Ojciec, do prania!


Taaak... Hmm... Ehh...

Posegregowałam rzeczy Karoliny pod kątem temperatury, w jakiej mam je wyprać. Zajęło mi to ponad godzinę! Ciuszki, prześcieradła, chusta, poszewki na fasolkę do karmienia, śpiworki, kocyki, śliniaczki - wszystko, co materiału.

Osobno białe do wyższej temperatury, osobno jasne i kolorowe do niższej. Na inny stosie ciemne, na innym kocyki... Będę (tfu, tfu - będziemy z małżonkiem) prać chyba z miesiąc. Dałoby radę szybciej, ale nie mamy przestrzeni odpowiadającej boisku piłkarskiemu, aby wysuszyć za jednym zamachem :D 

Z jednej strony cieszę się, wszak jak to robimy, to będzie robione (ah, ta mądrość!), z drugiej, jak pomyślę ile to roboty... ;) No nic, trzeba zakasać rękawy i... "Ojciec, prać!".

PS na zdjęciach widać tylko pudła z ciuszkami (a gdzie inne tam inne rzeczy...) jasnymi :D Reszta w komodzie...



35 komentarzy:

  1. Skąd ja to znam :P Pranie to pranie, ale weź uprasuj takie sterty, zwłaszcza jak nie lubisz tego robić :) Chociaż takie malutkie ubranka dość przyjemnie się prasuje, ale wcale nie tak szybko :)
    Ja prasowałam na siedząco, jednego dnia ze 2h, drugiego 4 !!!
    Najfajniejszy jest efekt- jak już to wszystko poukładasz w szafkach i szufladach, wtedy możesz z dumą mówić o sobie "dzielna ze mnie ciężarówka" :) No, i odetchnąć z ulgą, że to już za Tobą, po czym najdzie Cię refleksja, że po porodzie takie sterty prania i prasowania będą normą ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie mi to uświadomiłaś - heh, takie życie. A u mnie pranie i tak częstsze będzie ze względu na wielorazowe pieluchy - chyba opanuję tę czynność do perfekcji :D

      Usuń
  2. Już niedługo, więc czas na pranie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Hmmm, wstyd mi wiem, ale większość z darów lub łowy w sh, więc nie grzech :P

      Usuń
  4. Kiedy Ty to wszystko małej zdążysz ubrać hihi :))

    Ps. wygrałaś u mnie nagrodę niespodziankę- podeślij mi proszę adres :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygrałam? No nie, pierwszy raz w życiu! :) Jupi!

      A ciuszki? Tłumaczę sobie to tak - rozmiarówka od 50 do 68, będziemy często ją przebierać i już :P

      Usuń
  5. Niezły stosik ciuszków masz :) Ja to chyba połowę mniej mam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to dziadkowie co chwilę coś przytargają, a to ja nie mam serca nie kupić ;)

      Usuń
  6. i u nas wielkie pranie się zaczęło - za nami białe (już wyprane i wyprasowane) a kolorowe w toku. i prasuje T. przy okazji uczy się nazw ubranek :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Danielowi musiałam rozrysować i opisać ciuszki - rampers był ponad jego zdolności wyobrażenia ;) Powiem Ci, że przez chwilę zastanawiałam się, czy nie za wcześnie na pranie, ale... za miesiąc to nie widzę siebie przy pralce, o nie!

      Usuń
    2. ja też właśnie wyszłam z tego założenia - już mi ciężko. a poza tym wolę być gotowa w razie W! w końcu różnie to może być.

      jak przeczytałam komentarz T. to zrobił zatroskaną minę, pytam co się stało, a on na to: "próbuję sobie przypomnieć jak wygląda rampers", a może z 10 min temu takowy prasował :D

      Usuń
    3. Pociesz swojego T., że nikt nie będzie mu testów robił. Wszystko będzie dobrze, jeśli prawidłowo ubierze te rampersy, kaftaniki, pajace i inne ;) Mój Daniel na szkole rodzenia próbował ściągnąć pajacyk dołem :D ale sam się zorientował i poprawił - a to jest najważniejsze :P

      Usuń
  7. co by nie mówić, pranie i prasowanie takich maciupkich ciuszków to sama przyjemność ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie matki to mówią, nawet te, które nie przepadają a prasowaniem ;)

      Usuń
  8. Ja te pierwsze jeszcze ciążowe prania zleciłam...mamie - jako że pierwszy raz babcią została była niezwykle podekscytowana przygotowaniami do przyjścia na świat wnuka (w odróżnieniu ode mnie - u mnie syndrom wicia gniazda odezwał się na przełomie 38 i 39 tygodnia czyli kilka dni przed porodem).
    Teraz gdy młody skończył 4 miesiące już nie piorę niczego w 90*C w związku z tym ilośc grup prań mi się zmniejszyła. Mamy na zmianę jasne i kolorowe + zbieram rzeczy na delikatne (kocyki, sweterki itd).
    Nie wszystko też już prasuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja mama zaproponowała prasowanie, ale zobaczę, jak będzie - ponoć to sama przyjemność :) Myślę, że będę segregować mniej skrupulatnie, ale do pierwszego prania musi być po bożemu ;)

      Usuń
  9. Już myślałam, że skończyłam i wszystko gotowe, a tu nam jeszcze ostatnie dwa prania ciuszków zostały. A co za tym idzie, na jutro - dzień przed porodem szykuje się dzień z żelazkiem;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już i tak nie zaskoczy Cię poród z powodu "przeprasowania" ;P

      Usuń
  10. podziwiam, ja wszystko w 60 stopniach wyprałam. Osobno białe i kolorowe. Mama mi kocyki wyprała ręcznie bo już się schylać nie mogłam.

    Kurcze kolejne zdjęcie z twojego mieszkania i jestem pod wrażeniem, chętnie więcej bym zobaczyła, bo mi się strasznie podoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będę prała w 90 stopniach ;) O nie! Myślę, że 50-60 dla tych jasnych, a 40-50 dla ciemniejszych, a delikatne w 30. Co do mieszkania - bardzo mi miło, że Ci się podoba - jest to mieszkanie samoróbka ;) Pewnie przewinie się więcej obrazków - a na pewno, gdy małej wstawimy łóżeczko i pomalujemy ściany :)

      Usuń
  11. To jest sama słodycz, dotykać, prać, prasować i układać te drobne ciuszki:) I tylko delektować się ty:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weronika uświadomiła mi właśnie, że później też będą sterty prania, ale nasze uczucia do ciuszków mogą się zmienić :P Prawda to?

      Usuń
  12. Sama przyjemność pranie i prasowanie małych ciuszków ach i ten zapach małego bobaska:) Zapraszam do mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  13. pamietam jak wczoraj kiedy ja tak prałam ech...

    pozdr i zapraszam do nas www.swiat-karinki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A teraz to samo, tylko ciuszki większe ;) Świetne stylizacje Karinki!

      Usuń
    2. to fakt, ale z tych malych rozmiarow korzystamy dalej np sweterki sluza nam teraz za bolerka :D

      Usuń
  14. Pamietam kiedy prałam i prasowalam stosy jankowych ubranek ;) jakby to było wczoraj

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jednak trochę już minęło - w ciąży, a potem przy małym dziecku czas pędzi jak szalony... :)

      Usuń
  15. Hahaha przed porodem zamieniła się sama w szopa pracza, zwłaszcza że nowe rzeczy prałam po kilka razy, żeby chemikaliów użytych do farbowania i wybielania ciuchów się pozbyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też chciałam prać co najmniej dwa razy, zobaczymy, czy się uda (zawsze mogę liczyć na czyjąś pomoc). Ale porównanie do szopa pracza - świetne! :D

      Usuń
  16. U mnie bylo podobnie. Prania i prasowania mialam po sufit! Ale jak przyjemnie prasuje sie takie malutkie ubranka to tylko matka moze opowiedziec. Swietny blog, wiec bede zagladac czesciej. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Zawsze przed porodem jest prania i prasowania że hoho:) a potem i tak się okazuje ze połowy z tych rzeczy nie ubierzecie:)

    OdpowiedzUsuń

Tekst alternatywny