Wzdycham sobie


"A ja leżę i leżę, i leżę..." Tzn. bez przesady - rygoru leżenia plackiem bez wstawania nie dostałam.

Wczoraj wybraliśmy się na imprezę urodzinowo-imieninową do moich rodziców i spędziłam ją w większości w pozycji... horyzontalnej na sofie szczęśliwie ustawionej blisko stołu biesiadnego ;)

Dziś wybraliśmy się z naszymi znajomymi a zarazem sąsiadami (też spodziewającymi się dziecka) na spacer. Krótki, niezbyt odległy i powolny, ale dotleniłam się i ja, i Karolina. Gdy miałam dwutygodniowy nakaz leżenia, polegiwania i folgowania sobie, lekarz wyraził zgodę na 15-minutowe spacery każdego dnia. Teraz nie było nakazu spędzania czasu wyłącznie w łóżku, więc ten spacer podpinam pod zalecenie lekarskie ;)

Nie ukrywam, że dla Karoliny mogę leżeć, ile będzie potrzeba, ale... Takie leżenie jest bardzo męczące. Kto nie przeżył, nie uwierzy. Po mamie mam problemy z biodrami i zbyt długie leżenie na lewym boku, powoduje okropny ból. Na prawym staram się nie leżeć - robi mi się duszno. Czasami dla urozmaicenia - siadam na łóżku z wyprostowanymi nogami ( poduchami pod spodem - na obrzęki :P).

Zdecydowanie lepiej mój organizm zachowywał się, gdy byłam mobilna i spędzałam sporo czasu poza domem. Teraz od leżenia (krótkiego przecież) bolą mnie plecy. Ale jak mus, to mus. Mam nadzieję, że za półtora tygodnia, podczas wizyty, okaże się, że wszystko jest dobrze i mogę znowu wrócić do jakiejś aktywności.

A na koniec odpowiedź, dlaczego mam leżeć (nie wiem, czy o tym wspominałam) - szyjka mi się skróciła, wynik jest dobry (ponad 3 cm), ale od poprzedniej wizyty skróciła się o ponad centymetr (w miesiąc). Drugim powodem jest fakt, że mała jest ułożona, cyt. lekarza "trochę za nisko". Na moje pytanie, czy to grozi przedwczesnym porodem, powiedział tylko - "Proszę wypoczywać, leżeć i zobaczymy za dwa tygodnie, jak wygląda sytuacja". O ile szyjka mnie nie straszy, to już położenie małej trochę tak... Trzeci - od jakiegoś czasu bolało mnie spojenie łonowe. Lekarz powiedział, że tak już może się zdarzyć, ale powinno pomóc leżenie (potwierdzam, odpoczynek, brak wędrówek po mieście i jest ok).

Nic to, wdycham, oglądam filmy, czytam, licytuję, kupuję potrzebne rzeczy i bawię się małą :)
Niezła z niej "jajcara" - budzi mnie kopniaczkami na śniadanie lub gdy Daniel wstaje do pracy i usłyszy budzik (dość przeraźliwy). A tak poza tym, czuję ją już właściwie cały dzień. Kiedy ona śpi? Jeśli wierzyć, że aktywność w życiu płodowym przekłada się na to w fazie niemowlęctwa, to mamy... przechlapane ;) Ale już odliczam dni, do momentu, gdy przekonany się o tym na własnej skórze :)

Trzymajcie kciuki, żeby mała nie schodziła niżej :)




7 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja się kilka dni temu przeziębiłam (jakiś wirus mnie dopadł:/), w każdym razie do czego zmierzam... postanowiłam odpocząć przez weekend i przez sporą jego część spędzałam go w łóżku - wygrzewając się, by choróbsko uciekło. Po dwóch dniach mam dosyć - poważnie... poczytałam, pooglądałam filmy, przejrzałam Internet wszerz i wzdłuż, wyspałam się... i się zaczęłam nudzić... Dobrze, że jutro wracam do pracy:-) Także nie wyobrażam sobie leżenia na dłuższą metę... Ale dla dzidzi bym się poświęciła, to fakt:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja Nel jest już tak duża, że chociaż dziecko na tym etapie ciąży praktycznie tylko i wyłącznie śpi czuję ją bez przerwy, budzi mnie też w nocy. Samo jej przeciąganie się powoduje kołysanie brzucha :)

    Jeżeli trzeba-leż, odpoczywaj, nie przemęczaj się :) Wiem, że to trudne :/
    Też się oszczędzałam mniej więcej na tym etapie ciąży...
    Ale teraz pod koniec mam nagle tyle energii, że mogłabym góry przenosić, a ponieważ Nel na świat się nie śpieszy, wykorzystuję ten fakt i staram się leżeć jak najmniej. W końcu ruch to zdrowie :)

    Odpoczywaj :)
    Buziaczki

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam identyczną sytuację jak Twoja- Mati był bardzo nisko w kanale rodnym, tylko u mnie szyjka zaczęła się skracać około 32 tc. W 34tc lekarka stwierdziła, że zbyt szybko się to odbywa i kazała leżeć, a przy tym zażywać Asparginian. Niewiele to dało, bo 2 tygodnie później szyjka była zgładzona i zrobiło się rozwarcie. Jak wiesz urodziłam w planowanym dniu porodu, więc te 4 tygodnie chodziłam bez szyjki ;)
    Trzymam za Was kciuki, jak będzie się to odbywać stopniowo to do terminu spokojnie dotrwasz i co najważniejsze...będziesz mieć w miarę lekki i szybki poród :))
    Tylko nie forsuj się za bardzo, spaceruj, ale i poleguj :) Aaa i taka moja rada- skoro dzieciątko jest nisko- ćwicz kegla. Na pewno nie zaszkodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzymaj się! Leż sobie wygodnie, zobaczysz jak ten czas szybko upłynie;P
    U mnie było podobnie z bólem spojenia łonowego. Miałam taki ból 5-6 tygodni przed porodem. Nawet myślałam przez chwilę, że to poród się zbliża, ale potem ginekolog wyjaśniła mi, że Synek już ustawił się do wylotu i trzeba jak najwięcej LEŻEĆ;) Wiem co czujesz. Dasz radę!:))))

    OdpowiedzUsuń
  6. będzie dobrze, niec nie doradze bo miałam odwrotną sytuację, a urodziłam przed terminem.

    OdpowiedzUsuń

Tekst alternatywny