Meldunek ze szpitala


Od soboty jestem w szpitalu, dziś dotarła do mnie cywilizacja i mam połączenie z internetem. Co się wydarzyło? Po wielu badaniach potwierdzono zatrucie ciążowe (obrzęki, białko w moczu i nadciśnienie). W szpitalu pojawiłam się, gdy ciśnienie skoczyło do 130/110.

Od paru dni dostaję tabletki na nadciśnienie try razy dziennie, a mimo to ciśnienie mam stale na granicznym poziomie 140/90 i czasami więcej (tylko raz niżej). 

Zanim we wtorek pojawił się mój lekarz na dyżurze, musiałam na każdym obchodzie (rano i wieczorem) tłumaczyć się, dlaczego postanowiłam pojawić się w szpitalu... To nic, że na skierowaniu jak byk stało gestoza + podejrzenie wstrzymanego wzrostu dziecka w macicy.  Każdy podejrzewał, że przesadzam, ale wyniki laboratoryjne i usg wykazały, że mój lekarz się nie mylił; We wtorek na spokojnie usiadał z moimi wynikami, pogadał z innymi lekarzami i postanowili, że na pewno zostaję w szpitalu.

W przyszły wtorek mam kontrolne usg Karoliny (czy rośnie i jak wyglądają przepływy w pępowinie). Od soboty, gdy robili mi usg "na start" do poniedziałku, gdy je powtarzali, okazało się, że mała przybrała 120 g. wiem, że takie wyniki są średnio miarodajne, ale sobotnie usg wykazało dokładnie taką samą wagę, jak u mojego ginekologa w piątek (czyli 1485 g). Po cichu liczę, że mała zawzięła się i postanowiła rosnąć. Przepływy były w porządku. Dzieciątko mieści się jeszcze w normach (przy 10 percentylu), ale jest mała jak na to, jak do tej pory rosła - boją się, że wyhamowała wzrost. Ja wierzę, że będzie dobrze.

Martwi mnie ciśnienie - pomimo dużej dawki leków (3 x na dzień) mam granice wartości, nawet po przebudzeniu na leżąco. Mamo Rysia, napisz mi proszę coś więcej o Twoim nadciśnieniu. Lekarz nie należy do śmieszków i pocieszycieli, wali prosto z mostu. Na pytanie, czy mam się martwić tym ciśnieniem, mówi, że martwić nie, ale że teraz jest jak z bombą zegarową - czekamy - miejmy nadzieję, że Karolina zdąży podrosnąć zanim moje ciśnienie będzie już nie do opanowania. 

Staram się nie martwić - bo zmartwienie podnosi ciśnienie. Staram się nie czytać forów, chyba że same pozytywne historie. Raz wierzę, że będzie dobrze, potem znowu się martwię. Trzymajcie kciuki za nas. 


15 komentarzy:

  1. Trzymam kciuki, żeby Karolinka urosła !

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzymam kciuki, kochana! Będzie ok, byle byś się tylko nie stresowała!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze, że jesteś pod stałą kontrolą. Wierzę, że wszystko będzie dobrze. Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochana, ja trafiłam do szpitala prosto z KTG 1 dzień po terminie. Ciśnienie jakieś było kosmiczne, ale nie pamiętam jakie. Dostawałam 3 razy dziennie Dopegyt i to jakoś trzymało ciśnienie w ryzach ale i tak było wysokie. Jeśli czytałaś posta na moim blogu "Jak rodził się Ryś", to wiesz, ze skończyło się cesarką (brak postępu porodu + cukrzyca ciążowa + nadciśnienie). Od razu po porodzie ciśnienie wróciło do normy i tak jest do dziś. Rysiek urodził się duży, więc wzrostu mu to nie zahamowało. Z drugiej strony miałam cukrzycę, co sprzyja dużym dzieciom ;)
    Nie martw się. Mówię Ci. Jesteś w szpitalu, pod opieką. Nic Wam nie będzie :) Trzymaj się i w razie czego pisz :*

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas też z tym ciśnieniem różnie bywa.. Mierzę sobie codziennie w domu i zawsze jest w granicach normy a jak tylko pójdę do lekarza to 150/90 ;/ i mierzę dalej i nadal jest ok. Nigdy wcześniej nie miałam problemów z ciśnieniem a teraz jakaś huśtawka.

    OdpowiedzUsuń
  6. więc dalej zaciskam kciuki, żeby wszystko się unormowało, a Karolcia rosła jak na drożdżach!

    OdpowiedzUsuń
  7. Skarbie, na pewno będzie dobrze! Aż mi tu łzy z oczu wycisnęłaś tym postem.
    Modlę się za Was, żeby te kłopoty poszły daleko. Rośnij Karolinko zdrowo :**

    OdpowiedzUsuń
  8. dobrze, że jesteś pod stałą kontrolą, trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  9. Trzymaj się! I myśl pozytywnie.

    OdpowiedzUsuń
  10. o kurczę, mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze.
    Trzymaj się ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  11. To pewnie banalne, ale pamiętaj, że jesteś w dobrych rękach:) Trzymam mocno kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  12. Zaciskam ciągle kciuki, najważniejsze, że jesteście pod opieką lekarzy.
    Trzymajcie się ciepło :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Trzymam kciuki! A Ty się matka nie zamartwiaj: Bułka tez była poniżej 10 centylu a urodziła się śliczna i zdrowa na 10pt.
    Wypoczywaj, odprężaj się i pisz co tam słychać a my się będziemy stresować w Twoim imieniu :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Trzymam kciuki! Ty się zaś trzymaj - będzie dobrze zobaczysz!

    OdpowiedzUsuń
  15. Mocno trzymamy kciuki z Maksem! Będzie dobrze!

    OdpowiedzUsuń

Tekst alternatywny