Wielorazowo


Powiem krótko - wczytuję się w temat wielorazowego pieluszkowania. Sprawą zajęłam się już jakiś czas temu, ale dzisiejszy post u Mamy Kangurzycy jakoś natchnął mnie, abym swój czas "leżący" poświęciła właśnie na zgłębianie tematów pieluch.


Na początku pojawiło się zaciekawienie (parę miesięcy temu), ale po przeczytaniu informacji na kilku stronach, miałam tak straszny mętlik w głowie, że się poddałam. Różne nazwy, typy, dziwne sformułowania (AIO, SIO, kieszonka, otulacz, formowanki...) - pomyślałam "O co kaman?". I temat zostawiłam. Stwierdziłam, że chyba muszę pogadać z kimś, kto już zgłębił te tajemnice.

Potem tworzyłam listę tematów do ogarnięcia przed porodem i oczywiście wrzuciłam tam pieluszkowanie wielorazowe, ale... dalej nic.

Dziś stwierdziłam, że się nie poddam i trafiłam na super filmik, który rozjaśnił mi (i Danielowi) w głowie, o co chodzi z tymi wszystkimi formowankami, otulaczami i innymi pieluchami. Dla zainteresowanych zamieszczam go poniżej:


Pomyślałam po prostu "Hurra, przynajmniej wiem, że te formowanki to się do środka wkłada, a otulacz to takie nieprzemakalne (do czasu) majtki :P". Zaczęłam czytam dalej i... wywodów tutaj prowadzić nie będę, bo sama szukam nadal informacji, ale przekonałam się, że chcę pieluchować wielorazowo. 

Po przeczytaniu wieeeeelu opinii, przebrnięciu przez kilkadziesiąt wypowiedzi na blogach i forach, doszłam do wniosku, że skupimy się na tzw. kieszonkach (nie jest to najtańsza opcja, jednak wydaje się być najwygodniejsza). Pomocny okazał się filmik o typach pieluszek, bardziej obszerny niż ten wyżej (polecam inne filmy na temat kieszonek z kanału Srebrnej Akacji, np. co kupić, jak przewijać - rozwiały wiele moich wątpliwości):


Co mnie przekonało? Zalet jest sporo:

- bardzo boję się chemii, która jest w jednorazówkach - tutaj uwalniam się od niej całkowicie (większość mam nie stosuje nawet kremów do pupy, ponieważ nie ma takiej potrzeby), 
- aspekt ekonomiczny (kłócą się przeciwnicy i zwolennicy, ale przeliczyłam to sama, poczytałam i naprawdę wychodzi dużo taniej, jeśli pieluchuje się dziecko od początku lub 2-3 miesiąca do końca wielorazowo),
- nie ma problemów z odparzeniami (chyba że trafi się nam dziecko z jakimiś wybitnymi problemami/ wtedy odparzenia też tutaj się zdarzają),
- pupa oddycha,
- no i ten design! :)
Pogadałam z Danielem - ponieważ on też musi być przekonany do idei (w końcu też będzie zajmował się pieluchami). Podjęliśmy decyzję, że spróbujemy, ale...

Ale... ponoć przy noworodku można się zniechęcić do takiego pieluchowania. Jednak 10 zmian pieluch na dzień, to kupa (dosłownie i w przenośni) prania takich pieluch i ogólnego kłopotu. Wielu rodziców decyduje się na start do 2-3 miesiąca na pieluszki jednorazowe (ekologiczne), a potem przechodzi na wielorazówki. Jest to jakiś pomysł. Muszę doczytać więcej w tym temacie. Na pewno chcemy wielorazówki stosować od 2-3 miesiąca. Może ktoś ma doświadczenie i podzieli się opinią na temat wielorazówek u noworodków - odpuścić sobie czy wręcz przeciwnie - że warto trochę się pomęczyć?


CIEKAWE STRONY
Natknęłam się na kalkulator zużycia pieluch jednorazowych KLIK oraz na kalkulator, dzięki któremu możemy dowiedzieć się, jaki zestaw pieluch jest nam potrzebny na start (oczywiście w przybliżeniu) - jest na samym dole strony KLIK

PS Żeby nie było, nie jesteśmy do końca eko i przewidujemy, że i tak w domu będzie paczka pieluch jednorazowych na specjalne okazje tj. dłuższe wycieczki, bardzo mokre noce itp., ale być może się nie przydadzą, kto to wie? ;)

Wszystkie zdjęcia  internetu


20 komentarzy:

  1. podziwiam... dla mnie temat czarna magia, nigdy go nie zgłębiałam, bo przeraża mnie pranie tego wszystkiego... jak nam się zdarzy wyciek kupy na ubranie np. bodziaka czy pajac, to nawet świeżo zrobione muszę nieźle zapierać w mydle szarym, żeby faktycznie się odbarwiło i śladu po tym nie było... poza tym przeraża mnie koszt - nie ogólny, bo może faktycznie wychodzi taniej, ale koszt na samym starcie, no bo jednak na początek trzeba się nieźle zaopatrzyć, potem już z górki... ponoć.
    U moich dziewczyn nigdy nie było problemów z odparzeniami w jednorazówkach, nie stosujemy też żadnych maści/kremów do pupy.
    Życzę Wam powodzenia! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, koszt na start jest spory, ale później wychodzi dużo taniej. Samozaparcia będzie nam pewnie potrzeba bardzo dużo, bo sklepy jednorazówkami pod nosem, ale chociaż spróbujemy ;) A może potem już samo pójdzie? ;)

      Usuń
    2. Aaaa, zapomniałam napisać w poście - pieluchy można samemu uszyć, wiele mam robi to z powodzeniem (jest sporo filmów i postów jak to zrobić), a dodatkowo można oszczędzić dzięki stosowaniu zamiast specjalnych wkładów za 7-9 zł/szt. ręczniki pocięte i obszyte, małe ręczniczki z IKEA 10 szt. za 10 zł lub ściereczki z mikrofibry (mamy szczególnie polecają te z Biedronki) ;) Jest więc wiele dróg - jak z wszystkim - droższa i tańsza, my wybieramy tę bardziej ekonomiczną ;)

      Usuń
  2. Nam kompletnie nie przypadły do gusty, a raczej do pupy!
    a szkoda:(

    OdpowiedzUsuń
  3. Jej, jestem chyba zbyt leniwa, żeby bawić się z wielorazówkami :) Jak pomyślę, że jednorazówkę zdejmę i wyrzucę, po czym założę nową, nie męcząc się z praniem itp. to chyba wolę tą opcję :) Z dzieckiem jest wystarczająco dużo zajęć, nie chcę się obarczać jeszcze pieluchami. Dlatego ja o tej opcji w ogóle nie myślałam nawet.
    Też nie jestem eko, poza tym co jest eko w tych pieluszkach, skoro piorąc je marnuję wodę i prąd... Nie wiem, może się nie znam, bo w ogóle nie interesuje mnie ten temat :/...
    Chociaż... koszty podobno są dużo mniejsze. Ostatnio w tv śniadaniowej mówili, że w ciągu całego okresu, kiedy dziecko musi używać pieluch, na jednorazówki rodzic wydaje ok. 4-5 tys. zł, a na wielorazówki- ok. 2 tys. zł. Ale... doliczmy do tego koszty prania: woda, energia...

    W każdym razie podziwiam Cię tak jak Cicha... Ja bym się nie zdecydowała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardziej patrzę na to, że skóra małej po tatusiu może być uczulona na wszystko, dlatego spróbujemy. Ponoć zachodu tyle z tym nie ma, ile się wydaje, a po dodaniu kosztów prądu i wody i tak jest o niebo taniej. Przekonam się, wtedy napiszę coś więcej :) Teraz pozostaje mi tylko wierzyć, że się nie zniechęcimy od razu ;) A tutaj fajny, krótki post niezamawiany przez firmy produkujące takie pieluchy: http://noszebokocham.pl/pieluchowanie-wielorazowe-czyli-obalanie-mitow/

      Usuń
  4. też próbowałam temat ogarnąć, ale szybko się zniechęciłam.. teraz jak myślę, ile musiałabym się tego naprać przez pierwszy miesiąc to cieszę się, że jedziemy na pampersach. Mati to typ, co przez pierwsze 1,5 miesiąca robił kupę po każdym karmieniu. Teraz dla odmiany jest 1 dziennie za to gigantyczna!
    Moja mama przyglądając się jak wygląda u nas dzień stwierdziła, że wiele by oddała te 30 lat temu aby móc zamiast tetry używać pampersy- ułatwiają życie ot co.
    Wiem, że są mamy, które używają wielorazówek i są zadowolone. Tak samo jak mamy, które nie używają chusteczek jednorazowych. Ja niestety jestem zbyt leniwa i wygodna :( Poza tym jak mi chemia nie dotknie teraz dziecka, to w dorosłym świecie zderzy się z ogromną jej ilością, więc może lepiej się troszkę podhartować od małego?
    Jeśli chodzi o design- są piękne, ale widać pieluszkę tylko latem. O innym porach roku ją chowasz pod body, spodniami itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chemii nie wyeliminuję całkowicie, bo mam taki sam pogląd jak Ty - kiedyś trzeba się z nią zetknąć (i to zapewnią nam kosmetyki). Chodzi mi bardziej o to, że nie znamy tak naprawdę działań niepożądanych u dorosłych, którzy w dzieciństwie mieli stosowane jednorazówki (w Polsce te pokolenia dopiero wejdą w fazę prokreacji). Jakoś trudno mi uwierzyć, że chemiczne kuleczki i chłonące warstwy nie mają wpływu na skórę i zdrowie. Jak pisałam w poście - na początku pewnie nie zastosujemy wielorazówek (ze względu na wygodę ;/), ale później już tak. Staniemy wtedy w rozkroku między tym co wygodne a tym co zdrowe, ale cóż... nie wszyscy muszą być ideałami ;)

      Usuń
  5. ja jestem zdecydowanie za wielo pieluchami (już o tym u siebie pisałam). Decyduję się na nie przez wzgląd ekonomiczny (sama sporą część uszyję), wizualny (no bo śliczne są, nie da się ukryć! :)) ale i ekologiczny - pojawiają się już pierwsze badania o przegrzanych w niemowlęctwie jąderkach właśnie przez jednorazówki, zresztą pełny pampers wydziela ohydny zapach chemicznych siuśków - nie wiem na ile to bezpieczne dla pupy malucha - ma przecież cienką i delikatną skórkę...
    Osobiście znam dwie mamy wielorazowe i obie zachwalają ten sposób pieluchowania. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak! Samodzielne szycie też chodziło mi po głowie, ale nie mam takiego obycia z maszyną, aby mieć pewność, że dzieło końcowe mnie zadowoli ;) Ale u Ciebie to inna kwestia - masz fach w ręku :)

      Usuń
    2. jeśli chodzi o zapach pieluszki jednorazowej to się nie zgodzę - owszem Pampersy śmierdzą ale używam rożnych i inne już nie wydzielają tego zapachu:)

      Usuń
  6. haha, fach ;) chciałabym - jestem samoukiem i mam nadzieję, że pieluchy mnie nie pokonają!
    jeśli wszystko gładko pójdzie to wyliczyliśmy, że w ok. 400 zł uda nam się zamknąć całe opieluszkowanie - a chcę mieć ok. 40 szt, żeby prać raz na 4-5 dni. Więc nie da się ukryć, że oszczędność wychodzi ogromna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow! Rzeczywiście szycie to spora oszczędność, aby kupić taki zestaw potrzeba co najmniej trzy razy tyle jak nie cztery... Trzymam kciuki, niech się więc szyją :) Ja niestety muszę polegać już na tych uszytych przez kogoś ;) choć korci mnie, aby mamę zaangażować. Będziesz używała materiałów pul na wierzch?

      Usuń
  7. tak. najtańszy na razie znalazłam tutaj: http://miounico.home.pl/PUL-k56-0-3-default.html
    przez pierwsze trzy miesiące chcę używać formowanek i otulaczy w NB rozmiarze, a później już kieszonek. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otulacze też będziesz szyć sama? Formowanki chyba trzeba kupić, prawda?

      Usuń
    2. chcę kupić otulacz jedną sztukę - poglądowy ;) a pozostałe uszyć. Tak samo z resztą z formowankami - bo one prawie nie różnią się kształtem od otulacza - innych materiałów się tylko używa :)

      Usuń
    3. Sprytnie :) Trzymam kciuki! Być może powalisz konkurencję i zaczniesz szyć też pieluchy ;)

      Usuń
  8. podziwiam! ja dziękuje temu, kto wymyślił jednorazówki :D

    OdpowiedzUsuń
  9. w ciąży sporo się zastanawiam i czytałam o tym. Bardzo mis ie podobają te pieluszki ale koszt prania mnie przeraża. Nie wiem czy przy tych względach ekonomicznych dolicza się to że codziennie pralkę trzeba wstawiać z pieluszkami a biorąc pod uwagę pralkę z ubrankami dla dziecka i pralkę z ubraniami rodziców to codziennie chodziłyby ze 2-3 pralki a przy obecnych wysokich kosztach energii i wody to już dużo.
    trzymam kciuki za wasze pieluchowanie. Ja może później wskoczę w temat pieluszek wielorazowych bo fajna sprawa:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Polecam gorąco:)

    Ja dwójkę dzieciaczków swoich od powrotu ze szpitala w wielorazoweczkach mialam :) "Przerobiłam' chyba już wszystkie mozliwe wersje pieluszkowe i zakochałam sie w tych pielusiach:)

    Fakt, pracy jest ciutkę więcej niz przy jednorazowach, ale kosz na smieci tak szybko sie nie zapelnia, pieniazków w portfelu nie ubywa co 2 tygodnie jak u innych rodzicow maluszków- pieluszkowców :)

    Polecam gorąco szycie pieluszek, to naprawde nie jest bardzo trudne, a można bardzo obniżyć koszty stosiku pieluszkowego- do tego ogromna frajda i świadomośc, że dziecko ma na pupce coś wykonanego z miłością, a nie przepelnioną chemią masówkę o beznadziejnym wyglądzie i składzie.

    Zapraszam do mnie na bloga po wykroje i instrukcje chetnie służę radą :):)


    \

    OdpowiedzUsuń

Tekst alternatywny