Być może dotrwamy...


Dziś miałam badanie przepływów i usg. Wieści dobre - przepływy w normie - mała dostaje tlen i jedzenie w takich ilościach, w jakich powinna - hurra! Wg innego lekarza, ale na tym samym sprzęcie - mała urosła i ma teraz 1737 g. Jeśli dotrwamy do wtorku może przekroczy 1900 g? Jakoś zaczynam w to wierzyć. 

Potwierdził, to co moj lekarz mówił od początku ciąży - termin wg OM i termin z USG jest różny. U nas trzeba patrzeć na ten drugi, Karolina jest mniejsza niż wykazywałby jej wiek wg USG, mimo to nadal mieści się w normach najniższych centyli. Główka i nóżka - 33 tydzień, czyli wg OM, brzuszek mniejszy 30 tydzień i to on zaniża nam wagę i obniża ułożenie w siatce centylowej.

Lekarz od USG nie został wtajemniczony w kwestie cesarki i mówił, że małą możemy z takimi przepływami i  łożyskiem (2/3 stopień dojrzałości) trzymać w brzuchu pod kontrolą jeszcze tydzień i dłużej. Przypomniałam mu jednak, że decyzja o cesarce jest nieodwołalna ze względu na moje wyniki krwi i moczu oraz ciśnienie.

Potwierdził mi to zaraz lekarz dyżurny, który po otrzymaniu kompletu dzisiejszych badań na moją prośbę pojawił się u mnie i wyjaśnił, jak wygląda moja sytuacja. Wcześniej z krwi traciło się białko (które uciekało przez mocz). Dziś sytuacja jest nieco lepsza - w krwi białko podniosło się (jem wg diety wysokobiałkowej, dokarmiania przez mamę, babcię, ciocię, męża), a moczu ucieka, ale też ju nie tak drastycznie. jakieś enzymy wątrobowe, które spadały, unormowały się, więc...

Jego zdaniem możemy liczyć się z tym, że jeśli wyniki przez weekend drastycznie się nie pogorszą, dotrwamy z Karoliną do wtorku.

Czekam na ten wtorek jak skazanie, ale i wybawienie jednocześnie. Lekarze boją się, aby nie dopuścić do rzucawki, śpiączki i innych gorszych rzeczy. jestem pod stałą opieką - trzy razy dziennie ktg, ciśnienie co najmniej 3 razy (więcej na  życzenie), codziennie krew i mocz aby obserwować parametry świadczące o postępie zatrucia. 

Boję się o małą, ale wierzę, że będzie w tej grupie noworodków, które rodzą się większe niż wykazuje usg (choć wiemy, że zdarzają się pomyłki w drugą stronę, ale nie chcę nawet o tym myśleć).

Waga w okolicach 2 kg to nie tylko większe szanse na przeżycie, ale też zdrowie małej i możliwość szybszego przejęcia nad nią opieki i karmienia (jeszcze w szpitalu).

Zaraz idziemy z Danielem dowiedzieć na oddział neonantologii jak wygląda tutaj kwestia opieki rodziców nad wcześniakami, czy jest kangurowanie i karmienie mlekiem mamy, czy możemy być przy małej tyle ile chcemy itp. Myślę, że oswojenie się z tą sytuacją dobrze zrobi nam obojgu (planuję też pytania na położnictwie - m.in. o opiekę mężą nade mną) oraz na porodówce (jak wygląda poród wcześniaka i rola taty w takim wypadku).

Dziękuję już tutaj dziewczynom, które piszą mi masę porad na temat cesarki i laktacji.
Muszę uciekać - mam nadzieję, że jeszcze coś napiszę i dotrwam do wtorku.

11 komentarzy:

  1. Powodzenia :) Trzymamy za Was kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. tyle osób jest z Wami myślami, że nie macie wyjścia tylko dotrwać do tego wtorku! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzymajcie się dzielnie dziewczyny! Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  4. Też jesteśmy z Wami! Wierzę, że wszystko skończy się dobrze i Karolinka będzie większa niż wskazuje usg :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Dotrwacie! Trzymaj się dzielnie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Trzymam kciuki żeby wszystko dobrze się skończyło!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Trzymamy kciuki nieprzerwanie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Nawet 1700g to już nie tak źle. Bardzo ścikamy kciuki by wszystko poszło dobrze - niezależnie czy dotrwacie, czy nie do wtorku

    OdpowiedzUsuń

Tekst alternatywny