Delegacje...


Uh! Zła jestem i jeszcze nie wiem, co... Dziś wieczorem mieliśmy umówione od dwóch tygodni USG Karoliny - ważne, bo w 32. tygodniu, bo lekarz miał orzec, czy młoda podgoniła z wielkością, czy macica się podniosła i...

Badanie pewnie się odbędzie, ale Daniel nie zdąży dojechać. Od wtorku jest w delegacji. Miał wrócić wczoraj, okazało się, że muszą odwiedzić jeszcze jedno miasto. Teraz zostało im do pokonania 630 km po polskich drogach. Trasa na 8,5 h, a jeszcze spotkanie w Lesznie i obiad. Czarno to widzę.

Oczywiście przełożyć wizytę na jutro jest niemożliwością, a w poniedziałek... To ja tyle nie wytrzymam chyba ;) Nic to, niech gna, niech znak da. Gdy będzie blisko godziny 0, będę musiała podjąć decyzję. Daniel do tej pory był na każdej wizycie, na której mógł pooglądać małą. Nie wyobrażamy sobie oboje, że opuści tę dzisiejszą.

I jak tu znaleźć dobre rozwiązania?

PS Z tą złością, to wypaliłam dla efektu dramatycznego :P W sumie, to śmiać mi się chce, bo czuję się jak bohaterka jakiegoś taniego serialu ;)

Miłego dnia!

EDIT - pani położna stanęła na rzęsach i mamy wizytę jutro po ostatniej pacjentce :) Żeby było śmieszniej, dzisiejsza wizyta umówiona była na 18 20, a Daniel wrócił o... 18. Zdążylibyśmy, ale... Nie było potrzeby :)
Oboje się cieszymy, że będziemy we dwójkę na badaniu, ponieważ to jedna z ostatnich możliwości obejrzeć ją sobie dokładnie jeszcze w brzuchu :D


10 komentarzy:

  1. M. spóźnił się na pierwsze USG. Byłam zła do momentu wejścia do gabinetu - jednak widok malucha zrekompensował wszystko. A później ponieważ USG musiałam mieć co 2 tygodnie badania nie robiły na mnie tak wielkiego wrażenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie byłam zła na Daniela, ale zależało nam na usg w 32. tygodniu. Wiem, wiem - jeszcze się naoglądam na żywo ;)

      Usuń
  2. może lepiej niech nie gna, żeby cało dojechał.

    Ale trzymam kciuki, żeby zdążył!

    OdpowiedzUsuń
  3. Eh, tak to jest, skądś to znam... Mój M. z racji swojego zawodu ciągle zawodzi mnie w takich sytuacjach... No, ale to nie jest zależne od naszych mężczyzn, oni na pewno woleliby w takich momentach być z nami...
    Ja znów muszę drżeć o poród, nie wiem, czy nie będę musiała do szpitala jechać taksówką... Boję się jak cholera, nie czuję się bezpiecznie i wiem, że jeżeli M. będzie na służbie, to nijak nie mogę na niego liczyć... A jestem w tym mieście sama...
    Nie denerwuj się, czasem życie pisze swój scenariusz i nic nie zmienisz... Trzymam kciuki za USG :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja trzymam kciuki, żeby Twój M. miał wolne wtedy, gdy Nela będzie chciała się przywitać :)

      Usuń
  4. Mój B nie był z nami ma każdym usg. Był na obu genetycznych i na tym w 32tc. Najbardziej mi żal było 1 usg,ale patrząc z perspektywy czasu.. jakież to ma teraz znaczenie skoro widzi synka na codzień :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Moj maz był z nami na pierwszym ale za drzwiami bo lekarz nie chciał go wpuścić no i na polowkowym ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja miałam szczęście, że mąż był ze mną na wszystkich usg, co miesiąc :) no oprócz pierwszego gdzie byłam potwierdzić ciążę :)

    OdpowiedzUsuń

Tekst alternatywny