3 z przodu...


Tak, tak... a myślałam, że się nie doczekam tego momentu. Oto magiczna trójka stanęła na czele oznaczania minionych już tygodni ciąży. Skończony 30. tydzień! Jutro starujemy z Karoliną w 31. tygodniu.

Jakoś tak mi lżej na sercu z każdym kolejnym tygodniem (na sercu, bo w każdym innym miejscu jestem baaardzo ociężała :P). Świadomość, że za tydzień wejdziemy malutkimi krokami w ósmy miesiąc jest cudowna.

Koleżanka, która już urodziła dziecko, mówiła mi, że od początku ciąży będę sobie wyznaczać daty graniczne - na początku do 13. tygodnia. Potem do 20. Następnie do 32., gdy zaczyna się ósmy miesiąc, a na końcu do 37., gdy dziecko jest gotowe, aby pojawić się na świecie.

Sądziłam, że po badaniu połówkowym (na które czekałam z niepokojem), nie będę już wyznaczać dat granicznych, a jednak teraz czekam aż skończy się 32. tydzień.


Karolinka w tym tygodniu:

- zauważyłam, że największą aktywność dziecię nasze utrzymuje po... pomarańczach, mandarynkach i kiwi (ma coś po mnie :P)

- Karolina słyszy budzik i go nie lubi (alarm Daniela, ja nie nastawiam, ponieważ młoda budzi mnie, gdy jest głodna) - od razu dostaję kopniaka na dzień dobry



- mała prawdopodobnie ułożona jest pośladkowo (tak stwierdzono w szpitalu, choć fika koziołki tak, że dowiem się na badaniu w czwartek) - okopuje mi dół brzucha, miednicę i pęcherz

- dziecię reaguje na mój głos (wiem, że nie jest to nowość, ale szczególnie zauważam to, gdy Daniel wraca z pracy i zaczynamy rozmawiać - od razu jest kopniak, takie "dzień dobry" dla taty)



A jak mama?

- leżenie na boku powoduje u mnie duszność,

- chodzenie sprowadziło się (nie tylko z powodów warunków atmosferycznych) do sunięcia kroczek za kroczkiem ;)

- magnez w dużej dawce spowodował, że nie mam już tak częstych bólów w podbrzuszu ani twardnienia macicy

- czasami młoda tak mnie okopie porządnie, że boli mnie całe podbrzusze (ale nie są to bóle ciążowe, a... pourazowe :P)

- czuję jej ruchy z dużą częstotliwością (nie tylko kopniaki, ale przesuwanie, rozciąganie) - bardzo mnie to cieszy i uspokaja

- strasznie przetłuszczają mi się włosy! Pomimo zmian szamponów, ciągle jest źle - po umyciu włosy wyglądają w miarę dobrze prze max. 4-5 godzin

- moja buzia wygląda jak ciasto z kruszonką ;) Nigdy nie miałam problemów z cerą, a teraz... mam

- zaczęłam pić kawę Inkę - choć kawą jest tylko z nazwy, przypomina mi dzieciństwo :)





Jako obrazek do posta widok po inkowej libacji ;) Mniam!

13 komentarzy:

  1. Blisko blisko coraz bliżej :) mnie po 30 tc czas strasznie się dłużył, nie mogłam się doczekać rozwiązania, a synek jak na złość wyskoczył 10 dni po terminie :P
    aha, po etapie ruchu posuwistego przyjdzie etap chodzenia jak kaczka (kiwanie się z boku na bok) :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już zauważam kaczochodzenie ;) W szpitalu było to zabawne - trzy dziewczyny z brzuchami w szlafrokach idą jak kaczki przez korytarz - każdy się za nami obrócił :P

      Usuń
  2. coś w tym jest z granicami - chociaż teraz już trochę odpuściłam - mam wrażenie, że czas zupełnie nie płynie.

    uwielbiam inkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Inka moja nowa miłość. A - moja mama zastanawiała się, jak ma zdrabniać Karolina - zaproponowałam Inka, bo bardzo mi się to podoba, ale... "jak kawa?" :P

      Usuń
  3. A masz wrażenie, że upływają najszybsze miesiące w Twoim życiu? Zima zawsze mi się dłużyła, a w tym roku przelatuje z szybkością odrzutowca. Już koniec stycznia! Kiedy to minęło?! W ciąży najgorszy okres to do 14-16 tygodnia, a potem to już raz dwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak - masz rację! Ostatnio siedziałam i rozmyślałam, że o ciąży dowiedziałam się w sierpni,a tu już prawie luty... :) Oby teraz nam się nie dłużyło :P

      Usuń
  4. U nas bardzo podobnie:) Dzięki Tobie zrobiłam małe podsumowanie, zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam - bardzo obszernie potraktowałaś temat - muszę się bardziej przyłożyć :) żeby dziecię miało pamiątkę :)

      Usuń
  5. Ja niedawno przekroczyłam swoją pierwszą datę graniczną - 12 tydzień i uświadomiłaś mi, że będą kolejne :)
    Ładne zdjęcie, fajne oświetlenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komplement na temat zdjęcia :) A co do dat granicznych - myślę, że każda mama ustala je sobie indywidualnie. U mnie zbiegają się z ważnymi badaniami lub etapami w rozwoju maluszka.

      Usuń
  6. Prawda z tymi datami granicznymi :) Ale powiem Ci jeszcze coś. Ja u siebie zauważyłam coś takiego, że do tej pory jak kończyłam któryś tydzień np. 30, to jak ktoś mnie pytał, w którym jestem to mówiłam, że zaczynam 31. A teraz, im bliżej porodu mówię na odwrót, że skończyłam któryś tam. Nie wiem, to chyba próba zatrzymania tych uciekających tygodni, zaczęła przerażać mnie ta bliskość porodu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To trochę jak z przyznawaniem się do wieku - do 25 mówiłam, ile zacznę od następnych urodzin; po 25 podaję wiek rocznikowy :) Im bliżej czegoś nieuchronnego (a poród taki jest :P), tym zmienia się punkt widzenia ;) Będzie dobrze - trzymam za Ciebie kciuki :)

      Usuń
  7. U nas z kopniakiem na powitanie taty było tak samo :)))
    Przekroczyłaś magiczną granicę 3- teraz już bliżej niż dalej :))

    OdpowiedzUsuń

Tekst alternatywny