Plan tygodnia


Dziś, planując zadania na cały tydzień, uświadomiłam sobie, że pomimo świetnego samopoczucia na tym etapie ciąży są pewne ograniczenia. Choćby niewystarczające zasoby energii. Przed ciążą byłam w stanie jednego dnia ogarnąć kilka ważnych spraw - w różnych częściach miasta, w różnych tematach itp. 

Gdy zaczęłam rozmyślać, co zrobię jutro, najpierw na listę wrzuciłam badania (poziom glukozy, morfologia i inne), wizytę w urzędzie (w innej części miasta), sprawy domowe (pakowanie prezentów, pierniki, obiad) i na koniec kilka godzin za biurkiem przy komputerze (też nie w domu i do północy).

Gdy przemyślałam sprawę jeszcze raz, okazało się, że aby wieczorem mieć czas na pracę (do późna), muszę oszczędzać się w ciągu dnia. Jeśli będę dużo łazić, wieczorem nie usiedzę przy biurku z powodu bólu pleców, który towarzyszy mi z różnym natężeniem od początku ciąży. Ostatecznie te wszystkie zadania (i oczywiście kilka innych) przerzuciłam na poszczególne dni tygodnia. Plan rozpisany leży na szafce i czeka na realizację.

Ciąża to niby nie choroba, ale chcąc, nie chcą, zwolnić tempo trzeba - bo organizm, w moim przypadku, domaga się odpoczynku, spokoju i większej dbałości. Poza tym, z takim brzuchem... ;)


9 komentarzy:

  1. śliczny brzusio :) pamiętam do zmęczenie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, nie udało mi się złapać męża, aby zrobił jakieś zdjęcie panoramiczne ;)

      Usuń
  2. Najważniejsza jesteś Ty i dziecko, reszta może poczekać :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Na szczęście wszyscy w moim otoczeniu rozumieją taki stan rzeczy i nie mam wyrzutów sumienia ;), ale zdziwienie zmęczeniem czasem się pojawia.

      Usuń
  3. Mhmmm... Też sobie wmawiam, że zrobię to i to i jeszcze tamto, że co to, że niby nie dam rady, phi?... a jak się do czegoś zabieram i po 5 minutach dostaję zadyszki, robi mi się gorąco i nie marzę o niczym innym jak rozłożyć się na kanapie, to już taka pewna siebie nie jestem... :D Przez te 31 tygodni nauczyłam się jednego: że powinnam i będę i należy mi się bez wyrzutów sumienia prosić o pomoc. Nie tylko męża :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to, to - powoli wdrażam ;) Brzucha nie da się już nie zauważyć, więc więcej osób proponuje pomoc bezinteresownie, a resztę proszę.

      Usuń
  4. Śliczny ten brzuś :) Odpoczywaj jak najwięcej, wiem że łatwo się mówi (mnie samą nosiło), ale wierz mi to jest teraz Wasz czas :) A praca nie zając, nie ucieknie :)

    OdpowiedzUsuń

Tekst alternatywny