Jeszcze w dwupaku


Noc minęła spokojnie - ciśnienie jak na mnie super: wieczorem 145/85 i 140/90 rano. Dziś znowu badania moczu i krwi na poziom białka. Jest to w tej chwili jedyny wyznacznik szybkości, z jaką należy wykonać cięcie. Chyba że pojawią się inne objawy już rzucawki, ale... na razie lekarze odsunęli je na dalszy plan.

Proszę grzecznie trzymać kciuki, aby poziom białka nie spadał! Dziś nie jestem gotowa na przywitanie Karoliny, no nie i już. Usiedliśmy wczoraj z Danielem na ławce przed oddziałem i mimo całej tej sytuacji trudnej wierzymy, że będzie dobrze, wierzymy, że damy sobie ze wszystkim radę, ale... nie wierzymy, że najpóźniej we wtorek zobaczymy naszą córeczkę. Wiemy, że będzie wyglądać inaczej niż wszystkie dzieci, wiemy, że nie dopatrzymy się w niej podobieństwa do nas, bo będzie z dnia na dzień się zmieniać. Ale tylu rzeczy nie wiemy.

Aby nie marnować czasu i dowiedzieć się czegoś więcej o porodzie przez cesarkę, o opiece nad naszym wcześniaczkiem, co przygotować itp., wybraliśmy się na oddział neonantologii i położnictwa. Na wcześniakach pani doktor oglądała akurat "M jak Miłość" i chciała nas zbyć tekstem, że i tak wszystkiego dowiemy się po porodzie. Na szczęście nie sposób mnie zbyć, a teraz już szczególnie i powiedziała, że są oddziałem II stopnia referencyjności opieki nad wcześniakami i trafiają do nich przypadki od 1500 g (profesor mówił mojemu lekarzowi nawet o 1250 g) i od 32 tygodnia, więc Karolina się kwalifikuje. Mówiła też, że czasami większe dzieci sprawiają więcej problemów niż te okruszki, więc głowa do góry i będą badać dziecko i nas informować.

Na oddział wejście mają jedynie rodzice dziecka, ale za to 24 h na dobę (położne ponoć od nas dowiedziały się o tym prawie ;/ eh znowu polskie podejście, że tylko mama to pełnoprawny rodzic). Przekonałam je, że jeśli będą robić problemy, pani doktor potwierdzi, że tata też może wchodzić kiedy chce.

Pytałam o kwestie karmienia - jak uruchomię laktację (w co położne wątpią, ech), to mogę donosić pokarm. Za radą Tiny zaopatrzymy się w akcesoria ułatwiające karmienie dzieci z medeli SNS (panie nie miały o tym pojęcia, tak samo jak butelkach ze smoczkiem do aktywnego ssania). Może ktoś uzna, że zajmuję się pierdołami w takiej ważnej, nerwowej chwili, ale uwierzcie mi jeśli teraz tego nie zrobimy, później nie będzie czasu. Pojawią się nerwy o zdrowie małej, ja będę w połogu itp.

Mam nadzieję, że ten wtorek będzie dobrym dniem, że dotrwamy. Lekarz na wieczornym obchodzie znowu zaznaczył, że wtorek to baaaardzo optymistyczna opcja. Trzymamy kciuki, tak?

11 komentarzy:

  1. 3mamy bardzo mocno, więc głowa do góry. A Karolinka, to będzie silna dziewczynka i znakomicie da sobie radę- proszę w to nie wątpić.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. kciuki mocno zaklejone taśmą, mamy nadzieję, że wszystko będzie z Wami dobrze i obie będziecie zdrowe :-)
    ciągle czekamy na wieści :-*

    OdpowiedzUsuń
  3. P pewnie że trzymamy! Klaudyna

    OdpowiedzUsuń
  4. Powodzenia! Kciuki zaciśnięte. Jeśli chodzi o butelki to chyba tylko Calma Medeli tak naprawdę dobrze wymusza takie ssanie, jak z piersi. My mieliśmy jeszcze Lovi ale moim zdaniem to jej aktywne ssanie to w dużej mierze ściema. My jej używaliśmy przez jakiś czas i niby nie zaburzyło to odruchu ssania, ale wydaje mi się, że takim wcześniakiem lepiej nie ryzykować. SNS medeli to najlepsyz pomysł - chyba, że Karolinka nie będzie miała siły ssać - wtedy Calma

    OdpowiedzUsuń
  5. Warto także podejść z sercem do tych położnych, nie tylko wymagać i krzyczeć:" ja, ja, ja" Ich pomoc i pozytywne nastawienie są bezcenne.

    Wszystkiego dobrego dla Was:)

    OdpowiedzUsuń
  6. głowa do góry - nasza Niunia to też wcześniak.
    - z własnego doświadczenia wiem, że uruchomienie laktacji nie jest trudne - w pierwszej dobie ściągasz pokarm a w zasadzie siare, ktora jest dla maluszka teraz bardzo potrzeba bo w niej właśnie jest najwięcej przeciwciał, których potrzebuje - potem siara zanika więc jest to ważne - położna powinna Ci pokazać jak masować pierś, i jak ręcznie ściągac - laktator tutaj nic nie da, a będziesz wyła z bólu :( potem możesz już skorzystać z laktatora.

    - nasza Niunia leżała pod sprzętem - więc karmienie wyglądało tak, że ja ściągałam regularnie co trzy godziny pokarm nosiłam w specjalnym pojemniczku a położna przez taką cienką rurkę podawała Niuni bezpośrednio do żołądka - ja Niunia się ustabilizowała to normalnie mogłam ją karmić - szybko załapała.

    - nie stresuj się, jak Twoja Karolinka będzie miała problem z ogarniciem piersi - mi położna powiedziała, że co zresztą można bylo zaobserwować, dla takiego maleństwa, które nie waży 2kg brodawka jest olbrzymia - i ciężko jest złapać, a co za tym idzie jeść, bo nie jest to łatwe - to ciężka praca dla takiego okruszka - ale załapie.

    co do butelek - mieliśmy Medele + sprawdzila sie - uzywalismy jej bardzo krotko

    OdpowiedzUsuń
  7. Trzymamy! Na sali obok leżała mama z wcześniakiem, na 3 dobę już go karmiła. Mam nadzieję, że i Tobie wcześniej czy później się uda:)

    OdpowiedzUsuń
  8. nie zajmujesz sie pierdołami :) jestes mama i wiesz co dla twojej kruszynki najlepsze :) na pewno wszystko bedzie dobrze :) wierze w to! :)

    OdpowiedzUsuń

Tekst alternatywny