostu cudna !

    OdpowiedzUsuń

Tekst alternatywny