Wizyta na IP


Hmmm... Wczoraj o 21 zawitaliśmy na położniczo-ginekologicznej Izbie Przyjęć. Cały dzień miałam bóle podbrzusza i pleców (kłująco-ciągnące), ale kiedy po całym dniu leżenia i przyjmowania no-spy, nie poprawiło się ani odrobinę, pozbierałam się i nakazałam zawieźć do szpitala. To był 18w 0d, przestraszyłam się, że ból nie ustępuje.

Spodziewałam się tłumów, złej obsługi i nieprzyjemnych doznań oraz wymówek, a tu... Zdziwiłam się, ale wszystko odbyło się miło i profesjonalnie.

Myślałam, że będę słuchać wymówek w stylu, po co pani przyjechała, takie bóle to standard w ciąży, a usłyszałam od położnej: "Dlaczego tak późno?". Bardzo miła pani doktor zbadała mnie na fotelu i zrobiła usg szyjki, pokazała dziecko, 25 minut szukała dowodu na pleć dziecko (serio!), wytłumaczyła, że nabawiłam się niestety "grzybka" standardowego w ciąży i stąd mogły pojawić się te bóle. Zaznaczyła, że dobrze, że się pojawiłam (SZOK!) i przepisała lekarstwa.

Co ciekawe, moja koleżanka nie była tak miło "obsłużona" w tej IP, ale ja mam kartę ciąży wystawioną przez jednego z lekarzy tam pracujących, więc... Potraktowano mnie jako swojego klienta, a jej nawet nie poinformowano, co jej dolega.

Cały strach o dziecko wyparował. Trwające 30 minut USG przemieniło się w bardzo miła rozmowę o ciąży, teściowej, rodzeństwie itp. itd.

Dzieciątko zdrowe, szyjka ma 34 mm (mój lekarz ma sprawdzić w dokumentach, czy się nie skróciła, ale wg pani doktor jest w porządku). Łożysko na ścianie przedniej (dlatego jeszcze mogę nie wyczuwać ruchów dziecka, ale "Czuje już pani przelewanie? Tak, to jeszcze tydzień" :).

Nie moglam uwierzyć, że ta młoda pai doktor, będąc na nocnym dyżurze, poświęciła mi całą godzinę na badanie usg, fotel i rozmowę z mężem. Uspokoiła nas, zaleciła odpoczynek, a przede wszystkim trzy razy dłuuuugo dała mi posłuchać serduszka, wskazała, które dźwięki to dziecko i szukała, szukała jak szalona płci. Kazała mi nawet kołysać brzuszkiem, ale dziecko "jakieś takieś" nieśmiałe.

Najważniejsze, że z nim wszystko dobrze, a ja też czuję się lepiej.


7 komentarzy:

  1. Super że wszystko w porządku. Pamiętam domrze te wszystkie ciążowe lęki ;)

    Zapraszam do siebie - otagowałam Cię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uff, to dobrze, że wszystko w porządku i fajnie, że przy okazji trafiłaś na taką lekarkę i miałaś możliwość po podglądać Malucha ;)
    Mnie ostatnio ciągle coś tam boli i ciągnie, na szczęście Młode daje o sobie znać, więc chyba po prostu się rozciągam.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też prawdopodobnie się rozciągałam, ale niestety jeszcze nie czuję ruchów dziecka, więc się zaniepokoiłam. Bóle mogły być również z powodu grzybicy, która nie dawała u mnie objawów (co w ciązy się zdarza). Lekarka uspokoiła mnie :)

      Usuń
  3. Fajnie mieć takie miłe wspomnienia z izby przyjęć ;) myślę, że dużo zależy od tego, na kogo akurat trafiłaś, może koleżanka na kogoś innego? Ja rodziłam już dwa razy i raz z przyjęcia na izbie byłam bardzo niezadowolona, a za drugim było ok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, podejście lekarza to 98% wrażenia z IP. Ale u nas w szpitalu niestety panuje przekonanie, że pacjenci lekarzy pracujących w szpitalu mają lepszą opiekę...

      Usuń
    2. No to ja bym miała złą... moja lekarka nie pracuje w szpitalu.... chociaż z drugiej strony - jej mąż jest ordynatorem :)

      Usuń

Tekst alternatywny