Bezsenna noc


Ostatnio (tzn. od dwóch, trzech tygodni) kładę się spać bardzo późno. Dziecię zaczyna harce po północy, więc kładę się około 2.00 lub nawet 2.30. Potem dosypiam rano do 9. Nie było więc nic dziwnego wczoraj, gdy Daniel postanowił iść spać, a ja nadal nie byłam śpiąca. Pomyślałam - poszperam w internecie i się zmęczę. 

Ooo... Jakie było moje zdziwienie, gdy po północy młoda się uaktywniła i okopywała mnie aż do godziny 4.30! Najpierw pomyślałam, że kopanie zaczęło się po "zaaplikowaniu" luteiny, którą nadal przyjmuję, ale... Wyjrzałam za okno, a tam wieeeelki, jasny księżyc. I wszystko stało się oczywiste.

Przed ciążą miałam problemy ze snem w pełnię, a jeśli dołożyć do moich nocnych niepokojów bezsenność w pełnię Karoliny, mamy nieprzespaną noc. Dodatkowo dziecko domagało się o 3 jedzenia. Co było robić? Śniadanie i kubek gorącego kakao, aby jednak spróbować zasnąć. Udało się przed 5. 

Oprócz pełni, do mojej bezsenności dołożył się lekki stres przed dzisiejszym badaniem połówkowym (pisałam o tym ostatnio). Niby już wyluzowałam, jestem spokojniejsza, ale... podświadomość działa.

Trzymajcie kciuki, dziś po 15 wizyta. 

1 komentarz:

  1. Jak możesz to odsypiaj choć trochę w dzień ;)
    Haha, a śniadania w środku nocy to też znam.

    A za wizytę kciukam! Będzie dobrze ;)) Napisz koniecznie jak będziesz już po.

    OdpowiedzUsuń

Tekst alternatywny