Nakręcanie się


No i się zaczęło. Dopóki leżenie nie wiązało się z żadnym bólem brzucha lub pleców, byłam spokojna. Mogłam sobie ponarzekać na biodro, ale nic poza tym. Wczoraj, gdy kładliśmy się spać, złapał mnie ból podbrzusza jak na miesiączkę. Oho, pomyślałam, że to niedobrze, bo przyłączył się do niego ból pleców (w samym dole). Miałam wrażenie, że mała uciska mi całą sobą macicę i szyjkę. Stwierdziłam, że nie wszczynam alarmu, tylko wezmę nospę i postaram się zasnąć. Udało się, ale...

Przed 6 obudził mnie dokładnie taki sam ból - niezbyt mocny, ale stały i uciążliwy (bardziej w kwestii mojego strachu niż odczuć bólowych). Znowu nospa i poszłam spać. Teraz koło południa znowu ujawnia się ten ból, ale brzuch nie twardnieje, nie czuję już ucisku w miednicy, bolą mnie bardziej więzadła przy miednicy niż brzuch, no i oczywiście plecy (nie wiem, czy ma to coś wspólnego z leżeniem, ale gdy wstałam, było mi lepiej). O 13 zadzwonię do położnej, aby skonsultowała z lekarzem, co mam robić.

Trochę mam stracha - torby do szpitala nie spakowałam po ostatnim tam pobycie, odwlekam ile się da rozmowę  lekarzem. Albo wyśle mnie na IP, albo dziś do siebie na wizytę. Po ostatniej wizycie nie dostałam leków (poza żelazem), więc jest jeszcze opcja farmakologii i leżenia. Zobaczymy. Trochę nakręciłam się od czytania na temat bólu podbrzusza, że być może Karolina już pcha się na świat. Wiem, niezbyt rozsądnie, ale... Oby okazało się, że brzuch, niezależnie od tego, czy leżę, czy chodzę, po prostu musi jeszcze trochę rosnąć.

EDIT Mój lekarz utknął na lotnisku... Mam jechać na IP - koniecznie mają zrobić KTG, ponieważ trzeba wykluczyć lub potwierdzić skurcze. Spakowałam torbę, znając życie, kilka dni mnie potrzymają. I jak zawsze, gdy podjęłam decyzję, dolegliwości się wyciszają, ale położna kazała nie lekceważyć, więc jadę skorzystać z publicznej opieki zdrowotnej.

11 komentarzy:

  1. Leżałam w szpitalu mniej więcej na tym etapie i powiem Ci szczerze, że jak poszłam do szpitala z delikatnym uciskiem tak cały pobyt i po wyjściu jeden dzień miałam dokładnie te same bóle co Ty. To zasługa długotrwałego leżenia. Bolały mnie plecy w krzyżu, brzuch na milion sposobów i jeszcze więzadła. A już w domu mi przechodziło, bo trochę więcej się ruszałam :)

    Będzie dobrze! Nie zamartwiaj się na zapas.
    Tulę!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakbym czytala swoja historie. Problemem wlasnie to lezenie - choc dla Nas to katorga bo napierw trzeba znalezc pozycje a i nawet wtedy do najprzyjemniejszych czynnosci to nie nalezy, a potem te okropne bole. Postaraj sie zrelaksowac, przejsc na mily krotki spacer albo po prostu zjesc dobre ciastko lub wlaczyc ulubiona muzyke i potuptac nozka :) Trzymamy kciuki za odwrot bolowy!

    OdpowiedzUsuń
  3. jak mnie złapały bóle jak na miasiączkę to po 14h urodziłam... no, ale to było tylko 2 tyg przed terminem. Może to tylko skurcze przepowiadające? jakby nie było chyba rundkę do lekarza zaliczysz....

    OdpowiedzUsuń
  4. To na szczęście nie musi być nic złego, mogą być braxtony. Mnie tak męczyły przez ładnych kilka tygodni, aż do porodu. Co nie zmienia faktu, że lepiej sprawdzić żeby się nie zadręczać.
    Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zbadaj się i wracaj. Niech się jeszcze panna Karolina wstrzyma tak chociaż z 70 dni. Trzymajcie się!

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam nadzieję, że to jednak fałszywy alarm. Trzymam kciuki za pomyślne ktg.
    U mnie te bóle miesiączkowe skracały szyjkę dlatego dostałam asparginian.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja również miewałam takie skurcze. Lepiej sprawdzić.
    Trzymajcie się:)

    OdpowiedzUsuń
  8. trzymam kciuki, żeby było dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  9. Czekamy na wieści co i jak!

    OdpowiedzUsuń

Tekst alternatywny