Po cichu, po wielkiemu cichu...


Dziecię nasze nie chce się ujawnić ani w sferze intymnej (zaciska nóżki w czasie badania), ani w sferze codziennej (nie daje o sobie znać kopniakami).

Jedno uderzenie pod żebrami w piątek i cisza. Od tego czasu nasłuchuję, oglądam brzuch i męczę Daniela, aby słuchał, co się dzieje w środku. Niby wiem, że mam łożysko na przedniej ścianie i może trzeba będzie nam jeszcze trochę czekać, ale z drugiej strony, skoro już raz kopnęło, to może teraz ta cisza jest złym sygnałem?

Wiem, że większość "pierworódek" ma takie same dylematy, szczególnie te, którym minął 20. tydzień i nadal nic. Wiem, że powinnam spokojnie czekać, ale jakoś tak... Uspokoić się nie mogę w 100 procentach.

Już nawet robiłam test słodkiego pół godziny przed obserwacją i... nic. Tylko popukiwanie i przelewanie, co do którego nie mam pewności, czy to nie jelita. Za tydzień w środę (28 listopada) mamy badanie połówkowe, które wypadnie dokładnie w 21 w 0 d. 

Dzięcię, zlituj się i daj o sobie znać.

2 komentarze:

  1. hmm... jak pod żebrami, to chyba nie to... na ten etap ciąży wydaje się za wysoko... chociaż może? bo ja wiem ;) ale już na pewno niebawem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezbyt precyzyjnie napisałam - pod żebrami znaczy dla mnie poniżej żeber = na brzuszku z lewej strony ;)

      Usuń

Tekst alternatywny