Glukozowo!


Ech, ostatni raz nastawiam się jakkolwiek do badań, zabiegów leczniczych i innych. Testem obciążenia glukozą straszono mnie niemiłosiernie - że się nie da wypić, że od razu chce się wymiotować, że robi się słabo, gorąco, niedobrze, a tu... NIC.

Powiem więcej, lekarz NAKAZAŁ wcisnąć do roztworu całą cytrynę i wypiłam to to ze smakiem. Powtórzę - wypiłam roztwór glukozy 50 g  przyjemnością ;) 

Czekałam na okropne skutki uboczne i znowu NIC. Ponoć niektórzy tak mają. Cieszę się, że nie spotkały mnie jakieś nieprzyjemności, a teraz czekam na wynik (właściwie wyniki - robiłam też morfologię, toxo, mocz).

Nic nie jest chyba na tyle skomplikowane, aby wyniki miały być w innym terminie niż jutro (zapomniałam zapytać, kiedy się po nie głosić). 

5 komentarzy:

  1. ja też tak miałam, jak Ty. nic a nic mi nie było :)
    trzymam kciuki za dobre wyniki!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie obciążali 75g i było hmmm... średnio
    życzę samych dobrych wyników :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam to samo względem glukozy - straszne straszenie i zero negatywnych odczuć z mojej strony. A cytrynę pielęgniarka wcisnęła mi, jak już wypiłam połowę, bo jej się przypomniało ;)
    Jakieś takie urban legends krążą o tej glukozie, jak kiedyś o czarnej wołdze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokładnie, czarna wołga i yeti w jednym ;) Ale, drugiej strony, moja koleżanka przeszła badanie baaardzo ciężko, więc można powiedzieć, że jesteśmy szczęściarami.

      Usuń
  4. Farciara... :) Ja z tych co to nie tolerują glukozy. Wypiłam, owszem, nawet mi smakowało, ale po pół godzinie męki zwymiotowałam. Też ponoć niektórzy tak mają ;)

    OdpowiedzUsuń

Tekst alternatywny