Co nowego?


Dziękujemy wszystkim za wsparcie, dobre słowo, SMS-y i telefony. Powoli dociera do mnie, że jesteśmy na świecie w trójkę. Dziś powiedziałam lokatorkom z sali szpitalnej, że w sumie to czuję się, jakbym to nie ja urodziła, ale że lekarze mi ją urodzili. Rach ciach i Karolina jest na świecie. Jeszcze z czułością pogłaskałam dziś brzuch ;)

Odpowiadam na pytania o mój stan - nie ominął mnie dół drugiej doby po porodzie. Wczoraj nastrój był okropny, dodatkowo wzmagał go brak pokarmu (do tej pory walczę - pobudzam brodawki laktatorem co trzy godziny i już widać pierwsze efekty -noszę małej siarę do karmienia). Nie potrafiłam odpocząć, przesadziłam z chodzeniem, co odchorowałam w nocy. Dziś ustaliłam, że muszę poza obecnością przy Karolinie też wypoczywać i stąd możliwość napisania posta z informacjami.

Co z Karolinką? Jest najcudowniejszym dzieckiem na świecie (oczywiście, każdy rodzic to powie) :) Jest śliczna, samodzielnie oddycha, je ze smoka mleko sztuczne, ze strzykawki moją siarę i przez sondę pokarm jakiś w płynie. Wczoraj zaczęła wsadzać paluszki do buzi i ssać oraz chwytać mój palec i tak spać :)
Dziś stroiła miny jak jej tata ;) mlaskała, ziewała i robiła wszystko to, co wyrośnięte niemowlaczki w trakcie snu.

Moje gorsze samopoczucie wczoraj wynikało też z faktu, że lekarka pediatra powiedziała niewiele - stan jest dobry, w wynikach krwi tracą się płytki krwi - ja cała w strachu, o co chodzi. Znalazłam artykuł medyczny na ten temat i okazało się, że większość wcześniaków tak ma prze pierwsze 72 godziny życia - potem mija lub się to leczy np. transfuzją płytek krwi. Trochę mnie to przeraziło. Pod wieczór byłam strzępkiem nerwów. Dołożyły się do tego nieprzyjemne położne na oddziale neonantologii, które robiły nam problem ze szczepieniem małej swoją szczepionką na wzw b (opowieść na kiedyś indziej, teraz Karola jest najważniejsza) oraz nie przyjęły wieczorem mojej siary, mówiąc "niech pani wróci z pokarmem"...

Dziś zaświeciło słońce! Dziś mam wiarę, że będzie dobrze. Dziś rozmawiałam z ordynatorem, który mnie uspokoił. Powiedział, że stan jest stabilny, że wyniki są ok (zapytałam o te płytki - "no przecież spadek nie jest tragiczny, obserwujemy i będziemy myśleć"). Nie muszę mówić, że odetchnęłam, prawda? Jego ton głosu był spokojny, oczy się śmiały, gdy mówił, że przez Karolinę nie spał pół nocy (był przy porodzie i potem ją badał). Powiedział, że kangurować  będę mogła, gdy małej wyciągną sondę z pępka. Teraz mamy dużo do niej mówić i ją głaskać, co robię, gdy tylko mogę.

Przepraszam, że piszę tak chaotycznie, ale wiele rzeczy się nawarstwiło. Malutka wygląda na zrelaksowaną, spokojnie sobie śpi, czasami przeciąga się, ziewa, strzela minki... Cudo!

PS Karolina jest już oficjalnie obywatelem RP - od wczoraj mamy jej akt urodzenia!


7 komentarzy:

  1. No dziewczyny! Nie wymiękajcie! Już teraz tylko do przodu i coraz lepiej będzie:) Karola potrzebuje ZDROWEJ mamy, więc Gocha, do łóżka, rosołek od mamy i kuruj się.
    Niemiłe położne niech się w nos pocałują, nic a nic nie zwracaj na nie uwagi.
    Trzymam kciuki za polepszenie wyników.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasem jest lepiej, czasem gorzej, ale wierzę, że Karolinka z każdym dniem będzie się czuła coraz lepije ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana pij dużo wody, pokarm lada dzień się pojawi :) A położne olej, mi powiedziały to samo jak przyniosłam z dumą 20 ml. Ale olałam je, słuchałam swojej intuicji i podawałam te moje krople mleka. Po kilku dniach mleka było już mnóstwo, Filip nauczył się ssać a o położnych już nie pamiętam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nie wiem, skąd taka wredność w położnych - czy one jakiś kurs dołowanie przechodzą?
    Spodziewaj się zaraz mleka - teraz staraj się relaksować - i jak wspomina Tina - pić dużo wody i herbatek laktacyjnych. Jeśli to możliwe ściągaj pokarm patrząc na Karolinę. Albo zrób jej zdjęcie, nagraj filmik i oglądaj ściągając. To naprawdę poaga w wzbudzeniu odruchu oksytocynowego

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo się cieszę, że Karolinka tak dzielnie sobie radzi:)) Musisz wierzyć w swoje możliwości laktacyjne:)) Myśl, że masz bardzo dużo pokarmu, wyobrażaj to sobie. I nie przejmuj się podłymi położnymi.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jesteś bardzo dzielna! Trzymam za Was kciuki strasznie mocno i wzruszam się, wypatrując postów, a potem je czytając! Świetnie, że mleko powoli ruszyło. Widzę jednak, że i Tobie jakaś idiotka stanęła na drodze (przyjść z pokarmem? a siara to co?! do jasnej anielki, żeby mocniej nie przekląć, bo już mi się nóż w kieszeni otwiera.. słyszałam o historiach wcześniaków, którym mamina siara właśnie szybko siły dała). Nie poddawaj się! Całusy dla Maluchnej!

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzielna z niej dziewczynka!! Wszystko będzie dobrze :)

    OdpowiedzUsuń

Tekst alternatywny