28w 0d


Siódmy miesiąc, skończony 28 tydzień. Jesteśmy dalej niż bliżej i pora na jakieś podsumowanie tego, co do tej pory się działo. Być może Karola będzie kiedyś ciekawa, jak mama przeżyła ten czas ;) Wiele bym dała za takie zapiski mojej mamy (szczególnie z pierwszych tygodni ciąży, kiedy hormony mieszały najbardziej). 


Oto lista wydarzeń, dolegliwości i obserwacji  ostatnich paru tygodni:


- ostatnie tygodnie stoją pod znakiem sporej aktywności (która wcześniej była ograniczona nakazem leżenia i polegiwania od lekarza),

- mała jest bardzo ruchliwa (ale w Nowy Rok zaspała i mama załapała się do szpitala na obserwację),

- znowu mam trochę mniej energii (tzn. plany mam wielkie, ale sił do wykonania nie starcza),

- pojawił się ból pleców (ała!),

- raz miałam atak rwy kulszowej (Karola naciskała całą noc na jakiś nerw),

- w grudniu poleżałam tydzień w domu z grypą i gorączką,

- obwód brzucha na tę chwilę wynosi... 105 cm (aż wstyd, ale naprawdę, umieszczę zdjęcia, nie wyglądam jak wieloryb :P),

- męczy mnie fakt, że z trudem skupiam się na innych niż dzieci, ciąża, wychowanie tematach, gdy spotykam się ze znajomymi omijam wyżej wymienione, ale i tak krążą one w mojej głowie bezwiednie,

- miałam jeden sen z Karolą w roli głównej! (że jest malutka i biega mi pod skórą na całym ciele - ponoć wyobrażanie sobie dziecka w nienaturalnych wymiarach wiąże się z troską o jego zdrowie... Moim zdaniem, tak mnie kopała w nocy, że jakoś mózg musiał na to zareagować ;),

- przypominam nastolatkę, moja buzia, dekolt i plecy zaatakowane są przez ciążowe wykwity skórne...

- mam trudności z zasypianiem (wyjątkiem są dni, kiedy kładę się spać z Danielem - muszę wtedy być umęczona po całym dniu, np. spędzonym poza domem),

- mojego brzucha nie da się nie zauważyć (chyba że jest się lekarzem w przychodni opieki nocnej i świątecznej: "To pani jest w ciąży?!..." lub klientem w bardzo zatłoczonym supermarkecie, w którym nie ma kasy pierwszeństwa - jeśli jest, sama się pcham do przodu),

- nadal prowadzę samochód, choć troska bliskich zwiększa się wprost proporcjonalnie do obwodu mojego brzucha - nawet znajomi dzwonią do mnie, że drogi są białe i mam ostrożnie jechać...

- jem niewiele więcej niż wcześniej, ale nie mogę zapomnieć o porządnej kolacji - jeśli tak zrobię, pobudka murowana ok. 3-5 rano,

- najważniejsza obserwacja mojego męża i znajomych - wraz z hormonami ciążowymi stałam się łagodna, miła i ugodowa!


PS Jako dowód na dobre samopoczucie, łagodność  i pozytywne nastawienie zdjęcie z naszej spontanicznej wycieczki do Krakowa (a było tak... siedzieliśmy ze znajomą parą u nas w domu, dochodziła 23 w sobotę 30 grudnia i Krzysiek rzucił: "Jedźmy do Agi i Wojtka". Zawsze tak mówił, ale... coś nas skusiło. Szybki telefon do Agi i siedzieliśmy już w samochodzie. Na miejscu byliśmy ok. 1 w nocy, siedzieliśmy do 4, a rano wypad na śniadanie przy rynku ;) Udało nam się nawet wrócić na umówione z teściami obiady. Tak więc mogę dopisać jeszcze do cech typowo ciążowych u mnie - szybka decyzyjność :P Co ciekawe, po dwóch latach, od kiedy wyprowadziliśmy się z Krakowa, zaczyna mi brakować tego smogu, tłoku i pośpiechu... ale to też ciążowe zaćmienie :P


14 komentarzy:

  1. Bardzo fajne podsumowanie :)
    Ja z kolei przed ciążą byłam bardzo niezdecydowana, a teraz... jest sto razy gorzej. W ogóle nie umiem podjąć żadnej decyzji :)
    Powiem Ci, że ja mam podobnie z tematami dzieci i ciąży-najchętniej nie przestawałabym ględzić o tym, co Nela robi w brzuszku, o moich planach, spostrzeżeniach :)
    Mi skóra w ciąży z kolei bardzo się wysuszyła :/
    Miła i ugodowa absolutnie nie jestem. Jak zamykam oczy i staram sobie wyobrazić, kim teraz jestem dla mojego męża, to widzę tylko jedno: prawdziwą wiedźmą :) Już się nie mogę doczekać, jak po ciąży hormony mi wrócą do normy...

    28 tygodni... dopiero ja tyle miałam na koncie... Uwierz, że minie jak z bicza strzelił. Ja po 30 tygodniu nie wiem już, gdzie się podziewają te dni i tygodnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przesadzaj z tą wiedźmą ;) W końcu to tylko chwilowe :P A co do czasu - już czuję, że trochę przyspieszył, mam nadzieję, że po 30. tygodniu poleci jeszcze szybciej :)

      Usuń
  2. Ja w ostatnim trymestrze nie mogłam zapanować nad energią:) Nosiło mnie. Dorze, że w tamtym okresie kończyliśmy remont mieszkania, więc moja energia miała swoje ujście:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie pomysłów jest milion, ale gdy przychodzi do wykonania, okazuje się, że muszę sporo odpoczywać i dzielić jedno zadanie na pięć mniejszych - a czas ucieka :) Męża do trudniejszych prac najmuję, a remont nas czeka, żeby jakoś Karolinie kąt w sypialni dostosować ;)

      Usuń
  3. Super podsumowanie! Takie rzeczy w przyszłości będzie się bardzo fajnie czytało :)
    Zapraszam do zabawyVersatile Blogger Award :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę się opuściłam z podsumowaniami, ponieważ w postach z początku ciąży dokładnie opisywałam dolegliwości - mała będzie miała ściągę w przyszłości :)

      Usuń
  4. :-) Lubię tu do Ciebie/do Was zaglądać:-) Może rzadko komentuję, ale podczytuję:-) Pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z tym skupianiem na innych tematach to Ci nie minie wraz z porodem, żebyś się nie łudziła ;)) Będzie jeszcze gorzej hhihiih :)
    Nie ma co tęsknić do krakowskiego smogu- znów dziś z małym nie wyszłam na spacer. Z troski o jego zdrowie i faktu, że jest szaro, a powietrze aż ciężkie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopisałam na końcu, że tęsknota to chyba wynik rzucenia się ciąży na mózg :P Nie zmienia to faktu, że raz na jakiś czas w chęcią wracamy do dawnej stolicy (nawet w tę niedzielę nas nie ominie wizyta u nowego człowieczka Pawełka - prawie "równolatka" Waszego Mateuszka).

      A co do zajęcia myśli tematami dzieciowymi - nie łudzę się, ale staram się trzymać język za zębami i wyżywać się w blogosferze :)

      Usuń
  6. Jeszcze chwilkę jeszcze, troszkę a ten czas odejdzie w zapomnienie:)
    zostaną małe rączki, stópki, które z biegiem czasu rosnące będą cieszyć Wasze oczy :)

    Dodaje sobie bo obserwować będę:*
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten czas też jest dobry, ale... już by się chciało tulić dzieciątko :) A też sobie dodaję, bo widzę, e podejście do macierzyństwa mamy podobne ;)

      Usuń
  7. zajrzalam tutaj przypadkowo, bardzo fajny blog :) bede zagladac, duzo zdrowka zycze malenstwu i przyszlej mamie :)
    az mnie wzielo na wspomnienia mojej ciazy, choc to bylo niedawno - synek skonczyl 8 tygodni dopiero :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) 8 tygodni - to maluszek jeszcze :) Ponoć teraz śmignie czas i mi w ciąży, i Tobie jako młodej mamie :) Powodzenia!

      Usuń

Tekst alternatywny